Biznes  / Artykuł

Koronawirus bez szans z Apple’em

Wirus, jaki wirus? - mógłby pewnie rzucić Tim Cook podczas przesłuchania przed amerykańskim Kongresem. Apple, podobnie zresztą jak wszyscy pozostali tech-giganci na celowniku amerykańskiego parlamentu, właśnie zanotował rekordowe wyniki kwartalne.

To o tyle niesamowite, że dokładnie w tym samym czasie, gdy Apple, Amazon, Facebook i Google (tu troszkę problemów było) prezentowali swoje fenomenalne wyniki finansowe, Ministerstwo Gospodarki Stanów Zjednoczonych podało niezwykle dołujące dane nt. Produktu Krajowego Brutto. Otóż GDP runął o 32,9 proc. licząc rok do roku i 9,5 proc. licząc kwartał do kwartału. To największy kwartalny spadek od - uwaga - 70 lat, gdy w ogóle takie badania są prowadzone.

Przychody Apple, źródło: Macstories.net
Zysk Apple, źródło: Macstories.net

W tym kontekście wyniki Apple’a - wzrost przychodów o 11 proc. do 59,69 mld dol oraz 12-proc. wzrost zysku do niebotycznych 11,25 mld dol. - wyglądają jak kompletnie oderwane od zewnętrznej rzeczywistości. A jednak. Koronawirus nie ma szans z Big Techem, co jeszcze dobitniej pokazuje o co toczy się gra przed Kongresem - jeśli amerykański regulator na przykład zdecyduje się podzielić wielkie amerykańskie tech-korporacje na kilka mniejszych, ich finansowe eldorado mogą się pokończyć.

Tyle, że byłoby to zapewne ze stratą dla całej amerykańskiej gospodarki i… z korzyścią dla chińskich rywali Big Tech. Chociażby Huawei został właśnie globalnym ilościowym liderem sprzedaży smartfonów (zaraportowane przez Canalys, potwierdzone - co ważniejsze - przez IDC) pomimo amerykańskiego bana na współpracę z Google’em i kłód rzucanych pod rozwój biznesu 5G.

Wróćmy jednak do Apple'a, bo kilka rzeczy w najnowszym odczycie finansowym jest po prostu fenomenalnych.

Zacznijmy od iPhone’a. Tutaj 2-proc. wzrost przychodów ze sprzedaży smartfonów Apple’a do 26,42 mld dol. (przypominam, że amerykańska firma nie raportuje już sprzedaży ilościowej) tylko pozornie może się wydawać niewielki. Jednak gdy skonfrontujemy to z faktem, iż przez większą część ostatniego kwartału sklepy Apple’a na całym świecie były pozamykane ze względu na wirusa, wynik wydaje się wręcz trudny do uwierzenia.

Pomogła oczywiście premiera taniego (taniego jak na Apple’a oczywiście) iPhone’a SE, który - tu już cytuję słowa Tima Cooka - zachęcał klientów ze starszymi wersjami smartfona produkcji Apple'a do wymiany na nowe modele. Dobrze sprzedawać musiały się jednak wszystkie iPhone’y i to w okresie, gdy zwyczajowo najwięksi fani marki czekają już na zupełnie nowe modele. W tym roku czekać będą musieli zresztą nieco później. W nietypowy dla siebie sposób Apple poinformował bowiem, że premiera tegorocznych iPhone’ów zostanie przesunięta o kilka tygodni. iPhone’a 12 należy więc oczekiwać nie na początku września, lecz pewnie w połowie października.

Źródło: Macstories.net

Bardzo ważnym odczytem są również przychody ze sprzedaży usług Apple’a, do których zaliczamy m.in. App Store, Apple Music, Apple Pay i Apple News. Ważnym, bo to właśnie o ten biznes, w którym Apple kasuje 30 proc. prowizji, pytają amerykańscy senatorowie próbując udowodnić, że Apple nielegalnie używa swojej dominującej pozycji. Przychody z usług wzrosły o 15 proc. do 13,16 mld dol. Czyli nie dość, że w kryzysowym pandemicznym okresie klienci kupują więcej iPhone'ów, to na dodatek więcej wydają na usługi kupowane wewnętrz nich.

Dodajmy do tego potężne wzrosty przychodów z dwóch innych hardware’owych linii - sprzedaż Maków wzrosła o 21 proc. do wartości 7,08 mld dol., a iPadów o 31 proc. do 6,58 mld dol. - i mamy ogólny obraz potęgi biznesu Apple’a. Nawet jeśli wziąć pod uwagę fakt dużego wzrostu zainteresowania pracą w domu, to wzrosty 20 - 30-proc. wydają się być niebotyczne. I trudno wskazywać jedynie na to, że w kategorii Mac Apple wydał zwyczajowe aktualizacje, no może poza nową klawiaturą, która zastąpiła bardzo krytykowaną poprzednią wersję, a w kategorii iPada wydano nowy model Pro i nową hitową zewnętrzną klawiaturę do tabletu. Wyniki sprzedaży Maka i iPada muszą być wynikiem kilku globalnych trendów.

Wzrost z przychodów rok do roku, źródło: Macstories.net

Niektórzy analitycy dużą uwagę przywiązują do wyników Apple’a w Chinach tam szukając pola do wzrostów biznesu amerykańskiej firmy. W ostatnich 3 miesiącach sprzedaż w Chinach wzrosła lekko do 9,33 mld dol. Szczególnie dobrze radziła sobie amerykańska firma w sprzedaży iPhone'ów - rozeszło się ich w Państwie Środka aż o 32 proc. więcej niż rok wcześnie. Ponownie jednak trudno asocjować ogólne fantastyczne wyniki Apple’a jedynie z odbiciem w Chinach. To po prostu jeden z elementów składowych.

Jedyną obawą Apple’a o przyszłość może być to, że kryzysy przychodzą często z opóźnieniem. Dobrze naoliwiona machina biznesowa może bowiem dobrze wchodzić w okres kryzysowy bazując na realizacji wcześniej ustalonych kontraktów. Niezwykle istotnym odczytem dla Apple’a będzie więc wynik kolejnego kwartału - on będzie już w całości naznaczony globalnym kryzysem wywołanym przez koronariwirusa.

Ciekawe, czy dalej pozostanie bez szans w konfrontacji z Apple’em.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst