Tech  / Recenzja

Pracowałem przy biurku za ponad 5000 zł i chcę o tym opowiedzieć. Zrobiła je polska firma

117 interakcji
dołącz do dyskusji

Spędziłem ostatnie tygodnie przy biurku, za którego równowartość można by kupić solidnego peceta. Raz siedząc, raz stojąc. Czy mebel polskiej firmy Deskwise wart jest takich pieniędzy?

Powiem zupełnie szczerze – biurko od Deskwise, przy którym pracowałem w ostatnim czasie, prawdopodobnie kosztowało więcej niż cały komplet mebli w moim mieszkaniu. Kosztowało znacznie więcej, niż byłbym kiedykolwiek skłonny wydać na jakikolwiek mebel, który nie jest drewnianym rękodziełem.

Gdyby nie to, że założyciele firmy – Rafał Marynowski i Bartosz Małdziński – zaproponowali mi test tego biurka, pewnie nawet nigdy nie dowiedziałbym się o jego istnieniu; wszak mówimy tu o produkcie zarezerwowanym dla nieco bardziej… cóż, świadomego konsumenta.

Wyjaśniam to już we wstępie, bo osobiście absolutnie nie leżę w tzw. „targecie” firmy, podobnie jak nie leży w nim znakomita większość czytelników Spider’s Web. Za 5300 zł byłbym w stanie złożyć cały zestaw komputerowy – wliczając w to biurko z Ikei – i pewnie jeszcze zostałyby mi drobne na wyprzedaż gier na Steamie.

Sęk w tym, że biurka Deskwise nie są dla większości.

Wyjątkowość polskiej firmy, a jednocześnie wyjaśnienie, dlaczego ich topowy produkt kosztuje aż tyle pieniędzy, znać już przy pierwszym kontakcie.

Oczywiście, biurko możemy zamówić jak w wielu innych miejscach: korzystając z internetowego konfiguratora i dostępnych opcji. Możemy wybierać spośród wielu materiałów budowy blatu, jeszcze większej liczby materiałów wykończeniowych i kolorów wykończenia owych blatów. Możemy wybrać rozmiar i kształt biurka, podobnie jak dodatkowe akcesoria, np. przepust kablowy, rynnę na kable czy ładowarkę bezprzewodową zintegrowaną z blatem.

Fot: Materiały producenta

Rafał Marynowski w rozmowie ze mną podkreślił jednak, że dla Deskwise liczy się przede wszystkim personalny kontakt. I tak, jeśli tylko zechcemy, możemy skontaktować się indywidualnie z firmą i stworzyć biurko dopasowane do indywidualnych potrzeb.

Wielkość blatu? Do dogadania. Rozmieszczenie przepustu kablowego czy wielkość rynny? Da się zmienić. Wykończenie i kolorystyka? Obaj panowie dysponują ogromną wiedzą i z pewnością doradzą takie, które najlepiej spisze się w naszym mieszkaniu.

Nie zmienia się tylko jedno – biurka firmy Deskwise stoją na regulowanych nogach renomowanej firmy Linak. Zależnie od modelu mogą się one nawet łączyć ze smartfonem przez Bluetooth.

Do mnie trafiła najbardziej „wypasiona” wersja biurka Deskwise Tystnad.

Biurko Deskwise - opinie

Testowany model miał blat o wielkości 140 x 70 cm, fazowany i zaokrąglony. Blat wykonany był ze sklejki brzozowej pokrytej innowacyjnym linoleum Forbo (o którym za chwilę). Całość dopełniał przepust kablowy, ładowarka indukcyjna, rynna kablowa a także multikolorowe LED-y zintegrowane z rantem. Wszystko to na białych, niesamowicie solidnych nogach, regulowanych przy pomocy smartfona lub kontrolera przytwierdzonego (w moim przypadku) do prawej strony blatu.

Gdybym miał wybierać biurko dla siebie, z pewnością dokonałbym kilku poprawek. Przede wszystkim, nie doceniłem własnego zapotrzebowania na przestrzeń. 140 x 70 cm okazało się absolutnym minimum, na którym jestem w stanie się zmieścić; optymalne byłoby 150 x 75 cm, po części ze względu na okupujący blat sprzęt, a po części przez wzgląd na okupującego przestrzeń pod biurkiem, któremu było tam nieco ciasnawo…

Zdecydowanie zmieniłbym też umiejscowienie przepustu na kable. Gdy przepust jest umieszczony na środku, a używamy monitora o szerokiej podstawie, korzystanie z niego jest niemożliwe.

W testowanym przeze mnie modelu stanowczo za mała była też rynna kablowa. I to nie tylko „na moje potrzeby”, ale po prostu była ona za mała – nie mieściła się w niej nawet ładowarka do MacBooka Pro!

Biurko Deskwise - opinie

Na szczęście Rafał i Bartosz byli w pełni otwarci na wszelkie uwagi i z tego co mi powiedziano, od chwili zgłoszenia problemu biurka trafiają do klientów z większą rynną. Dla tych zaś, którzy potrzebują więcej przestrzeni na kable i akcesoria, dostępna jest jeszcze większa rynna. W biurku można też zainstalować mediaport z wyjściami na gniazdka, co będzie szczególnie przydatne dla tych, którzy pracują na laptopach i nie chcą za każdym razem wyciągać ładowarki spod biurka.

Raz siedziałem, raz stałem. Pomówmy o biurkach siedząco-stojących.

Biurka siedząco-stojące stały się hiciorem miejsc pracy w ostatnich latach. I nie bez przyczyny – udowodniono, iż zmiana pozycji w czasie pracy poprawia koncentrację, krążenie krwi, a w środowisku biurowym może mieć także wpływ na dynamikę pracy. W końcu nie musimy za każdym razem siadać przy biurku, lecz możemy zostawić je w takiej pozycji, w jakiej będzie nam wygodnie pracować przy nim na stojąco. Nawet Tim Cook uznał, że „siedzenie to rak" i zafundował pracownikom campusu Apple'a biurka siedząco-stojące.

Biurko Deskwise - opinie

Niebagatelną zaletą biurek siedząco-stojących jest też możliwość ich precyzyjnej regulacji. Możemy dopasować wysokość blatu co do centymetra, a co za tym idzie – zadbać o idealnie ergonomiczną pozycję w czasie pracy.

Biurko Deskwise z nogami Linak umożliwia nam sterowanie wysokością blatu na dwa sposoby: możemy zmieniać wysokość naciskając lub podciągając panel sterujący, bądź sterować wysokością poprzez aplikację.

Biurko Deskwise - opinie

Obydwa rozwiązania są bardzo przydatne, jeśli ktoś często zmienia pozycję w czasie pracy. Uczciwie powiem jednak, że z aplikacji nie korzystałem zbyt często. Wykorzystałem ją na początku do wybrania dwóch domyślnych pozycji – do stania i do siedzenia – i korzystałem przez kilka dni, by sprawdzić zaszyte w aplikacji „wyzwania”. Potem regulowałem biurko już tylko sterownikiem, korzystając z uprzednio przypisanych ulubionych pozycji. Było to znacznie szybsze i znacznie bardziej efektywne od sięgania po telefon.

Biurko Deskwise - opinie

„Wyzwania”, polegające na staniu codziennie przez określoną ilość czasu uznałem zaś za kompletnie bzdurny wymysł, który nikomu do niczego się nie przyda. Serio, ostatnim czego potrzebujemy w czasie pracy, jest powiadomienie od biurka, że wypadałoby zmienić pozycję. Zmieniajmy ją, kiedy sami poczujemy taką potrzebę.

Sama zmiana pozycji bywa jednak zbawienna. Aczkolwiek nie w tych aspektach, które zwykle sobie wyobrażamy.

Po latach badań wiemy już, że można między bajki włożyć doniesienia o rzekomym wpływie zmiany pozycji na tuszę – według ostatniej analizy Uniwersytetu Harvarda, podczas stania przez godzinę spalamy raptem 8 kalorii więcej niż siedząc przez godzinę. O wiele więcej spalimy robiąc sobie krótki spacer między sesjami w pracy.

Biurko Deskwise - opinie

Nikt nie podważa jednak bezdyskusyjnie pozytywnego wpływu tego typu biurek na bóle pleców i stawów. Zmiana pozycji w czasie pracy odciąża mięśnie zastane w tej samej pozycji przez długie godziny i – o czym już wspominałem – pozwala dobrać optymalną wysokość blatu, co samo w sobie ma przeogromny wpływ na komfort pracy.

W przypadku biurek Deskwise to właśnie regulowane elektrycznie nogi tak bardzo podnoszą cenę całego mebla. Linak nie bez powodu jest liderem tej branży – ich stelaże mogą udźwignąć do 200 kg, a praca nóg jest idealnie płynna i szybka. Nie to co w elektrycznie regulowanych biurkach pewnej popularnej szwedzkiej firmy. Tutaj zmiana pozycji odbywa się błyskawicznie, super-płynnie i bardzo cicho, co z pewnością docenią współpracownicy w biurze.

Niezależnie od pozycji biurko jest też niesamowicie stabilne. Regularnie obciążam swoje biurko prawie 50 kg sprzętu i co tu dużo mówić, tanie rozwiązania w tym układzie potrafią się niezbyt przyjemnie chybotać.

W przypadku biurka Deskwise ani razu nie doświadczyłem chybotania czy jakiejkolwiek niestabilności podczas energicznego uderzania w klawiaturę. Mogłem się oprzeć o biurko całym ciężarem ciała w pozycji stojącej, a na konstrukcji nadal nie robiło to żadnego wrażenia.

Biurko Deskwise - opinie

To chyba największy wyróżnik biurek Deskwise na tle niedrogich rozwiązań z sieciówek – ogólna solidność mebla nie ma sobie równych, a gruby, sztywny blat nie ugina się nawet pod największym naciskiem.

Biurko Deskwise - opinie

A skoro o blacie mowa…

Linoleum Forbo nie zapadnie mi w pamięć jako najlepszy materiał, z jakim miałem do czynienia.

Rafał i Bartek zachwalali Forbo jako najlepszą możliwą opcję, toteż otrzymałem na testy biurko pokryte tym materiałem, w wybranym przez siebie kolorze ciemnej szarości.

Cytując stronę internetową producenta, szwajcarskie linoleum Forbo „jest higienicznym materiałem, który powstał wyłącznie z naturalnych składników.”

I dalej: „Powierzchnia jest łatwa w czyszczeniu i konserwacji, a specjalna powłoka sprawia, że Linoleum Forbo jest naturalnie antystatyczną powierzchnią. Ładunki statyczne (brud, kurz) nie przyklejają się przez co materiał pozostaje czysty.”

Z opisu materiał wydawał mi się idealny. Mam w domu dwa koty i psa. Koty, dodam, uwielbiają spacerować po biurku, a nawet na nim spać. Uprzedziłem Rafała i Bartka, iż bardzo możliwym jest, że po tych testach linoleum nie będzie wyglądać zbyt pięknie. Upewnili mnie, że śmiało mogę się z nim „nie cackać”, bo Forbo może wiele znieść, a w razie czego łatwo je wyczyścić.

Toteż „nie cackałem się”. I oddałem biurko, którego część blatu wyglądała mniej więcej… tak:

Blat pokrył się mikrorysami od kocich pazurków już po kilku dniach. Takie mikrorysy co prawda same się zasklepiają z czasem, ale definitywnie nie wyglądają estetycznie. Białe rysy, które za nic nie chciały zniknąć, pojawiły się zaś w miejscach, w których nie miały prawa się pojawić – pod głośnikami, podstawą monitora i klawiaturą.

Każde z w/w urządzeń ma podstawę podklejoną gumowymi stopkami, a nawet jeśli przypadkiem zdarzyło mi się przytrzeć blat kawałkiem obudowy, to w żadnym razie miękki plastik nie powinien spowodować takich zarysowań.

Absolutnie nie polecam też biurka pokrytego linoleum nikomu, kto ma w domu gubiący sierść zwierzyniec. Istotnie, kurz i sierść nie przyklejają się do blatu, ale wzbijają się ponad jego powierzchnię – trochę jak w przypadku paneli z ogrzewaniem podłogowym.

W efekcie jeszcze trudniej zapanować nad czystością miejsca pracy. Gdybym miał zamawiać biurko na użytek własny, omijałbym Forbo szerokim łukiem, wybierając zamiast tego lite drewno, które nawet jeśli się porysuje, to tylko nabierze od tego charakteru.

A skoro już psioczę, to pomówmy o jeszcze jednej wadzie, która nieco mnie irytowała.

Każdy element jest tu z innej parafii.

Blat i jego elementy dodatkowe powstają w Polsce, to fakt. Nogi jednak pochodzą z importu. Podobnie LED-y zaszyte w rancie blatu i ładowarka indukcyjna.

W efekcie brakuje tu koherentności, wrażenia korzystania z jednego urządzenia. Wysokość regulujemy aplikacją jednego producenta, lub sterownikiem. Światło obsługujemy dedykowanym pilotem (który – swoją drogą – okropnie się brudzi).

Ładowarka indukcyjna zajmuje zaś miejsce w listwie zasilającej i obsługuje jedynie wolne ładowanie. Szkoda, że nie zastosowano tu czegoś mocniejszego i czegoś, co można by było wyłączyć w bardziej elegancki sposób niż wyciągając wtyczkę z gniazdka.

Rozumiem, że stworzenie aplikacji i spójnego ekosystemu dla wszystkim komponentów biurka nie do końca się opłaca firmie, która z założenia jest butikowa i nastawiona na niski wolumen.

W tej cenie jednak chciałbym móc sterować podświetleniem z poziomu aplikacji, a nie pilota wątpliwej urody i jakości wykonania. Choć o samym podświetleniu złego słowa powiedzieć nie mogę i żałuję tylko, że nie korzysta on z jakiegoś określonego standardu, który mógłbym potem zsynchronizować z podświetleniem w podzespołów pecetowych.

Dla kogo jest biurko Deskwise?

Cóż, z pewnością dla kogoś o bardziej wyrafinowanym guście niż ja. O ile bowiem pracowało mi się przy tym biurku bardzo przyjemnie, tak jego cena nie mieści się w granicach mojego pojmowania.

Ten konkretny produkt dedykowany jest tym, których stać. Którzy cenią sobie wysoką jakość. Którzy przedkładają design i unikalność projektu ponad homogeniczne produkty z sieciówek.

Muszę tylko zaznaczyć, że w ofercie Deskwise znajdują się też tańsze produkty i tu już się toczy inna rozmowa.

W tej chwili dostępna jest chociażby seria Liv, stojąca na tym samym, znakomitym stelażu Linaka, ale za to z prostszymi blatami. Jej ceny zaczynają się od 2500 zł i to już jest kwota jak najbardziej do przełknięcia za biurko tej klasy. Nie znajdziemy tu aż tylu opcji wykończenia, ale nadal możemy wyciąć przepust kablowy, mediaport czy dołączyć LED-y.

Fot: Materiały producenta

Nie trzeba więc wydawać równowartości przyzwoitego peceta do gier, by cieszyć się świetnie wykonanym, zaprojektowanym w Polsce biurkiem siedząco-stojącym.

O ile najdroższego modelu, który sam testowałem, nie poleciłbym zbyt wielu osobom przez wzgląd na bardzo wysoką cenę, tak jeśli ktoś szuka biurka siedząco-stojącego z elektryczną regulacją, o wiele lepiej zrobi kupując najtańszy model od Deskwise, niż kupując podobny produkt z sieciówki.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst