Oprogramowanie / Artykuł

Tak, Chińczycy robią konkurencję dla Google Playa. Nie, w tej bajce nie ma Huaweia

Wieści o porozumieniu pomiędzy czterema największymi chińskimi producentami smartfonów okazały się przesadzone. Xiaomi, Oppo i Vivo faktycznie współpracują nad konkurencją dla sklepu Google Play, ale nie potwierdzają udziału Huaweia w projekcie GDSA.

Xiaomi, Oppo i Vivo są częścią Global Developer Service Alliance i współpracują nad stworzeniem konkurencji dla Google Play — aczkolwiek nie bezpośredniej. Co prawda firmy nie chcą tworzyć jednego sklepu z aplikacjami, ale tych trzech ogromnych chińskich producentów smartfonów uznało, że stworzą dla programistów platformę, która pozwoli im wgrywać jednocześnie programy do trzech repozytoriów.

Byłoby to spore ułatwienie. Obecnie programiści, jeśli chcą być obecni w sklepach z aplikacjami od poszczególnych producentów, muszą wgrywać na nie swoje oprogramowanie osobno. Deweloperzy zaś niechętnie wychodzą poza dwa najpopularniejsze sklepy z mobilnym oprogramowaniem, czyli Google Play i App Store, o czym przekonali się boleśnie już giganci tacy jak Microsoft i Amazon.

Dwa dni temu świat obiegła natomiast informacja, jakoby częścią GDSA miał stać się Huawei.

Tak się jednak nie stało — a przynajmniej nie potwierdzają tego główni zainteresowani. Jak informowaliśmy w czwartek, że źródłem wiadomości o udziale Huawei w Global Developer Service Alliance był Reuters, ale Xiaomi odcięło się szybko od tych plotek. Udało nam się też uzyskać stanowisko polskiego oddziału firmy Oppo, który również nie potwierdza doniesień na ten temat.

GDSA jest platformą techniczną dla developerów, pozwalającą jedynie na łatwiejsze udostępnianie plików instalacyjnych aplikacji (tzw. APK), nie sklepem z aplikacjami. Inicjatywę współtworzą Xiaomi, Oppo i Vivo — czytamy w oświadczeniu przesłanym nam przez Oppo Polska

Huawei nie odpowiedziało jeszcze na nasze pytania w tej sprawie, ale wygląda na to, że informacje Reutersa się nie sprawdziły. To kiepska wiadomość dla fanów chińskiej firmy, która nie może robić interesów z m.in. Google’em przez prezydenta Stanów Zjednoczonych, Donalda Trumpa. Bez wsparcia pozostałych marek z Chin rozwijanie App Gallery będzie znacznie trudniejsze.

Współpraca wszystkich czterech chińskich gigantów byłaby czymś, z czym Google musiałby się liczyć.

Xiaomi, Oppo i Vivo mają zaś nadal dostęp do usług Google’a i ochoczo z niego korzystają. Co prawda tworzą w ramach Global Developer Service Alliance platformę do wgrywania plików APK do kilku sklepów jednocześnie, ale ich łączny udział w rynku nie jest aż tak znaczący — to duże marki, ale znajdują się, biorąc pod uwagę globalną sprzedaż smartfonów, poza podium.

Dopisanie do tego projektu Huaweia, który zajął globalnie w 2019 r. — pomimo perturbacji — drugą lokatę, sprawiłoby, że platforma GDSA stałaby się realną przeciwwagą dla Google Play. Współpraca pomiędzy Xiaomi, Oppo, Vivo oraz Huawei pozwalałoby wysłać plik z aplikacją do sklepów na smartfonach producentów, którzy odpowiadają już za 40 proc. sprzedaży w ujęciu globalnym.

Problem w tym, że to Huaweiowi najbardziej zależy na stworzeniu konkurencji dla Google Play.

Xiaomi, Vivo i Oppo na ten moment wcale nie muszą brać rozwodu z Google’em, a skok w bok i komitywa z Huawei mogłaby zaszkodzić ich relacjom. Rozstanie byłoby bolesne zarówno dla Xioami, który ma silną pozycję w Europie oraz w Polsce, jak i dla obecnego na naszym rynku dopiero od roku Oppo, a także Vivo, na którego debiut w kraju nad Wisłą ciągle czekamy (a spodziewamy się go w tym roku).

Oczywiście chińskie firmy muszą uważać — nie jest wykluczone, że lada moment to na nich skupi się uwaga Donalda Trumpa. Są teraz na dobrej drodze, by przegonić Apple’a i zacząć deptać po piętach Samsungowi, a mogą dostać bana na współpracę z Google’em w każdej chwili. Na ten moment Huawei nie jest ich sojusznikiem, ale wcale nie jest powiedziane, że nie stanie się nim w przyszłości.

Nie można przy tym zapominać, że konkurencja dla Google Play to tylko jeden z wielu elementów układanki. Problemem dla Huaweia jest nie tylko największego repozytorium programów na Androida, ale również innych usług Google’a takich jak np. YouTube, Google Maps czy Google Pay. Stworzenie takowych to jeszcze większe wyzwanie niż sklep z aplikacjami.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst