REKLAMA

Markowi Zuckerbergowi właśnie urósł nos. Facebook oszukiwał na wynikach wyświetleń wideo

Trudno spodziewać się czegoś ambitnego po serwisie, którego pomysł został podstępnie ukradziony jego prawowitym autorom, a następnie facet w klapkach wysiudał z niego również najważniejszych współtwórców. 

Facebook
REKLAMA

Autorytet Facebooka z każdym kolejnym dniem nie tyle upada, co leży już od jakiegoś czasu w wizerunkowym rynsztoku i gnije z każdym kolejnym „newsem” ze świata na temat tego, co się tam wyprawia.

REKLAMA

Dziś, choć było już tego wiele, prawdziwa petarda. Otóż okazało się, że Facebook świadomie i masowo podnosił wyniki w statystykach wyświetleń filmów w serwisie. Podobno była to tylko usterka, której w Facebooku byli świadomi przez kilka miesięcy i nie zdecydowano się z tym niczego zrobić. Kiedy już zdecydowano, że chyba jednak przesadzają, że chyba jednak jest to przeginka, nie skorygowano wyników od razu. Nie - stopniowo zaczęto wprowadzać nowe kategorie i oznaczenia dotyczące wyników filmów, zaś stare nazwy wygaszano.

Jeżyli myślicie, że jedynym problemem i konsekwencją tego oszustwa mógł być fakt, że ludzie czuli się trochę popularniejsi i chętniej oglądani, niż było w rzeczywistości - nic bardziej mylnego.

To Facebook, a Facebook swoimi sukcesami lubi krzyczeć na całego. To przecież pod wpływem wyników filmów wyświetlanych na Facebooku (jak się teraz okazuje - przekłamanych) agencje i domy mediowe podejmowały decyzje odnośnie wydawania pieniędzy w kampaniach. Przecież był taki etap, gdy wszyscy słyszeliśmy, że „wideo na Facebooku zdetronizuje YouTube'a”. To już wiemy skąd się to brało, a masa firm przerzucała swoje pieniądze z jednego serwisu, na drugi. Albo nawet z klasycznej telewizji.

REKLAMA

To także szereg konsekwencji w zatrudnieniu. Bo przecież skoro zewsząd mogliśmy słyszeć o popularnych i niezwykle angażujących filmach reklamowych Facebooka, to przecież redakcje i biznesy zaczęły zatrudniać producentów, prezenterów, budować studia. To znaczy najpierw jeszcze wyrzuciły na bruk ludzi piszących staroświeckie, zaściankowe i nie „generujące takich liczb” teksty. Więc najpierw zwolniono tekściarzy, a potem zwolniono ludzi od filmów, gdy okazało się, że te świetnie wyniki wideo Facebooka, to jednak bzdura - celnie recenzuje Chris Conroy na Twitterze.

Ten pozew jest bezzasadny i złożyliśmy wniosek o oddalenie zarzutów. Sugestie, że w jakikolwiek sposób próbowaliśmy ukryć tę kwestię przed naszymi partnerami są fałszywe. Powiadomiliśmy naszych klientów o błędzie, kiedy go odkryliśmy i zaktualizowaliśmy nasze centrum pomocy, w celu wyjaśnienia problemu. – Biuro prasowe Facebooka

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-01-13T07:29:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-12T20:38:13+01:00
Aktualizacja: 2026-01-12T19:32:29+01:00
Aktualizacja: 2026-01-12T19:24:18+01:00
Aktualizacja: 2026-01-12T18:49:39+01:00
Aktualizacja: 2026-01-12T17:49:27+01:00
Aktualizacja: 2026-01-12T16:08:15+01:00
Aktualizacja: 2026-01-12T15:04:31+01:00
Aktualizacja: 2026-01-12T11:41:31+01:00
Aktualizacja: 2026-01-12T10:50:53+01:00
Aktualizacja: 2026-01-12T08:50:07+01:00
Aktualizacja: 2026-01-12T08:14:20+01:00
Aktualizacja: 2026-01-12T08:06:52+01:00
Aktualizacja: 2026-01-12T06:42:07+01:00
Aktualizacja: 2026-01-12T06:20:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-12T06:10:00+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA