Foto  / Recenzja

Takiego sprzętu brakowało w systemie bezlusterkowców Sony. Sigma C 100-400 mm f/5-6.3 DG DN OS - recenzja

Sigma wyrasta na producenta najlepszych obiektywów do bezlusterkowców Sony. Obiektyw Sigma C 100-400 mm f/5-6.3 DG DN OS jest tego najlepszym przykładem.

Choć Sony od blisko 7 lat buduje portfolio obiektywów dla pełnoklatkowych aparatów z bagnetem E-Mount, tak wciąż są w nim pewne luki. Nic dziwnego, wszak nie jest łatwo w kilka lat zbudować systemu równie obszernego co systemy obiektywów do lustrzanek, na których rozwój producenci mieli lat -naście lub nawet -dzieścia.

Jednym z największych braków przez długi czas była oferta obiektywów do fotografii sportu i dzikiej przyrody. Sony po swojej stronie zrobiło co mogło, by tę lukę zapełnić i w efekcie podpisali kontrakt z Associated Press na wyłączne użytkowanie ich aparatów w agencji. To duża rzecz.

Nie każdy jednak ma budżet, umiejętności czy choćby potrzeby zawodowych fotografów olimpijskich, przyrodników i foto-reporterów. Wielu fotografów lubi natomiast hobbystycznie fotografować dziką przyrodę, ptaki w pobliskim parku, czy lokalne wydarzenia sportowe. W świecie lustrzanek tacy fotografowie od lat mogli korzystać z niedrogich obiektywów Sigmy czy Tamrona, które gwarantowały satysfakcjonującą jakość w dość poręcznym i niedrogim opakowaniu. W ekosystemie Sony dotychczas takiego sprzętu nie było (no chyba że dla kogoś 10 499 zł za natywny obiektyw Sony FE 100-400 mieści się w kategorii „niedrogo”).

Sigma C 100-400 mm f/5-6.3 DG DN OS zmienia ten stan rzeczy.

Choć pozornie nowy obiektyw wygląda bardzo podobnie do istniejącego już modelu o tych samych parametrach przeznaczonego dla lustrzanek Canona i Nikona, tak Sigma zarzeka się, że przeprojektowała obiektyw od podstaw do współpracy z bezlusterkowcami. Zupełnie tak, jak zrobiła to uprzednio w przypadku popularnego 24-70 mm f/2.8, który okazał się tak dobrym szkłem, że po testach zamówiłem własny egzemplarz.

Sigma 100-400 mm jest dostępna w dwóch nowych wersjach: dla bagnetu L-Mount oraz Sony E-Mount. Osobiście testowałem go z moim Sony A7rIII na przestrzeni kilku tygodniu i muszę powiedzieć to już teraz: jestem oczarowany.

Specyfikacja obiektywu prezentuje się następująco:

  • Konstrukcja obiektywu: 22 soczewki w 16 grupach (1xFLD i 4xSLD)
  • Kąt widzenia: 24.4 – 6.2 stopnia
  • Liczba listków przysłony: 9 (przysłona kołowa)
  • Maksymalna wartość przysłony: F22-29
  • Minimalna odległość ostrzenia: 112cm (100mm) – 160cm (400mm)
  • Skala odwzorowania: 1:4.1 (400mm)
  • Średnica filtra: 67 mm
  • Maksymalne wymiary : 86 mm x 197,2 mm
  • Waga: 1,135g

W praktyce ta specyfikacja przekłada się na bardzo solidną i zaskakująco lekką jak na swoje gabaryty konstrukcję, o jakości godnej lustrzankowych obiektywów Sigmy z serii Contemporary lub Sport.

Obiektyw sprawia w dłoniach fantastyczne wrażenie. Pierścienie stawiają należyty opór, ale pracują też bardzo płynnie - dotyczy to zwłaszcza pierścienia zmiany ogniskowej, którym byłem w stanie operować przy użyciu dwóch palców.

Konstrukcja obiektywu jest wysuwana i obawiałem się, że po zdjęciu blokady tubus będzie się sam wysuwał, jak ma to miejsce w wielu obiektywach tej klasy. W czasie testów tak się jednak nie stało. Może z czasem mechanizm nieco się poluzuje, ale gdy sam użytkowałem ten obiektyw, ani razu nie zdarzyło się, by tubus wysunął się choćby o milimetr, gdy trzymałem aparat „lufą do dołu”.

Na lewym boku obiektywu znajdziemy zestaw przełączników: do zmiany zakresu ostrzenia, poziomu stabilizacji, oraz przycisk funkcyjny, który możemy dowolnie przypisać z poziomu menu aparatu. Jest też oczywiście przełącznik blokujący tubus w jednej pozycji, przydający się, gdy chowamy obiektyw do torby.

Na obudowie znalazło się też miejsce na kołnierz do przymocowania obiektywu do statywu - znajduje się ono pod gumową zaślepką przy mocowaniu. Kołnierza nie znajdziemy w zestawie, ale znajdziemy solidną i głęboką osłonę przeciwsłoneczną, która w przypadku tego obiektywu jest akcesorium obowiązkowym. Ale o tym za chwilę.

Jak działa obiektyw Sigma C 100-400 mm f/5-6.3 DG DN OS dla bagnetu Sony E-Mount?

Szybkość działania i ustawiania ostrości to chyba największa zaleta tego obiektywu. W połączeniu z moim Sony A7rIII obiektyw ostrzył błyskawicznie, bez zawahania, niezależnie od warunków.

Miałem doświadczenie z tym obiektywem przy okazji pracy z Canonem 5D mk IV i pamiętałem, że w tamtej wersji obiektyw bardzo długo ostrzył, jeśli zakres ostrzenia ustawiony był na „full”, a próbowałem wyostrzyć na coś znajdującego się w odległości poniżej 6 metrów. Tutaj ewidentnie Sigma przyłożyła się do poprawy tego problemu, bo obiektyw ostrzył błyskawicznie w każdej sytuacji. Oczywiście, sprawował się nieco wolniej, gdy próbowałem wyostrzyć na nieodległy obiekty mając ustawiony zakres ostrzenia na „full”, ale nigdy nie zwalniał do tego stopnia, by zirytować. Nie zdarzało mu się też gubić ostrości.

Co bardzo istotne dla fotografów polegających na systemie autofocusu w bezlusterkowcach Sony, Sigma 100-400 mm nie sprawia najmniejszego problemu podczas używania Eye-AF, rozpoznawania zwierząt czy śledzenia w trybie ciągłym.

Nawet na 400 mm w ostrym, kontrastowym świetle aparat bezbłędnie ustawiał ostrość na oku lub twarzy i nie miał żadnym problemów ze śledzeniem obiektu.

Co się zaś tyczy samej skuteczności obiektywu, z ogromnym zdumieniem oceniam ją na powyżej 85 proc. Nawet w bardzo wymagającym scenariuszu, gdy rozpędzone psy biegły w moją stronę, aparat i obiektyw były w stanie za nimi nadążyć. Podejrzewam, że współczynnik trafień byłby jeszcze wyższy, gdybym miał większe doświadczenie z tego typu obiektywami - sporo „pudeł” było wynikiem nie wad sprzętu, a niedostatecznych umiejętności fotografa. Co zresztą samo w sobie dobrze pokazuje, jak dobrze radziła sobie Sigma 100-400, skoro nawet w rękach amatora potrafiła wyostrzyć gdzie trzeba.

Egzamin zdała też stabilizacja. Przy 400 mm maksymalnej ogniskowej przez większość czasu fotografowałem z czasem naświetlania 1/400 s lub krótszym. Zdarzyło się jednak, że musiałem wydłużyć czas naświetlania i ostre zdjęcia na 400 mm udawało mi się robić nawet przy 1/125 s, co przy moich trzęsących się dłoniach jest wielkim wyczynem.

Muszę tylko zaznaczyć, że gdy korzystamy ze stabilizacji w najwyższym stopniu, podczas panningu (przesuwania obiektywu w poziomie) można zauważyć swoistą „gumowość” wyświetlanego obrazu. Widać niemal w czasie rzeczywistym, jak obraz jest stabilizowany. Fotografując szybką akcję lepiej więc korzystać ze środkowego, najbardziej uniwersalnego poziomu stabilizacji, gdzie taki problem zwyczajnie nie występuje.

Jakie zdjęcia robi obiektyw Sigma C 100-400 mm f/5-6.3 DG DN OS dla bagnetu Sony E-Mount?

Słowem: piękne. Jakość optyczna tego obiektywu nijak ma się do jego relatywnie niskiej ceny i pozornie ciemnej optyki.

Oczywiście trzeba się liczyć z faktem, że nie jest to obiektyw f/2.8 czy nawet f/4, więc rozmycie tła nigdy nie będzie tak kremowe, jak w droższych, profesjonalnych konstrukcjach. Zachowując jednak odpowiedni dystans między fotografowanym obiektem, a tłem, możemy uzyskać rozmycie tła o bardzo przyjemnej dla oka charakterystyce.

W odpowiednim świetle można też na dłuższych ogniskowych uzyskać piękne kulki bokehu.

Co zaskakuje, zważywszy na cenę obiektywu, Sigma 100-400 mm jest niemal równie ostra na brzegach kadru co w jego centrum. Nawet przy 42-megapikselowej matrycy Sony A7rIII nie widać tu większych ubytków w rozdzielczości.

Nie widać też żadnych problemów z winietowaniem, dystorsją czy aberracją chromatyczną. Ta ostatnia jest minimalna i widoczna tylko przy absolutnie najostrzejszym oświetleniu. Delikatna winieta występuje na 100 mm przy f/5.0, ale wystarczy minimalnie przymknąć obiektyw, by zniknęła w ogóle. Nie jest zresztą na tyle widoczna, by się nią jakkolwiek przejmować.

Z przyjemnością odkryłem też, że tym obiektywem można fotografować nie tylko sport i dziką przyrodę, ale spisuje się też znakomicie w szerokim spektrum zastosowań. Sprawdziła się świetnie w łapaniu drobnych detali, a na upartego można nią nawet pokusić się o kadry „makro”, oczywiście z zachowaniem minimalnej odległości ostrzenia przy 400 mm.

Czy ten obiektyw ma wady?

Jak każdy sprzęt. Pomimo tego, że raczej jestem skłonny piać z zachwytu nad tym obiektywem, niż go krytykować, jest kilka kwestii, które mogą być problematyczne.

Pierwsza jest drobna, to głośność pracy silniczka AF. Ten jest słyszalny nawet bez przykładania konstrukcji do ucha - na cichym polu czy w pomieszczeniu słychać delikatne brzęczenie, które (być może) z czasem będzie nabierać na intensywności.

Druga jest nieco bardziej kłopotliwa. Otóż ten obiektyw nie jest w pełni uszczelniany - mamy tu tylko zabezpieczenie na bagnecie. O ile więc woda nie przedostanie się do aparatu, tak w deszczu możemy uszkodzić sam obiektyw. Obiektywy Sigmy z serii Contemporary mają raczej dobre opinie jeśli chodzi o odporność na warunki atmosferyczne, ale nie zaryzykowałbym np. fotografowania meczu piłki nożnej w deszczu.

Trzecia zależy od warunków. Otóż o ile przez 90 proc. czasu Sigma 100-400 mm nie wykazuje żadnych istotnych wad optycznych ani problemów z działaniem, tak podczas pracy pod słońce wyraźnie ma problem z opanowaniem flar. Problem jest najbardziej widoczny, gdy nie mamy założonej osłony przeciwsłonecznej, ale nawet z nią czasem na zdjęcie wkradnie się wielka, zielona flara.

I to tak naprawdę tyle, jeśli chodzi o wady.

Jak na obiektyw kosztujący 4490 zł (który niemal na pewno będzie można kupić taniej na promocji w niedalekiej przyszłości), Sigma C 100-400 mm f/5-6.3 DG DN OS dla bagnetu Sony E-Mount jest absolutnie fantastyczna.

To znakomity obiektyw do fotografii ptactwa, sportu, wszelkiej akcji, którą jesteśmy w stanie złapać na takim zakresie ogniskowych. Niestety 400 mm to ciut za mało, by fotografować sarny, zające lub inne płochliwe zwierzęta.

Do tego przydałaby się Sigma 150-600 mm lub przynajmniej telekonwerter 1.4 lub 2x.

Gdybyśmy wystawiali oceny punktowe, Sigma 100-400 mm zasłużyłaby na niemal najwyższe noty. Kosztuje dwukrotnie mniej od konstrukcji Sony o tym samym zakresie ogniskowych, nie ustępując mu ani odrobinę pod względem jakości optycznej i szybkości działania.

Takiego sprzętu brakowało w portfolio obiektywów dla bagnetu Sony E-Mount i nowy obiektyw Sigmy zapełnia tę lukę w sposób wzorowy.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst