Gry  / Artykuł

Miał być emocjonujący wyścig, ale samochód zaczął się cofać. Nowy GRID zaskakuje - recenzja

Musiałem uruchomić grę z 2008 r. aby upewnić się, czy pamięć nie płata mi figli. Wydawało mi się bowiem, że nowy GRID z 2019 r. jest mniejszy, prostszy i mniej złożony od oryginału sprzed ponad dekady. Niestety, nic mi się nie pomyliło. GRID cofa się w rozwoju. Co nie znaczy, że nie może być przyjemny.

Aby zrozumieć moje rozczarowanie nowymi wyścigami GRID, zobaczcie krótki klip wideo, jaki wrzuciłem na Twittera. Zarejestrowana rozgrywka jest dobrym punktem wyjścia do moich dalszych rozważań. Jak widzicie, jadąc w bolidzie formuły, przebijam się przez kolejnych rywali na torze. Jestem jak troll z Władcy Pierścieni, rozrzucający na boki ludzi plączących się między nogami. Potem jak gdyby nigdy nic jadę sobie dalej, a bolid pozostaje w pełni sprawny. Teraz najśmieszniejsze:

To co widzicie zostało zarejestrowane z maksymalnymi ustawieniami zniszczeń.

Podobny manewr w Forzy Horizon, Project CARS czy GRID’zie z 2008 r. zakończyłby się kasacją samochodu. Musiałbym uruchamiać wyścig na nowo. Jednak tutaj nie stało się nic złego. Ot, przydzwoniłem w kilka bolidów z początkową prędkością 230 km/h. Dzień jak co dzień. Nic wielkiego. Jedziemy dalej. Wiecie, to na swój sposób niesamowite. Coś takiego nie przeszłoby w większości zręcznościowych wyścigów na ustawieniach semi-pro. Trudno o lepsze podsumowanie tego, czym jest nowy GRID. Albo czym nie jest.

GRID wjechał do tego samego ciemnego garażu, w którym znajduje się aktualnie Need for Speed. Na torach można wciskać gaz do dechy. Można wesoło odbijać się od ścian. Można ścinać zakręty. Dopiero po trzecim rażącym ścięciu toru otrzymałem karę czasową. Żeby było śmieszniej, z włączoną kontrolą trakcji samochód sam skręca w lewo lub prawo, proponując ścięcia. Za taki system pomocy bezpośrednio od producentów dwukrotnie dostałem karę! Trochę śmieszne, trochę straszne.

GRID stał się do bólu zręcznościowy, na czym będą cierpieć starsi fani serii.

Świetnie, że gra wróciła po tylu latach nieobecności. Nie spodziewałem się jednak, że Codemasters zaserwuje mi NFS-a na zamkniętych torach. Na tle nowego GRID’a odpowiednio skonfigurowana Forza Horizon 4 wydaje się wręcz symulatorem. Co dopiero wspominać o takich grach jak Project CARS. GRID to jedna z tych gier, w których opłaca się zredukować prędkość na przeciwniku albo odbić się od bandy. Piszę to z wielką przykrością. Szczytem finezji jest tutaj nie dociskać prawego spustu kontrolera podczas wychodzenia z zakrętu na mokrej nawierzchni.

Hamulce są przerażająco skuteczne, a bolidy niezwykle sterowne. Wjazd na piach nie zarzuca pojazdem, a jedynie wprawia w lekki dyskomfort. Gracz nie boi się prędkości. Nie ma respektu przed szybkością. Nie straszą go zakręty. Chociaż bezmyślne dociskanie gazu nie gwarantuje miejsca na podium, zapewni bezpieczne miejsce w środku tabeli. Dodamy do tego trzy - cztery bardzo dobrze wykonane zakręty i gotowe: mamy zasłużone miejsce w czołówce. Przynajmniej do czasu kolejnego bardzo ostrego wirażu.

GRID nie broni się również graficznie. Tytuł wygląda jak wyścigi sprzed kilku lat.

Nie to, że gra jest brzydka. Jednak ładna również nie jest. Wypada bardzo przeciętnie. Do tego nie ma tylu detali i upiększaczy co GRID z 2008 r. Nad głową krąży mniej samolotów i helikopterów, a flesze fotografów nie rozpraszają tak uwagi, jak lata temu. Pamiętam, że grając w GRID’a z 2008 r., zachwycałem się takimi drobnostkami jak budowniczy, którzy na szkielecie wieżowca w pobliżu trasy obserwowali gracza za pomocą lornetek. Tutaj nie ma takich smaczków. Jest surowo.

Deszcz ma się nijak do wizualnego pokazu w Driveclubie. Mgła ustępuje temu, co widzieliśmy w Forzy Motorsport 7. Zniszczenia są zachowawcze i głównie kosmetyczne. Doskonale rozumiem, że w erze konsolowych dysków HDD trudno zrobić naprawdę piękną grę wyścigową. Zwłaszcza taką z realistycznymi torami oraz trasami. Są jednak studia, którym się to udaje. Grając w GRID’a nie czuję z kolei, aby producenci mieli ambicję stworzenia czegoś ekstra. Czy to w zakresie warstwy graficznej, czy też modelu jazdy. Dostaliśmy rzemiosło. Momentami przyjemne. Momentami emocjonujące.

Z ciekawości musiałem uruchomić GRID’a z 2008 r.

Od razu czuć zmianę jakościową. Starsza gra oferuje o wiele bardziej wymagający model jazdy. Pojazdy nie są sztywno przyklejone do podłoża. Kamera trzęsie się i zarzuca nią, przez co gracz czuje respekt dla dużych prędkości. Dzwon w betonową osłonę w zasadzie kasuje pojazd. System zniszczeń jest o wiele bardziej złożony. Wystarczyło kilka wyścigów i nie miałem już żadnej ochoty wracać do gry z 2019 r. Wolałem zostać przy odsłonie sprzed dekady. Bardzo wymownie świadczy to o ogólnej jakości nowej gry wyścigowej.

To jednak nie tak, że GRID (2019) jest kiepski. Nie można tak powiedzieć o tych wyścigach. On jest… poprawny. Jeździ się przyjemnie. Gra się w porządku. Wątpię jednak aby za miesiąc ktokolwiek o tym tytule pamiętał. Nie, kiedy na rynku jest Forza Horizon 4, Forza Motorsport 7, a Gran Turismo Sport nieustannie dostaje ciekawe aktualizacje. Na tle rywali zawartość GRID’a wypada bardzo skromnie. Zwłaszcza, że producenci usunęli z gry takie tryby jak drift czy drag, chociaż były obecne w odsłonie z 2008 r. Do tego na serwerach wieloosobowych straszy pustkami. Ani razu nie udało mi się zebrać kompletu kierowców.

Mocno zręcznościowy i dosyć poprawny - taki jest nowy GRID.

Zdaję sobie sprawę, że nie jest to najlepsza rekomendacja pod słońcem. Nie jestem jednak tutaj po to, aby wciskać wam poprawną grę na siłę. Prawda jest bowiem taka, że na zabicie głodu spalin i warkotu silnika lepiej odpalić Forzę. Nie dość, że będzie taniej, to jeszcze przyjemniej. Trudno mi wskazać, dla kogo jest nowa produkcja Codemasters. Starsi fani serii będą rozczarowani uproszczeniami oraz mniejszą liczbą zawartości, z kolei pozostali mają na rynku znacznie ciekawszą ofertę.

Największe zalety:

  • Przystępna dla nowych graczy
  • Solidna konfiguracja kontrolera
  • Wiele ujęć kamery
  • Rywale popełniają efektowne wizualnie błędy
  • Zacięta walka na torze, AI z pazurem

Największe wady:

  • Uproszczony, do bólu zręcznościowy model jazdy
  • Brak driftów, brak wyścigów typu drag
  • Krok wstecz względem GRID'a z 2008 r.
  • Pustki na serwerach

Trochę szkoda, bo GRID z 2008 r. zajmuje w moim sercu miejsce szczególne. Nie była to najlepsza gra wyścigowa pod słońcem, ale spędziłem przy niej kilka dziesiątek godzin. Wątpię, abym tyle samo czasu poświęcił nowej odsłonie. Nos podpowiada mi, że po opublikowaniu recenzji nie wrócę do gry już nigdy.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst