Sprzęt / Recenzja

Oglądanie filmów już nigdy nie będzie takie samo. Philips Hue Play HDMI Sync Box - recenzja

Nie pamiętam, kiedy ostatnio tak chętnie siadałem do telewizora i kiedy przeszukiwałem biblioteki serwisów VOD, żeby tylko znaleźć kolejny tytuł do obejrzenia. 

Pamiętam natomiast doskonale, że od dłuższego czasu zazdroszczę z całego serca kolegom z redakcji, którzy niedawno wymienili swoje telewizory na takie z obsługą funkcji Ambilight. Tym bardziej ucieszyłem się więc, kiedy dotarł do mnie na testy Philips Hue Play HDMI Sync Box. I o ile nazwa tego urządzenia nie porywa, to jego możliwości już zdecydowanie to robią. I już tłumaczę - w serii pytań i odpowiedzi - dlaczego.

Philips Hue Play HDMI Sync Box, czyli właściwie co?

Czyli niewielkie (9,9 x 18,2 x 2,3 cm) pudełeczko, które - w dużym uproszczeniu - odpowiada za synchronizację obrazu na naszym telewizorze z oświetleniem. To, co niektóre telewizory Philipsa są w stanie zrobić dzięki wbudowanym podzespołom i oprogramowaniu, tutaj wyciągnięte jest na zewnątrz. Największy i najbardziej oczywisty plus? Zadziała to z niemal każdym telewizorem (wymagane wejście HDMI) i niemal z każdym zewnętrznym urządzeniem (również wymagane HDMI).

Parametry HDMI poproszę.

Proszę bardzo - obsługiwane jest HDMI 2.0b, a maksymalne parametry transmitowanego obrazu to 4K przy 60 Hz z obsługą HDR10. Niestety mój telewizor jest trochę zbyt stary, żeby potwierdzić, że faktycznie obietnice te są dotrzymane.

Jak wygląda instalacja tego cuda?

Banalnie prosto: podłączamy do jednego z czterech portów urządzenie, które dostarcza obraz - konsolę, dekoder, Apple TV albo inną przystawkę. Potem pozostaje nam już tylko podłączyć samego Boxa Hue do telewizora i skonfigurować cały system w aplikacji.

Widzę tu jeden duży problem...

I słusznie. Żeby Hue Play HDMI Sync Box zadziałał, musimy mieć zewnętrzne źródło treści. Jeśli korzystamy np. z aplikacji zainstalowanych fabrycznie na naszym telewizorze - nic z tego. U mnie akurat nie było z tym problemu - obraz był przesyłany przeważnie z Apple TV czwartej generacji.

Do tego, bo można to przegapić - oczywiście potrzebny do działania całego systemu jest mostek Hue.

A jeśli podłączę więcej urządzeń, to będę się musiał za każdym razem przełączać między nimi?

Absolutnie nie. Sync Box automatycznie wykrywa, które urządzenie zostało włączone i przełącza się na jego obsługę (opcję tę można zresztą wyłączyć).

O właśnie - jak jest z uruchamianiem Sync Boxa? Muszę go za każdym razem włączać osobno?

Też nie, chociaż tutaj temat jest trochę bardziej skomplikowany. Teoretycznie obsługiwany jest interfejs CEC, więc włączenie telewizora powinno uruchamiać też Sync Boxa. U mnie jednak, w połączeniu z Apple TV, jakoś nie chciało to działać. Tzn. działało, ale tylko w jedną stronę - Sync Box odczytywał prawidłowo wyłączenie telewizora, natomiast włączenie po prostu ignorował.

Problem rozwiązała opcja zapasowa w aplikacji od Hue, czyli wykrywanie stanu zasilania z wykorzystaniem połączenia USB. Tak, wystarczyło podłączyć kabel USB (microUSB, brak w zestawie) pomiędzy Sync Boxem a TV i wszystko działało od tej pory idealnie.

Zaraz, co robi Sync Box z oświetleniem po wyłączeniu? Po prostu gasi czy coś innego?

Konfiguracja strefy rozrywkowej - możemy na ekranie dowolnie ustawić, gdzie są światła.

Bardzo ważne pytanie, głównie dlatego, że do Sync Boxa możemy podpiąć maksymalnie 10 świateł, a więc spokojnie możemy z obrazem zsynchronizować nie tylko oświetlenie w okolicy telewizora, ale i w całym salonie (polecam!). Proste wyłączenie wszystkiego po wyłączeniu telewizora mogłoby być trochę dramatyczne w skutkach - na szczęście jest na to aplikacja.

I tutaj mały minus - o ile wstępną (banalną) konfigurację i późniejsze zaawansowane modyfikacje ustawień realizujemy w aplikacji Hue Sync (o niej jeszcze za chwilę), o tyle np. omawiane właśnie ustawienia zachowania po wyłączeniu zestawu zmieniane są już w aplikacji Hue. Tak, i tak musimy ją mieć, ale trochę burzy to komfort użytkowania (tak samo jak to, że strefa rozrywkowa jest trochę zakopana w ustawieniach).

Wracając jednak do konfiguracji zachowania świateł po wyłączeniu - możemy ustalić, żeby zostały wyłączone, żeby przeszły w jedną ze wcześniej ustawionych scen albo - i z tego korzystałem - powróciły do poprzedniego stanu. Czyli siadam do telewizora, wszystkie światła w pokoju stają się światłami telewizyjnymi, a po wyłączeniu telewizora np. światła za TV gasną, natomiast główne oświetlenie pokoju zostaje takie, jakie było przed rozpoczęciem seansu. Idealnie.

Dobra, to jak to działa w praktyce podczas oglądania filmów czy seriali?

Tutaj dobra rada na start - zanim zaprosicie całą rodzinę na wspólny seans z efektami świetlnymi, sprawdźcie, które ustawienia oświetlenia wam odpowiadają. Inaczej będziecie co chwila przerywać właściwe oglądanie i sięgać po aplikację.

Powód? Aplikacja Hue Sync obsługuje 4 tryby intensywności zmiany efektów świetlnych i dodatkowo suwak jasności oświetlenia. W zależności od tego, gdzie ulokujecie lampy i jak bardzo lubicie dodatkowe światła oraz ich dynamikę zmian, będziecie na pewno chcieli pogmerać chwilę w tych ustawieniach.

Domyślnie wszystko ustawione jest na maksimum, żeby pokazać pewnie możliwości tego systemu. Dla mnie było to jednak zdecydowanie zbyt intensywne. Nawet pomimo tego, że z Hue Sync Boxem oglądałem filmy akcji z bardzo dynamicznymi scenami, dużo bardziej odpowiadało mi pierwsze albo drugie ustawienie intensywności od dołu i średni poziom jasności.

Co istotne, dla każdego z głównych trybów (Muzyka, Wideo i Gra) możemy ustawić inne wartości tych parametrów. I tak np. podczas gry na Xboxie wolałem mieć dużo większą intensywność wszystkich świetlnych dodatków, bo tam spisywało się to dużo lepiej. Niestety tutaj znalazło się miejsce na jedną wadę - nie da się niestety przypisać konkretnego trybu do konkretnego urządzenia/wejścia HDMI. Jeśli więc włączymy tryb Gry z jego ustawieniami, to nawet po włączeniu Apple TV będzie on aktywny - trzeba go zmienić ręcznie.

Do tego jest jeszcze jedno ustawienie, które może nam pomóc - ustawienie wiecznego podświetlenia, które możemy włączyć dla filmów i gier (dla każdego osobno). Aktywacja tej opcji sprawia, że dodane przez nas do systemu lampy nigdy nie gasną, i nawet wtedy, kiedy w filmie występują same czernie, są delikatnie rozświetlone. Pomaga to uniknąć rozpraszania się poprzez gwałtowne rozświetlenia od zera. Sam jednak z tej opcji nie korzystałem - nawet polubiłem te wybuchy światła.

To jeszcze napisz, jakie światła podłączyłeś i do rzeczy.

Jasne. W zestawie testowym z Sync Box znalazłem dwie wielobarwne lampy z zestawu Hue Play - niewielkie kolumienki (trochę ponad 25 cm wysokości), które można ustawić niemal w dowolny sposób.

I pisząc dowolny, mam właśnie to na myśli. Ukształtowane są w taki sposób, że bez żadnych problemów możemy je położyć na blacie za lub obok TV, i ustawić tak, żeby oświetlały ścianę w górę. Możemy też zainstalować je na dołączanych do zestawu nóżkach:

A jeśli i to nie będzie tym, czego poszukujemy, możemy je... przykleić z tyłu telewizora - odpowiedni osprzęt jest dołączony do zestawu.

Nie musimy przy tym ograniczać się oczywiście tylko do dwóch lamp. Sam podłączyłem oprócz nich dwie dodatkowe lampy Hue Go i dwie kolorowe żarówki Hue. Przy czym moc Hue Play jest naprawdę wystarczająca, żeby skutecznie oświetlić sporą przestrzeń za telewizorem (na większości zdjęć jasność jest skręcona do moich wymagań), więc spokojnie można zacząć od takiego zestawu, dopiero później ewentualnie go rozbudowując. A pewnie będziemy chcieli to zrobić - szybko dojdziemy np. do wniosku, że tu przydałaby się listwa LED, tutaj jeszcze jedna lampa Play (w konfiguracji np. trzech przyklejonych z tyłu do telewizora) i tak dalej.

Bonusowy punkt dla oświetlenia Hue Play - nie trzeba dla tych świateł szukać osobnego gniazdka (albo dwóch) - możemy je podłączyć bezpośrednio do zasilacza Sync Boxa. Sprytne!

Ok, to czas w końcu na wrażenia.

Zacznijmy może od odpowiedzi na najbardziej oczywiste pytania - nie, nie zauważyłem spadku jakości przesyłanego obrazu (chociaż mój telewizor niestety i tak nie jest najwyższych lotów). Nie zauważyłem też żadnych problemów z samym odtwarzaniem, a także problemów z synchronizacją świateł - opóźnienie w doborze kolorów jest niemal nieistniejące.

Zresztą przyznaję się - po pewnym czasie przestałem w ogóle zwracać uwagę na to, że coś dookoła mojego telewizora się świeci. Zacząłem to traktować jako standardowy element filmowych seansów, nie zwracając aż tak dokładnie uwagi na to, czy kolor dobrany jest 1:1 z tym, co jest na ekranie.

Nie miałem też wrażenia, że oświetlenie mnie w jakikolwiek sposób rozprasza. Być może duża w tym zasługa zmniejszenia intensywności i dynamiki zmian kolorów oświetlenia. Na najwyższych poziomach całość potrafi być odrobinę szarpana i faktycznie odrywać od samego obrazu. Zejście z prędkością nie wpływa jednak negatywnie na wrażenia, pozwalając się jednocześnie skupić na właściwej treści.

I nie będę ukrywał - rozumiem teraz całą fascynację oświetleniem za telewizorem. To naprawdę inny poziom chłonięcia treści, co najbardziej odczułem, kiedy odłączyłem zestaw testowy i spakowałem go do pudełka. Nagle mój telewizor zrobił się jakby mniejszy, a wyświetlane treści - zdecydowanie mniej porywające i wciągające.

Co było jednak dla mnie najciekawsze, to fakt, że nie tylko chętniej siadałem do telewizora, żeby obejrzeć film czy serial, ale nagle całkiem atrakcyjne stały się... koncerty w formie wideo. Nigdy nie przepadałem za taką formą rozrywki, traktując ją jako kompletnie niewciągającą. Z dodatkowym oświetleniem nagle udało się jednak wygenerować odpowiedni klimat.

Nic ci nie przeszkadzało? Nic a nic?

Z technicznego punktu widzenia - nie, a przynajmniej prawie nie. O ile bowiem nie robiłem stop-klatek, żeby porównać 1:1 kolory światła z tymi na ekranie, o tyle wyraźnie widać, że Sync Box analizuje głównie - co zresztą ma sporo sensu - kolory przy krawędziach. Potrafi to więc czasem doprowadzić do dość dziwnych wizualnie sytuacji, gdzie środek kadru jest jasny, krawędzie ciemne, a więc i oświetlenie się wyłącza, co nie gra idealnie z obrazem. Szczęśliwie do takich sytuacji nie dochodzi przesadnie często.

Tym, co bolało mnie chyba najbardziej, był... mój telewizor. Ma już swoje lata, a jego monstrualne ramki są - przed chwilą to sprawdziłem - prawie szerokości iPhone'a XS Max. Wpływa to niestety negatywnie na odbiór całości, bo pomiędzy obrazem a oświetleniem mamy jeszcze dodatkowe czarne pasy. We współczesnych telewizorach niemal pozbawionych ramek nie powinno być to raczej wielkim problemem.

Do tego chodzi jeszcze fakt, że przeważnie i tak za telewizorem mamy kłębowisko kabli. Sync Box to dodatkowy przewód zasilający i HDMI, natomiast każda kolejna lampka - dodatkowe. Ogarnięcie tego tak, żeby nie raziło w oczy (nie dosłownie), może być sporym wyzwaniem.

Chyba wypadałoby jeszcze wspomnieć o cenie.

Wypadałoby i to jest ten mniej przyjemny fragment. Hue Play HDMI Sync Box kosztuje bowiem... od około 950 do 1150 zł w zależności od sklepu, w którym planujemy go kupić. Sporo. A doliczmy do tego jeszcze Hue Play (zestaw dwóch kosztuje ok. 500 zł) i mostek (200 zł), jeżeli go nie mamy. O dodatkowych punktach oświetlenia nie wspominam - to już zależy od nas.

Wychodzi nam jednak ok. 2000 zł za zestaw startowy, jeśli wcześniej nie mieliśmy mostka Hue. Ewentualnie trochę mniej, jeśli już go mamy. Drogo, tak. Szczególnie jeśli wezmę np. pod uwagę, że mój obecny telewizor jest wart pewnie kilkaset złotych - i to tych niskich kilkaset.

To dla kogo jest to sprzęt?

To akurat dość proste. Dla tych, którzy kupili sobie wypasiony telewizor, ale z jakiegoś powodu nie był to Philips z Amibilightem i chcą teraz koniecznie ten brak nadrobić. Jeśli nasz nowy telewizor kosztował kilka czy kilkanaście tysięcy, to dorzucenie do niego przystawki za tysiąc złotych nie będzie już takim dziwnym rozstrzałem, jak miałoby to miejsce w moim przypadku.

Chociaż nie będę ukrywał - strasznie będę za tym zestawem tęsknił. I obawiam się, że kolejną inwestycją w moim pokoju kinowym nie będzie nowy telewizor...

Zalety:

  • fantastyczne efekty (o ile ktoś lubi takie dodatki - jeśli nie lubi, to pewnie szybko się przekona)
  • brak widocznych opóźnień podczas oglądania filmów i grania
  • łatwa konfiguracja
  • możliwość podłączenia do 10 źródeł oświetlenia Hue
  • zadziała właściwie z każdym telewizorem i każdym dodatkowym źródłem obrazu
  • podczas trzytygodniowych, intensywnych testów nie miałem ani jednego problemu ze stabilnością czy połączeniem

Wady:

  • nie zadziała z aplikacjami z naszego telewizora
  • spory koszt zakupu, średnio opłacalny dodatek do starszych telewizorów
  • trochę niepotrzebnie porozbijana konfiguracja niektórych elementów między dwie aplikacje
  • trochę za dużo rzeczy trzeba zmieniać ręcznie w aplikacji
  • dodatkowe kable z tyłu telewizora
przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst