Gry  / Recenzja

Ten laptop z nowym procesorem Ryzen 7 zmiata znacznie droższe urządzenia. Asus TUF Gaming A15 - recenzja

Gdyby pół roku temu ktoś powiedział mi, że laptop za 5500 zł zmiecie wydajnością dwu- a nawet trzy-krotnie droższe urządzenia, parsknąłbym tylko śmiechem. Po teście nowego laptopa Asus TUF Gaming A15 śmiać się można tylko z tego, że tak dobry sprzęt można kupić tak niedrogo.

Jest szybszy od stojącej na moim biurku stacjonarki z Intel Core i7-8700K. Jest szybszy od mojego MacBooka Pro 16 z Intel Core i9, kosztującego trzykrotnie więcej. Jest szybszy od niemal każdego laptopa dla graczy z procesorem Intela.

We wnętrzu dość typowo gamingowej obudowy Asusa TUF Gaming A15 drzemie nowy procesor od AMD – Ryzen 7 4800H. I podobnie jak Ryzen trzeciej generacji wstrząsnął rynkiem komputerów stacjonarnych, tak Ryzen czwartej generacji zapoczątkuje tsunami na rynku laptopów.

Asus TUF Gaming A15 kręci kółka dookoła rywali.

Na testy trafił do mnie egzemplarz ASUS TUF Gaming A15, wyposażony we wspomniany procesor AMD Ryzen 7 4800H (ze zintegrowaną grafiką Radeon 7), 16 GB RAM-u 3200 MHz DDR4, 1 TB miejsca na dane i dedykowany układ graficzny Nvidia RTX 2060.

Całości dopełnia wyświetlacz 15,6” o rozdzielczości Full HD i 144 Hz częstotliwości odświeżania. Wszystko to zamknięte w konstrukcji z aluminiową pokrywą, podświetlaną klawiaturą i typowo „gejmerskim” sznytem.

Cena? 5499 zł. Za raptem 100 zł więcej można będzie też kupić egzemplarz o tej samej specyfikacji, ale wyposażony w mocniejszy akumulator – mój egzemplarz testowy miał akumulator o pojemności 48 Whr, podczas gdy droższa wersja posiada ogniwa o pojemności 90 Whr. W zamian za większy akumulator oddajemy jednak możliwość rozbudowy laptopa o dodatkowy dysk, co można zrobić w wariancie z mniejszym akumulatorem.

W podobnej cenie możemy nabyć komputery z tym samym układem graficznym, ale wyposażone albo w procesory AMD Ryzen 3 gen. (które, prawdę mówiąc, nie były zbyt udane), albo procesory Intel Core i7-9750H, które… oferują porównywalne osiągi w grach do nowego Ryzena 7, ale znacząco odstają od niego w innych zastosowaniach.

W benchmarku Geekbench 5 Ryzen 7 4800H osiąga fenomenalne wyniki, zarówno jeśli chodzi o jedno-, jak i wielordzeniowe pomiary.

Dla porównania, tak prezentuje się wynik MacBooka Pro 16 z procesorem Intel Core i9-9880H, którego taniej niż za 14 tys. zł nie kupimy:

Ryzen 7 posiada zintegrowany układ graficzny Radeon 7, używany wtedy, gdy nie potrzeba wielkiej mocy obliczeniowej. Jego wyniki w syntetycznym teście są jednak respektowalne:

Gdy potrzeba prawdziwej mocy graficznej, do gry wchodzi Nvidia RTX 2060.

Jeśli będziemy trzymać się natywnej rozdzielczości wyświetlacza, ta konfiguracja pozwoli zagrać w absolutnie każdy tytuł z płynnością powyżej 60 fps-ów. Ale o tym za chwilę.

Syntetyczne testy to jedno, ale praktyka to co innego. Jak Ryzen 7 4800H radzi sobie z codzienną pracą i zabawą?

Programy, z których korzystam na co dzień, to przede wszystkim pakiet Adobe Creative Cloud oraz DaVinci Resolve.

Do codziennych zadań zaliczam montaż wideo w 4K i obróbkę bibliotek RAW-ów z aparatu Sony A7rIII, które ważą od 80 do 100 MB per zdjęcie.

W tych zastosowaniach nowy Asus TUF Gaming A15 spisywał się fe-no-me-nal-nie. Ośmielę się powiedzieć, że jest to najlepszy laptop do obróbki wideo 4K, jaki można nabyć w tej cenie. DaVinci Resolve pracuje na nim z idealną płynnością. Nie mogę tego samego powiedzieć o Adobe Premiere, ale… Adobe Premiere nie pracuje z idealną płynnością na żadnym komputerze. Tutaj jego płynność działania jest zadowalająca.

Funkcje takie jak stempel, content-aware fill czy pędzel korygujący w Photoshopie działają w czasie rzeczywistym. Nawet maskowanie w Lightroomie, które zwykle strasznie obciąża procesor, tutaj odbywało się bez cienia przestojów.

Co się zaś tyczy gier – Asus TUF Gaming A15 z procesorem Ryzen 7 4800H zadowoli każdego. Ograłem na nim kilka tytułów, od nowego CoD: Warzone, poprzez Control i Gears 5, aż po Dirt Rally 2.0 i Wiedźmina 3. Nawet w najbardziej dynamicznych scenach, na ustawieniach maksymalnych lub blisko maksymalnych, nie udało mi się ani razu zejść poniżej 60 fps-ów. Zwykle widywałem klatkaż oscylujący w okolicach 100 fps-ów. Mniej wymagające produkcje bez trudu przebijały 144 fps w Full HD na wysokich ustawieniach.

Z wielką mocą wiąże się… wielki hałas.

Laptopy dla graczy z natury nie należą do najcichszych, najbardziej kulturalnie pracujących sprzętów na rynku. Szybkie podzespoły wymagają przemieszczania ogromnej masy powietrza, a to z kolei generuje mnóstwo hałasu. Nie inaczej jest z Asusem TUF Gaming A15.

W wymagających zadaniach, gdy laptop pracuje w trybie Turbo lub Performance, wentylatory robią się naprawdę głośne. Do tego stopnia, iż grając wolałem założyć słuchawki niż podbijać moc głośników, by „przekrzyczeć” chłodzenie urządzenia.

Na szczęście hałaśliwe wentylatory doskonale wywiązują się ze swojego zadania i komputerowi nie zdarza się zwalniać pod wpływem nadmiernej temperatury. Pulpit roboczy również pozostaje chłodny, dopiero okolice klawiszy funkcyjnych i górnej części obudowy robią się zauważalnie ciepłe. Najgorętsza pozostaje jednak podstawa laptopa. Polecam też trzymać go w miarę daleko od ściany, by masy gorącego powietrza wydmuchiwanego przez otwory w obudowie miały dokąd uciec.

Hałas na szczęście znika, gdy używamy Asusa TUF Gaming A15 do mniej wymagających zadań.

Gdy laptop jest podłączony do prądu, wentylatory cały czas są słyszalne, ale w żadnej mierze nie są uciążliwe. Jeśli szukamy jeszcze większej ciszy, możemy przełączyć komputer w tryb Silent, który jest też domyślnym trybem pracy na zasilaniu akumulatorowym. W tym trybie wentylatory nadal pracują, ale obracają się na tyle wolno, że niemalże ich nie słychać.

W mniej wymagających zadaniach można też ocenić wydajność energetyczną tego komputera. Po szumnych zapowiedziach AMD przy okazji premiery nowych układów mobilnych, spodziewałem się nie tylko potężnej mocy Ryzena 7 4800H, ale też lepszej energooszczędności.

Tutaj przyznaję, że nieco się zawiodłem. Mój egzemplarz testowy wytrzymał maksymalnie 4 godziny z dala od gniazdka, podczas korzystania z przeglądarki Microsoft Edge i oglądania wideo na Netfliksie. Przeciętnie, jak większość laptopów dla graczy. .

Trzeba tylko pamiętać, że mówimy o egzemplarzu z akumulatorem 48 Whr. Według testów redakcji, które otrzymały egzemplarze z ogniwami 90 Whr, czas pracy Asusa TUF Gaming A15 jest ponad dwukrotnie dłuższy. Zdecydowanie warto dopłacić stówkę, by cieszyć się większą mobilnością urządzenia.

Pomówiliśmy o mocy, pomówiliśmy o procesorze, ale… jaki oprócz tego jest Asus TUF Gaming A15?

Celowo zostawiłem opis laptopa na sam koniec, bo prawdę mówiąc to najmniej interesująca część całości.

Jaki gamingowy Asus jest, każdy widzi, chciałoby się rzec. Asus od lat przyzwyczaił nas do wysokich standardów w swoich laptopach, nawet tych, które nie kosztują majątku. Nie inaczej jest z modelem TUF Gaming A15.

Gdym miał pokrótce podsumować wady i zalety urządzenia w formie listy, z pominięciem tego, o czym pisałem wyżej, wyglądałaby ona mniej więcej tak.

Na plus:

  • Sztywna obudowa, aluminiowa klapa, wyraźnie gamingowy, acz stonowany wygląd
  • Konstrukcja spełniająca normę MIL-STD-810H (wysoka odporność na upadki, wilgoć i skrajne temperatury)
  • Świetna klawiatura z podświetleniem RGB
  • Bardzo dobry gładzik (choć obyłby się bez fizycznych przycisków u dołu)
  • Mnogość złączy (Ethernet, HDMI 2.0b, 2x USB-A 3.2 gen. 1, USB-C 3.2 gen. 2, USB-A 2.0)
  • Zaskakująco dobre głośniki i świetne gniazdo słuchawkowe
  • Możliwość samodzielnej wymiany RAM-u i rozbudowy napędów SSD
  • Ekran o odświeżaniu 144 Hz

Na minus:

  • Ekran ma bardzo wąskie kąty widzenia i niezbyt dobre odwzorowanie barw
  • Bardzo przeciętna kamerka internetowa
  • Brak czytnika linii papilarnych lub kamery IR do Windows Hello
  • Horrendalna ilość śmieciowego oprogramowania, z McAfee na czele

Ryzen 7 4800H to nowe rozdanie w świecie komputerów przenośnych.

Procesor zastosowany w laptopie Asus TUF Gaming A15 nie jest nawet najmocniejszym w gamie nowych, mobilnych układów AMD. Mimo to wyprzedza wydajnością zdecydowaną większość układów mobilnych Intela, przegrywając wyłącznie z najmocniejszym Intel Core i9-9880HK, którego znajdziemy w kosztujących krocie (i wyglądających jak UFO) gamingowych laptopach segmentu DTR.

Trudno nie być pod wrażeniem mocy tego procesora. Skoro spisuje się tak dobrze w laptopie gamingowym ze średniej półki, to jak dobrze wpasuje się w topowe modele? Nie mogę się doczekać, by to zobaczyć.

Asus TUF Gaming A15 z procesorem AMD Ryzen 7 4800H oznacza zaś jedno: dla znakomitej większości graczy (i nie tylko) kupno laptopa droższego niż 6000 zł kompletnie straciło sens.

Bo skoro możemy mieć urządzenie o tak wielkiej mocy, wystarczające do intensywnej pracy i radzące sobie z absolutnie każdą grą w rozdzielczości Full HD, to… czy naprawdę potrzeba czegoś więcej? Po kilku tygodniach testowania tandemu Asus-AMD wiem jedno: gracze będą zachwyceni.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst