Sprzęt  / Recenzja

Płać, biegaj, słuchaj i... płać. Garmin Fenix 5 Plus - recenzja

Czegokolwiek oczekujesz od zegarka sportowego - ten prawdopodobnie to ma. Ale będziesz musiał za to słono zapłacić.

Zegarka Garmin Fenix nie trzeba nikomu przedstawiać. Gdyby ktoś jednak w jakiś sposób przeoczył jego istnienie, to jest to najlepiej wyposażone, najbardziej rozbudowane, najbardziej zaawansowane, najbardziej luksusowe i przy okazji niemal najdroższe urządzenie naręczne, jakie ma w swojej ofercie Garmin.

Po sierpniowej premierze Vivoactive 3 z opcją płatności Garmin Pay, a potem styczniowym debiucie Forerunnera 645 z obsługą odtwarzania muzyki, względnie świeża seria Fenix 5 przestała być najlepsza we wszystkim. Problem ten rozwiązała seria Fenix 5 Plus, obejmująca odświeżone odmiany 5S, 5 oraz 5X.

Garmin Fenix 5 Plus - recenzja

Środkowy z tych modeli trafił na niecałe dwa tygodnie na testy do naszej redakcji. I na nim skupmy się w tej recenzji. A także na tym, czy jeśli ktoś ma Fenixa 3, to warto jest sięgnąć głęboko do portfela i zmienić zegarek.

Garmin Fenix 5 Plus - co nowego?

Gigantycznych zmian w porównaniu do standardowego Fenixa 5 nie uświadczymy. W oczy rzuca się jednak przede wszystkim:

  • różnica w cenie: zwykły Fenix 5 kosztuje w tej chwili ok. 2100 zł, natomiast Fenix 5 Plus - ok. 3100 zł,
  • mapy - cała seria 5 Plus jest teraz w standardzie wyposażona w pamięć 16 GB, w której przechowywać można m.in. mapy,
  • obsługa muzyki - Fenix 5 Plus pozwala przeznaczyć pozostałe miejsce na pliki muzyczne, których możemy słuchać przez słuchawki Bluetooth podłączone bezpośrednio do zegarka,
  • płatności Garmin Pay - w wybranych bankach w Polsce (a jest ich coraz więcej) możemy dodać do zegarka naszą kartę, a potem płacić nią w każdym terminalu zbliżeniowym,
  • wsparcie dla systemu lokalizacji Galileo - dostępne w wersji beta również dla serii 5
  • niespodzianka: trochę słabszy akumulator - a właściwie krótszy czas pracy na jednym ładowaniu. Fenix 5 oferował 14 dni w trybie zegarka, 24 godziny w trybie GPS, 60 godzin w trybie UltraTrac, natomiast Fenix 5 Plus oferuje odpowiednio 12 dni, 18 godzin i 42 godziny. Do tego dochodzi jeszcze 8 godzin pracy w trybie GPS + muzyka. Na szczęście te dane są mniej więcej zgodne z rzeczywistością i mimo kilku treningów i tak ładowałem Fenixa rzadziej niż raz na tydzień.

To skoro wiemy już na początek wszystko - czas zaczynać!

Zestaw, wygląd, jakość wykonania

Cóż - jeśli widzieliście jednego Fenixa, widzieliście je wszystkie. Wyłączając wersję 5S/5S Plus, to po prostu masywne zegarki sportowe, sugerujące przy tym, że ulubionym sportem ich właściciela niekoniecznie jest krótki jogging przed kolacją, ale raczej wielodniowy ultramaraton po kompletnej dziczy, gdzie w trakcie trzeba samemu zadbać o pożywienie, a na końcu własnoręcznie zbudować dom. Nie ma to wprawdzie przesadnego przełożenia na rzeczywistość, ale co zrobić.

Garmin Fenix 5 Plus - co nowego?

Fenix 5 Plus nie jest inny. Z kopertą 47 mm i grubością prawie 16 mm będzie wyglądał jak mała busola na niemal każdej przeciętnej ręce. Do tego jeszcze trzeba doliczyć masę, która w wersji standardowej wynosi aż 86 g, natomiast w testowanej przeze mnie odmianie tytanowej - 76 g. Dla porównania, opaska Vivosport, z którą ostatnio biegam najchętniej, ma masę zaledwie 24 g. Różnica jest niesamowicie odczuwalna, szczególnie jeśli planujemy korzystać ze wszystkich opcji zegarka, co oznacza noszenie go na nadgarstku przez pełną dobę.

Posiadaczy Fenixa 3, którzy rozważają przesiadkę na 5 Plus może ucieszyć natomiast fakt, że przy mniejszej kopercie (F3 - 51 mm), udało się zachować dokładnie taką samą przekątną ekranu (1,2"). Niestety przy okazji o 4 g wzrosła też i tak wysoka masa (F3 - 82 g). Spokojnie, jeśli ktoś lubi wielkie zegarki, zawsze pozostaje mu monstrualny 5X Plus.

I tutaj leży chyba kluczowa kwestia decydująca o wyborze Fenixa 5 Plus. Trzeba lubić duże zegarki i trzeba się przygotować na wszystkie niedogodności z tym związane. Garmin tworzy wprawdzie prawdopodobnie najbardziej komfortowe paski do zegarków (inni producenci - uczcie się!), ale nie da się udawać podczas noszenia Fenixa 5 Plus, że nie ma się go na ręce. Jest wielki, ciężki, mocno odczuwalny podczas treningu biegowego i odrobinę uprzykrzający życie podczas treningu siłowego czy innego fitnessu. Niestety na razie w gamie Garmina (i poza nią) trudno znaleźć zegarek sportowy o podobnych możliwościach, ale mniej pancernej budowie.

Garmin Fenix 5 Plus - czy warto?

Fenix 5 Plus ma natomiast masę outdoorowego uroku, z odpowiednim paskiem może być nawet całkiem eleganckim dodatkiem do stroju wyjściowego (choć nadal w stylu drwala), a do tego jest wykonany naprawdę zachwycająco, szczególnie w testowanej, tytanowo-szafirowej wersji.

Jedyne, co odrobinę razi, to szare tworzywo sztuczne umieszczone pomiędzy tytanową ramką, a metalową pokrywą dolną. Sprawia wrażenie... zbyt mocno plastikowego, w przeciwieństwie do Fenixa 3, gdzie od momentu zakupu (trzy lata) byłem przekonany, że ten fragment jest metalowy. Przejrzenie specyfikacji obu zegarków nie dało mi jednoznacznej odpowiedzi, gdzie leży różnica. Według Garmina w 5 Plus jest to „polimer wzmocniony włóknem szklanym”, natomiast w 3 - „tworzywo wzmocnione włóknem szklanym”. W teorii - dokładnie to samo.

Niezależnie jednak od tej różnicy, jedno jest pewne - ten zegarek przetrwa lata. Mój Fenix 3 w najbiedniejszej wersji, z przebiegiem prawie 5 tys. km i różnymi przygodami, wygląda niemal jak nowy. A nie dbam o niego ani trochę.

Garmin Fenix 5 Plus czy Fenix 3?

W porównaniu do Fenixa 3 i 5 zmieniła się jeszcze jedna rzecz. Nie kupimy - przynajmniej na razie - tzw. zestawu Performer, czyli zegarka w jednej paczce z czujnikiem tętna na klatkę piersiową. Musimy go albo dokupić oddzielnie, albo zdać się na odczyty z wbudowanego, optycznego czujnika.

Bez zmian pozostała na szczęście obsługa pasków QuickFit, a także wszystkich standardowych pasków o odpowiednim rozmiarze (22 mm dla Fenixa 5 Plus). Taka sama jak w przypadku 5-tki jest również ładowarka.

Ekran i obsługa

W zależności do tego, jak podejdziemy do tematu, ekran Fenixa 5 Plus zachwyca albo rozczarowuje.

Zachwyca, bo jest widoczny w absolutnie każdych warunkach oświetleniowych, wliczając w to nawet najbardziej intensywne słońce. Nie trzeba go obracać, dodatkowo podświetlać - wszystko jest widoczne nawet pod ekstremalnymi kątami. Dokładnie tak, jak powinno być w zegarku sportowym.

Garmin Fenix 5 Plus - nowe funkcje

Rozczarowuje, bo po pierwsze jest identyczny jak w zwykłym 5, a po drugie - zwłaszcza w pojedynku ze smartzegarkami - nie jest przesadnie piękny. 240x240 pikseli nie jest rozdzielczością tragicznie niską i wystarcza nawet do przeglądania map, ale Fenix 5 Plus zestawiony z zegarkami Samsunga czy Apple'a wypada na tym polu po prostu kiepsko. Kolory są wyblakłe, elementy interfejsu często poszarpane, a całość zapewnia wrażenia raczej użytkowe niż estetyczne.

Nie zrozummy się źle - Garmin mógł wybrać między pięknym ekranem a ekranem czytelnym i wybrał to, co dla osób aktywnych ma większe znaczenie. Ale przy takiej cenie można oczekiwać więcej.

Nie mam natomiast żadnych problemów z tym, że ekran Fenixa 5 Plus nie jest dotykowy i obsługuje się go kombinacją kliknięć pięciu dedykowanych przycisków. Trzeba się jej wprawdzie chwilę pouczyć, ale potem całość staje się logiczna i jesteśmy w stanie obsługiwać ją niemal bez patrzenia, nawet w rękawiczkach. Choć... przy kołowy układzie menu w niektórych miejscach dobrze spisałby się ruchomy bezel, który znajdziemy np. w zegarkach Samsunga.

Monitorowanie aktywności

Fenix 5 Plus monitoruje w zasadzie wszystkie kluczowe aspekty naszej codziennej aktywności - tętno (pomiary zawsze co 1 sekundę), kroki, pokonane piętra, sen, bilans kalorii, a także całodzienny poziom wysiłku i - choć tu z pomocą zewnętrznej wagi - naszą masę. Wszystkie te informacje prezentowane są w serwisie internetowym i w aplikacji mobilnej.

Garmin Fenix 5 Plus - monitorowanie aktywności

Do jakości zbieranych danych czy form ich prezentacji trudno przyczepić się w jakikolwiek sposób. Kroki zliczane są na jak najbardzej satysfakcjonującym poziomie, podobnie jak piętra. Częsty pomiar tętna pozwala dokładniej ustalić tętno spoczynkowe. Dla monitorowaniu snu natomiast nigdy nie znalazłem zastosowania, ale jeśli ktoś tego potrzebuje - jest, od niedawna nawet z dokładniejszą analizą (która dalej do mnie nie przemawia).

Jedyne, co można zarzucić Fenixowi 5 Plus w roli monitora codziennej aktywności, to jego wymiary i masa. W porównaniu np. do Vivosporta jest zdecydowanie zbyt wielki, żeby miesiącami nosić go przez całą dobę, nie odczuwając dyskomfortu. Ani strachu przed tym, że poruszając rękami podczas snu możemy poważnie uszkodzić zegarkiem osobę śpiącą obok nas.

Dokładność GPS

Fenix 5 Plus oferuje aż trzy tryby lokalizacji:

  • GPS
  • GPS + GLONASS
  • GPS + Galileo

Jako że dwie pierwsze opcje dostępne są już od lat, zdecydowałem się przetestować trzecią z tych opcji, zestawiając Plusa w kilku biegach i wypadach w góry z Fenixem 3, a także... z pięć razy tańszym Vivosportem. Efekty?

Uwaga: Fenix 5 Plus - kolor niebieski, Fenix 3 - kolor pomarańczowy

Na otwartej przestrzeni różnic pomiędzy GPS + Galileo w 5 Plus a GPS + GLONASS w 3 nie ma prawie w ogóle, przynajmniej do momentu, kiedy nie zdecydujemy się na przesadne powiększenie pokonanej trasy. Tyle że przy tak dokładnej analizie okazuje się, że mniej istotne błędy robi zarówno Fenix 3, jak i Fenix 5 Plus. Każdy z nich lubi od czasu do czasu ściąć jakiś zakręt albo na chwilę wpaść do ogródka sąsiada.

Trochę wyraźniejsza różnica - aczkolwiek nadal przy dużym przybliżeniu - widoczna jest przy bieganiu w terenie z niską zabudową jednorodzinną albo w miejskich parkach. Ślad 5 Plus trochę lepiej oddaje faktyczny przebieg trasy, podczas gdy 3-ka lubi od czasu do czasu spłynąć na boki.

Najpotężniejsza różnica zaczyna się jednak przy bieganiu pomiędzy czteropiętrowymi i wyższymi blokami. W takich warunkach zapis śladu F3 wygląda bardziej jak zgadywanie, podczas gdy Fenix 5 Plus w dużo większym stopniu odwzorowuje realną trasę. Choć nie ma co ukrywać - też nie jest idealny i zdarzają mu się wpadki.

Nie zmienia to jednak faktu, że różnica na dystansach 5-15 km pomiędzy tymi dwoma zegarkami jest prawie żadna. Maksymalna różnica, jaką udało mi się zarejestrować, to około 100 m na każde 5 km, więc nic dramatycznego.

Zabrałem też oba zegarki w góry (choć niezbyt wysokie), żeby sprawdzić, jak spiszą się w trochę trudniejszych warunkach. I prawda jest taka, że oba były w zasadzie ok, ale i oba miały słabsze momenty. Przy czym więcej miał ich 5 Plus z Galileo.

Oczywiście żaden z nich nie zapisał przebiegu trasy idealnie, gubiąc się zwłaszcza w trakcie postojów i rysując dziwaczne wzorki, ale 5 Plus rysował ich sporo także w trakcie wolniejszych partii przemarszu.

Przy okazji zupełnie przestrzelił z zapisem przejścia przez szczyt góry, a przy tym co jakiś czas wyskakiwał z trasy. Nie należy tego jednak koniecznie odczytywać jako słabości samego 5 Plus - prawdopodobnie gdyby jak Fenix 3 ustawiony był na GPS + GLONASS, wyniki byłyby dużo lepsze.

I znów - całe to testowanie tylko po to, żeby na 16 km zarejestrować całe 200 m różnicy.

Z ciekawości porównałem też na spokojnym, 13-kilometrowym biegu, Fenixa 5 Plus z Vivosportem. Efekt? Jeśli pominąć fakt, że przez dotykowy ekran Vivosporta udało mi się przerwać w połowie zapis i musiałem sklejać pliki, to znaczących różnic kompletnie brak. Dystans? Identyczny. Zapis trasy? Oczywiście miejscami dużo ładniejszy w Fenixie, który nie ma tendencji do rysowania kwadratowych śladów, ale poza tym - nic, na mógłbym zwrócić uwagę.

Uwaga: Fenix 5 Plus - kolor pomarańczowy, Vivosport - kolor niebieski

Fenix 5 Plus vs Vivosport. Identyczny dystans, choć trasa narysowana przez Fenixa dokładniejsza.

Na wszelki wypadek zaznaczę: nie, GPS w 5 Plus nie jest zły. Po prostu nie udawajmy, że jest absolutnie idealny i że 5 Plus jest jedynym słusznym sprzętem do rejestrowania aktywności. Wielokrotnie tańszy Vivosport w miejskich warunkach radzi sobie prawie identycznie dobrze.

Tutaj z kolei Fenix ściął zakręt.

Trzeba też pamiętać, że każdy sprzęt GPS ma swoje lepsze i gorsze dni, co zależy od całego szeregu czynników. Być może kolejne biegi dałyby inne rezultaty.

Dokładność pomiaru tętna

W tym przypadku zestawiłem Fenixa 5 Plus ponownie z Fenixem 3 i Vivosportem. Różnica jest taka, że Fenix 3 pobierał dane z czujnika HRM-Run na klatce piersiowej, natomiast dwa pozostałe sprzęty - ze swoich optycznych czujników.

Efekt był przy tym dla mnie odrobinę zaskakujący, bo nawet przy krótkich interwałach Fenix 5 Plus generował niemal dokładnie takie same odczyty, jak Fenix 3 z HRM-Run. Widoczne było wprawdzie delikatne opóźnienie, a do tego przez początkowe minuty optyczny czujnik potrafi chwilę błądzić, ale po rozgrzewce wszystkie różnice znikały.

Uwaga: Fenix 5 Plus - kolor niebieski, Fenix 3 - kolor pomarańczowy

Przy spokojniejszych biegach różnica była nawet jeszcze mniejsza - pomijając pierwsze kilka minut poszukiwań.

Nie twierdzę jednak pod żadnym pozorem, że paski z czujnikami tętna nie są już w ogóle potrzebne. Skuteczność optycznych czujników często zależy od tego, jak nosimy urządzenie pomiarowe, jaką mamy skórę, itd. U mnie z optycznymi czujnikami nie ma większego problemu już od dawna, ale znam osoby, u których nie sprawdzają się ani trochę.

Innym problemem z oHRM jest fakt, że bez HRM-Run jesteśmy pozbawieni danych dotyczących dynamiki biegu. Możemy je wprawdzie odzyskać inwestując w mierzący je moduł Bluetooth, ale... to zawsze kolejny gadżet, który musimy gdzieś przyczepić.

Uwaga: Fenix 5 Plus - kolor pomarańczowy, Vivosport - kolor niebieski

Kilkukrotnie porównałem przy okazji Fenixa 5 Plus z Vivosportem. Różnica na pierwszy rzut oka - 5 Plus ma 3 diody, natomiast Vivosport - tylko 2. Przy standardowych biegach różnice w pomiarach są jednak prawie niezauważalne.

Trening i podsumowania

Liczba sportów, które obsługuje Fenix 5 Plus jest praktycznie nieskończona - od biegania, przez jazdę na rowerze, przez trening siłowy i kardio, aż po skoki ze spadochronem. Dla każdego z tych sportów możemy samodzielnie zdefiniować szereg ustawień, dopasowując je do naszych potrzeb. Tak, jeśli jesteś prawdziwie multisportowy, to Fenix 5 Plus nie powinien cię rozczarować.

Garmin fenix 5 Plus - Dokładność GPS

Dedykowane plany treningowe przeznaczone są jednak właściwie tylko dla biegaczy i dostępne są w dwóch wersjach. Albo standardowej, która obecna jest w Garmin Connect już od lat, albo w wersji odświeżonej, adaptacyjnej, która pojawiła się stosunkowo niedawno. Niestety jest ona przeznaczona dla naprawdę początkujących biegaczy, a więc raczej nie dla osób, które planują wydać co najmniej 3000 zł na zegarek sportowy.

Można jednak zakładać, że z czasem pojawią się kolejne wersje tych nowych treningów, ale póki co - to tylko założenie.

Garmin fenix 5 Plus - trener i treningi

Zostaje nam więc cieszyć się z absurdalnie wręcz rozbudowanych podsumowań treningów, obecnych już w poprzednich Fenixach 5. Od pułapu tlenowego, przez status treningowy, aż po monitorowanie... mocy biegowej.

Przy czym początkowo byłem zaintrygowany nowymi (w stosunku do Fenixa 3) podsumowaniami, które sugerowały mi, że mój poziom obciążenia treningowego jest optymalny. Z czasem jednak doszedłem do wniosku, że skoro realizuję plan treningowy Garmina, to raczej nie powie mi, że przesadnie się obciążam...

Muzyka

Kiedy po raz pierwszy pojawiła się informacja, że Fenix 5 Plus jest wyposażony we wbudowany odtwarzacz muzyki i pamięć na nią, byłem zachwycony. Kiedy jednak 5 Plus trafił w moje ręce, z funkcji tej skorzystałem tylko kilka razy - wyłącznie na potrzeby testów.

Tak, do Fenixa 5 Plus (i każdego innego Plusa) możemy podłączyć w prosty sposób słuchawki bezprzewodowe. Tak, usłyszymy w nich nie tylko muzykę, ale też głosowe podsumowanie treningu (np. na każdym kilometrze), i to bez zabierania ze sobą telefonu. Tak, działa to absolutnie bezproblemowo. Tylko że zorientowałem się dość szybko, że wcale nie spieszy mi się, żeby rozstawać się ze swoim telefonem, więc zysk z nowej funkcji był mizerny.

Problemem jest też uzupełnianie muzycznej biblioteki. Garmin aktualnie nie współpracuje ani ze Spotify, ani z Apple Music (to drugie nie dziwi), więc chcąc posłuchać czegoś w trakcie biegania, musimy - jakby to nie był 2018 r. - kupić sobie empetrójki, podłączyć zegarek do komputera i zgrać co trzeba po kabelku. A potem po tygodniu znudzić się naszym zestawem, kupić kolejny i znowu zgrywać.

Trochę karkołomne zadanie, choć jeśli Garmin nawiązałby kiedyś współpracę chociażby ze Spotify i umożliwił łatwą synchronizację list odtwarzania, ocena tej funkcji byłaby diametralnie inna. Póki co jednak tego nie ma, a współpraca obejmuje jedynie iHeatRadio i - w przyszłości - Deezera. Lista partnerów prawdopodobnie będzie się powiększać, ale na razie szczegółów w tej kwestii brak.

Ale jeśli już masz kolekcję cyfrowej muzyki nie ze streamingu - droga wolna. To działa i to bardzo dobrze.

Płatności Garmin Pay

Kolejny argument za tym, żeby nie brać ze sobą telefonu, a jeśli już, to schować go głęboko w plecaku.

Garmin fenix 5 Plus - płatności Garmin Pay

Niestety największa wada to dostępność tej usługi w naszym kraju - do tej pory oferuje ją jedynie BZ WBK, PKO BP i Nest Bank. Jak na raczej niszową usługę - jest dobrze, ale chyba nikt nie będzie zmieniał banku, żeby móc płacić zegarkiem.

Jeśli jednak tak, albo trafiliśmy z naszym bankiem, płatności Garmin Pay są prawie tak łatwe, jak płatności telefonem. Największa różnica jest w sposobie autoryzacji - nie mamy tutaj czytnika odcisku palca, więc musimy najpierw wybrać Garmin Pay z menu, a potem wprowadzić krótki kod PIN. Potem wystarczy przyłożyć zegarek do terminala i już - działa.

Szkoda tylko, że nigdzie nie zapisuje się historia naszych transakcji. Na telefonie dostaję odpowiednie powiadomienie, a potem mogę dokładnie sprawdzić, gdzie i kiedy płaciłem w ten sposób. W przypadku Garmina takiej listy już nie ma.

Mapy

Ach, mapy! Kupując Fenixa 3, długo zastanawiałem się, czy jednak nie dać szansy Epixowi. Jak skończył Epix - wszyscy wiedzą. Potem pojawił się Fenix 5X z mapami, a od serii 5 Plus wszystkie Fenixy z Plusem wyposażone są w mapy.

Garmin fenix 5 Plus - mapy w zegarku

W przypadku Fenixa 5 Plus są to mapy topograficzne TopoActive Europe, które... naprawdę się przydają.

Moje główne zastosowanie? Automatyczne planowanie trasy biegowej. Wystarczy wprowadzić zakładany dystans i opcjonalnie kierunek, po czym dostajemy trzy proponowane trasy. Świetne urozmaicenie treningu, kiedy wybiegaliśmy już wszystko w okolicy naszego domu, a po trasie jesteśmy prowadzeni naprawdę precyzyjnie. Trzeba tylko uważać, żeby nie podążać ślepo za tak wygenerowanymi wskazówkami - inaczej możemy skończyć naprawdę kiepsko.

Mapy z Fenixa 5 Plus okazały się natomiast zaskakująco precyzyjne podczas wypadu w góry. Odwzorowana była każda, nawet najmniejsza ścieżka odchodząca w bok, a nawigowanie po wyznaczonej wcześniej trasie było absolutnie banalne - wystarczył rzut oka na zegarek, zamiast wyciągania telefonu z pokrowca.

Garmin fenix 5 Plus - mapy i nawigacja w zegarku

Nie miałem natomiast okazji przetestować Fenixa 5 Plus na rowerze, ale jedno wiem od razu - ekran 1,2" jest zdecydowanie zbyt mały, żeby komfortowo nawigować na nim podczas szybszych przejażdżek.

Oczywiście poza samym wyznaczaniem tras czy mapy Fenix 5 Plus oferuje cały szereg innych funkcji nawigacyjnych. Przykładowo możemy wyszukać podczas dłuższych podróży sklepów albo restauracji w naszej okolicy, a następnie zostać tam poprowadzonym zakręt po zakręcie.

Garmin fenix 5 Plus - GPS, GLONASS i GALILEO

Tak - zdecydowanie dobrze jest mieć mapy w zegarku. Zdecydowanie.

Funkcje smart i działanie ogólne

I tu zaczyna się fragment nieco problematyczny dla Garmina. Tak, Fenix 5 Plus jest absolutnie genialnym zegarkiem sportowym. Ale gdy wchodzi na teren Apple'a, Google'a czy Samsunga, zaczyna się robić wyboiście.

Garmin fenix 5 Plus - funkcje smart

Oczywiście na pokładzie znajdziemy cały komplet podstawowych funkcji smart. Fenix 5 Plus wyświetli powiadomienia (ale nie pozwoli na nie odpisać Fenix 5 przy połączeniu z telefonem z Androidem pozwala odpisywać na wiadomości z wykorzystaniem przygotowanych wcześniej szybkich odpowiedzi), wyświetli przychodzące połączenia (pozwoli je odebrać albo odrzucić, ale bez np. automatycznego wysłania SMS, że oddzwonimy), pokaże też nasz kalendarz.

Niestety na tym w dużej mierze jego możliwości smart się kończą. Owszem, jest cała platforma ConnectIQ, jest sklep z aplikacjami i są setki aplikacji, a całość wypada lepiej niż np. Fitbit, ale... dalej nie ma rewelacji.

Aplikacje przeważnie są tragicznie brzydkie, ich wybór nie jest przesadnie wielki, a do tego brakuje wielu podstawowych programów np. do obsługi smartdomu, np. Hue czy IFTT. A w czymże lepszy może być zegarek, niż właśnie w robieniu za pilota do smartdomu? No właśnie.

Nie oczekujmy więc, że Fenix 5 Plus będzie pod tym względem godnym konkurentem dla np. Apple Watcha. To dalej zegarek sportowy z dodanymi funkcjami smart, a nie na odwrót.

Garmin fenix 5 Plus - funkcje smart

Widać to zresztą nie tylko w przypadku wyświetlacza i zestawu dostępnych aplikacji, ale też np. prędkości działania. Tak, przez zdecydowaną większość czasu Fenix 5 Plus działa błyskawicznie, a całość ozdobiona jest atrakcyjnymi animacjami. Ale przy bardziej wymagających czynnościach zaczyna łapać zadyszkę. Przykładowo automatyczne wyznaczanie trasy trwa bardzo długo (nawet kilka minut), po czym okazuje się, że cały ten czas zajęło wyliczanie... jednej z trzech tras. Tak samo gdy przeglądamy mapę, na której znajduje się sporo informacji, czasem trzeba trochę poczekać przy załadowaniu kolejnych pól.

Czy warto przesiadać się z Fenixa 3?

I to jest pytanie, które zadaje sobie od dnia premiery Fenixa 5 Plus. I jednocześnie pytanie, na które cały czas nie mogę znaleźć odpowiedzi.

Fenix 5 Plus wnosi naprawdę sporo - mapy, muzykę, płatności i szereg świetnych, drobnych usprawnień, takich jak np. automatyczne podpowiadanie zaplanowanych ćwiczeń, jeśli aktywujemy trening. Do tego dochodzi jeszcze wyraźnie lepszy ekran o wyższej rozdzielczości, przyjemniejszy i czytelniejszy font, wsparcie dla nowszych aplikacji (Fenix 3 wypadł już za burtę) i wiele, wiele innych.

Tylko biegając jednocześnie z Fenixem 3 i Fenixem 5 Plus na co dzień, nie czułem aż tak wielkiej różnicy, żeby wydać 3000 zł (nie mówiąc już o 3700 zł za wersję tytanową). Tak, mapy są świetne. Tak, monitorowanie postępów treningu jest cudowne. Tak, Galileo w końcu pewnie dostarczy wyraźnie lepsze rezultaty od samego GPS. Tak, muzyka na zegarku może się przydać. Tak, chętnie płaciłbym wszędzie zegarkiem.

Czy warto przesiadać się z Fenixa 3 na Fenixa 5 Plus?

Ale jeśli chodzi o rdzeń Fenixa, to nie zmieniło się aż tak wiele. Z Trójką mogę trenować właściwie tak samo skutecznie, niemal tak samo zapiszę ślad trasy i... jednak bardziej przemawia do mnie ogromna, szara koperta 3-ki, której musiałbym szukać dopiero w 5X Plus.

Do tego nie wiem, czy w codziennym bieganiu - wyłączając treningi - lepiej nie spisuje się u mnie Vivosport. Nawet nie wiem, że mam go na ręce całymi tygodniami, a w trakcie treningu zapominam o nim jeszcze bardziej. Gdyby tylko miał funkcję obsługi bardziej zaawansowanych ćwiczeń, mógłby być sprzętem niemal idealnym. A tak pozostaje mi hybrydowe życie z Fenixem 3 i Vivosportem.

A jeśli nie mam zegarka sportowego? Warto kupić Fenixa 5 Plus?

Nie ma tu żadnej dyskusji - Fenix 5 Plus jest aktualnie najbardziej rozbudowanym, najbardziej zaawansowanym i najbardziej wszystkomającym zegarkiem sportowym na rynku. Nie ma dla niego żadnej, absolutnie żadnej konkurencji. Nie jest idealny, ale chyba nic nie jest.

Fenix 5 Plus - cena, czy warto kupić?

Do tego jest zegarkiem sportowym kompletnym. Wymienienie wszystkich funkcji, nawet od myślników, zajęłoby kilka lub kilkanaście stron A4. Czegokolwiek szukasz - Fenix 5 Plus to ma. Od podstawowego monitorowania aktywności, przez treningi biegowe, aż po płatności, mapy i muzykę. To zegarek, który wytrzyma z nami długie lata, bo nie będziemy po prostu czuć potrzeby, żeby zmienić go na inny. W końcu co jeszcze nowego można dodać do i tak już niesamowicie rozbudowanego menu?

I może to tłumaczy w jakiś sposób bardzo wysoką cenę. 3000 zł za podstawową wersję jest sporym wydatkiem, ale zakładając, że przetrenujemy z nim 3, 4 a może i 5 lat, całość prezentuje się już całkiem znośnie.

3700 zł za wersję tytanową trudno mi natomiast w jakikolwiek sposób uzasadnić. Jest trochę sportowym odpowiednikiem Mercedesa-AMG S65 - jest odpowiedzią na potrzeby klienta, który na pytanie, czego potrzebuje, odpowiada: tego najdroższego, najbardziej wypasionego, reszta obojętna.

Fenix 5 Plus - cena, czy warto kupić?

Zresztą tak jest po trochu z całą serią Fenix. Mało kto tak naprawdę potrzebuje takiego zegarka. Ale jest sporo ludzi, którzy po prostu chcą go mieć. Zanim jednak wydamy minimum 3000 zł, polecałbym sprawdzić, czy na pewno jest to zegarek dla nas - nawet pozostając w ofercie Garmina mamy do wyboru cały szereg tańszych sprzętów, które nie tylko na początek mogą okazać się świetnym wyborem. Aczkolwiek takiego zestawu funkcji i możliwości jak Fenix 5 Plus nie da nam żaden z nich.

Zalety:

  • mapy z nawigacją!
  • płatności!
  • muzyka
  • świetna jakość wykonania
  • to Fenix - bardziej rozbudowanego zegarka sportowego nie znajdziecie, nie ma nawet po co szukać
  • rewelacyjny czas pracy na pojedynczym ładowaniu

Wady:

  • bardzo wysoka cena, nawet w podstawowej wersji
  • rozmiar zdecydowanie nie dla każdego
  • masa zdecydowanie nie dla każdego
  • rywalizacji na bycie smart z takim Apple Watchem raczej nie wygra
przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst