Tech  / Felieton

Personalne głośniki Bluetooth? Mam kilka obaw

Właśnie poznaliśmy nowy typ produktów, który już za tydzień zaprezentuje nam Samsung: to S-Ray, czyli personalne głośniki Bluetooth. O ile koncepcja brzmi pięknie na papierze, o tyle mam co do niej kilka wątpliwości.

Niewiele jest rzeczy, które działają mi na nerwy tak, jak ludzie idący przez miasto czy jadący komunikacją miejską słuchając muzyki przez głośnik Bluetooth. W 9 przypadkach na 10 – polskiego rapu najniższych lotów. Nie żeby najzwyklejsze słuchawki za 15 zł z marketu zapewniły jednocześnie lepszą jakość dźwięku słuchającego i ulgę od hałasu dla otoczenia…

Tymczasem Samsung właśnie zaproponował wdrożenie całej linii mobilnych głośników Bluetooth, które zostały stworzone specjalnie po to, by używać ich w przestrzeni publicznej. O co w tym wszystkim chodzi?

Samsung S-Ray, czyli personalne głośniki Bluetooth.

Już za tydzień, na targach CES 2018, Samsung zaprezentuje trzy rodzaje głośników nowego typu: mini, handy i neck band.

Pierwszy to urządzenie – sądząc po zapowiedzi – naprawdę niewielkie, które możemy przypiąć np. do ramienia plecaka czy nawet do ubrania. Drugi to standardowego rozmiaru przenośny głośnik Bluetooth. Trzeci zaś to opaska na szyję wyposażona w szereg przetworników.

Wszystkie trzy mają jedną wspólną cechę – zamiast emitować dźwięk dookoła, jak robią to standardowe głośniki, Samsung S-Ray mają dostarczać fale dźwiękowe wyłącznie do uszu słuchającego.

Ma to umożliwić stosowanie głośników w miejscach, gdzie każdy normalny człowiek rozumie, iż nie wypada robić hałasu. S-Ray ma być też remedium dla tych, którzy nie chcą lub nie mogą używać słuchawek przez dłuższy czas.

Jest w tym logika. Słuchawki pozwalają nam odciąć się od świata i słuchać muzyki czy prowadzić rozmowy bez rozpraszania otaczających nas ludzi, ale mają też wiele wad. Przede wszystkim – właśnie, odcinają nas od świata. Idąc przez miasto z założonymi słuchawkami nie słyszymy, co się wokół nas dzieje. A to nie jest przesadnie bezpieczne. Słuchawki na dłuższą metę są też niewygodne i po prostu niezdrowe. Ich długotrwałe noszenie powoduje dyskomfort i może się przyczynić nie tylko do trwałego uszkodzenia słuchu, ale także do innych schorzeń, np. przewlekłych infekcji.

Technologia Samsung Sound-Ray ma zniwelować te wady. Urządzenie przypięte do ubrania czy zawieszone na szyi nie będzie powodować dyskomfortu, nie będzie w zupełności zagłuszać otoczenia, a technologia spersonalizowanego dźwięku teoretycznie sprawi, że sygnały audio docierać będą tylko do właściwych uszu.

Tyle w teorii. W praktyce widzę jeden poważny problem.

Rozwiązanie S-Ray nie jest pierwszą tego typu technologią na rynku. Swoje podejście do spersonalizowanego audio miało już LG (w głośniku/słuchawkach LG Tone) oraz Bose, który od lat projektuje personalne systemy car-audio. Firma ostatnio wypuściła też na rynek urządzenie dokładnie takie, jak opaska na szyję od Samsunga – Bose Sound Wear Companion.

I to właśnie Bose pokazuje najlepiej, jakie problemy rodzi obecnie spersonalizowany dźwięk. Otóż… nie jest on taki do końca spersonalizowany. Przynajmniej nie w każdej sytuacji.

Chór recenzentów zgodnie przyznał, że dźwięk dobywający się z Sound Wear Companion faktycznie otacza słuchacza „bańką”, ale tylko przy niskich poziomach głośności. Przy wyższych poziomach jest on już wyraźnie słyszalny, na poziomie porównywalnym do nausznych słuchawek o konstrukcji otwartej.

A to oznacza, że chcąc cokolwiek usłyszeć w głośnym otoczeniu, będziemy musieli podkręcać głośność takich personalnych głośników, przez co nadal będą one rozpraszać postronne osoby. W efekcie jedynym miejscem, gdzie będzie można względnie bezinwazyjnie korzystać z nowych urządzeń, będą nasze domy. Do takiego użytku swój produkt reklamuje właśnie Bose - w domu, w biurze. Jednak dom nie ma być miejscem przeznaczenia głośników S-Ray.

Jestem ciekaw, jak Samsung rozwiąże tę kwestię.

Nie zrozummy się źle – kibicuję nowej technologii, bo jej założenia są ze wszechmiar słuszne a potencjalne korzyści: ogromne.

Nie jesteśmy jednak jeszcze na tym etapie rozwoju technologii punktowej emisji fal dźwiękowych, by wdrażanie tego typu urządzeń na rynek komercyjny miało większy sens. Tym bardziej, że znając życie, nowe produkty będą okupione stosownym podatkiem od nowości, kosztując znacznie więcej, niż standardowe głośniki Bluetooth.

Nie wykluczam jednak tego, że Samsung może nas wszystkich potężnie zaskoczyć. Projekt S-Ray przygotowywany był przez oddział Creative Lab przez pięć lat. Skoro sekcja od technologii innowacyjnych uznała, że projekt jest gotowy do tego, by pokazać go światu, może to oznaczać równie dobrze, że faktycznie inżynierowie giganta z Korei dokonali przełomu, który wprowadzi na rynek nowy typ urządzeń audio.

Osobiście pozostaję jednak sceptyczny. Dopóki nie usłyszę, nie uwierzę.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst