Tech  / Felieton

Facebook chce połączyć WhatsAppa, Messengera i Instagrama. Ma do tego dojść już za rok

185 interakcji
dołącz do dyskusji

Podczas gdy Google zastanawia się nad tym jak najsensowniej dzielić swój biznes na pomniejsze segmenty, Zuckerbergowi po głowie chodzi pomysł dokładnie odwrotny.

Technologiczną nowością weekendu jest koncepcja połączenia ze sobą trzech komunikatorów/platform społecznościowych, które należą do Facebooka, a mianowicie Messengera, Instagrama i WhatsAppa. Aplikacje pozostaną niezależne, ale użytkownicy będą mogli bez problemu wymieniać ze sobą wiadomości nawet wtedy, kiedy nie korzystają z tych samych komunikatorów.

Facebook ma za sobą najgorszy rok w swojej historii. Okazało się, że cudowne dziecko Marka Zuckerberga wcale nie jest takie cudowne. Wręcz przeciwnie - ma brudne rączki, i to bardzo. Odwrócili się od niego użytkownicy, odwrócił amerykański rząd, a częściowo odwrócili także reklamodawcy, którzy poczuli się robieni w bambuko notorycznym cięciem zasięgów na fanpage'ach.

Facebook jest za wielki, by upaść, ale to przecież nie taki problem, skoro z usługą w sposób jednoznaczny kojarzy się tak naprawdę tylko Messenger. Przeciętny użytkownik może mieć spore problemy z połapaniem się, że do giganta należy także Instagram, o WhatsAppie już nie wspominając. A warto dodać, że każda z usług jest sama w sobie małym imperium w swoim niewielkim segmencie, każda wielokrotnie zwiększyła swoją wartość po przejęciu przez ekipę Zuckerberga i - cóż - o takiej dywersyfikacji biznesu niektórzy śnią po nocach.

Ale nie Facebookowi. Facebook chce łączyć, a Wired zadaje bardzo trafne pytanie: czy rządzący pozwolą Zuckerbergowi na stworzenie największej jednorazowej kolekcji prywatnych danych użytkowników w historii?

Nie da się bowiem ukryć, że planowana zgodność między komunikatorami w sumie czterech usług społecznościowych, wymagająca daleko idących zmian w strukturze każdej z aplikacji, to przede wszystkim wielka furtka dla Facebooka, który - nie mamy chyba złudzeń - Bóg jeden wie co robi z naszymi danymi osobowymi. Może wydaje je rosyjskiej mafii, może sprzedaje nas producentom tamponów. Może wysyła je samochodami Tesli w kosmos. Niewykluczone, że robi to wszystko na raz i jeszcze wiele, wiele innych. Zwłaszcza że próby przeniesienia danych pomiędzy posiadanymi przez Facebooka usługami trwają od dawna. W przeszłości budziło to niepokój między innymi Unii Europejskiej, gdy w 2016 r. Zuck chciał w końcu skonsumować zakup WhatsApp „tak, jak należy” i ostatecznie dorwać numery telefonów facebookowiczów. W 2017 r. Facebook został ukarany karą 110 mln dol. za to, że niezbyt transparentnie zarządzał danymi użytkowników WhatsAppa.

Czy połączone komunikatory wykoszą konkurencję?

Swoją drogą amerykańska prasa technologiczna twierdzi, że połączenie komunikatorów i stworzenie sieci o takiej skali wykosi wszelką konkurencję. Uważam dokładnie na odwrót. Już teraz zdecydowana większość moich znajomych, pracujących w specyficznej branży wymagającej dyskrecji, komunikuje się zawodowo za pośrednictwem Signal, Telegrama lub podobnych rozwiązań. A swoją drogą sam Telegram od strony technicznej jest po prostu lepszym komunikatorem niż WhatsApp.

Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego szukają alternatywnych rozwiązań? Właśnie z powodu Zuckerberga (Zuckerberg to skrót myślowy, pod którym rozumiem oczywiście całe zło tego świata), którego wiarygodność po 2018 r. jest kompletnie spalona, ale już w przeszłości spore wątpliwości budził fakt, czy nasze dane na Facebooku są bezpieczne, czy naprawdę są prywatne i na ile ma do nich wgląd podmiot zewnętrzny.

Facebook staje tutaj przed szeregiem problemów, które zresztą wytkną mu europejscy regulatorzy starający się przeanalizować m.in. kwestię ochrony prywatności użytkowników, a być może i możliwe zagrożenia dla konkurencji (dość wspomnieć, że kiedy Facebook przejmował WhatsAppa, stało się to możliwe głównie dlatego, że przekonał urzędników, że WhatsApp i Messenger to dwie kom-plet-nie inne bajki).

Połączenie komunikatorów w Facebooku (Messengerze), WhatsAppie i Instagramie stworzy komunikacyjnego molocha, jednak mam poważne wątpliwości, czy jego zasięgi wzrosną w sposób diametralny (bądźmy szczerzy, ile dziś znacie osób, które nie miałyby Messengera), natomiast każdy ewentualny kryzys wiarygodności będzie godził w całe imperium. Mądry człowiek wieści dziś komunikacyjny monopol Facebooka. Bardzo mądry inwestuje w jakiegoś Telegrama.

Aktualizacja: Pierwotna wersja wpisu mogła sugerować, że Facebook połączy wszystkie komunikatory w jedną aplikację. W rzeczywistości jednak aplikacje mają mieć wspólne zaplecze techniczne, natomiast pozostaną osobnymi aplikacjami. 

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst