REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Tech
  3. Biznes

Polski Uber dla przesyłek wie, co DHL i UPS robią źle. I chce to naprawić

W Squabie będą trzy typy kurierów: piesi, rowerowi i samochodowi, którzy w obrębie kilku polskich miast dostarczą przesyłkę bezpośrednio od nadawcy do odbiorcy. Czy DHL albo Uber Rush mają się czego bać?

Płatność kartą niebawem u kurierów DPD.
REKLAMA
225 interakcji
dołącz do dyskusji
REKLAMA

Polski rynek przesyłek zdominowały światowe korporacje takie jak DHL czy UPS. Trójka rodzimych przedsiębiorców dostrzega jednak znaczne wady w modelu działania tych firm - przesyłki czasem przychodzą spóźnione, proces zamawiania jest skomplikowany, a niekiedy paczka przybywa uszkodzona. Chcą te spostrzeżenia wykorzystać, aby zabrać gigantom kawałek tortu.

Squab działa następująco: na komputerze czy smartfonie wybieramy miejsce odbioru i punkt docelowy, a po ok. 15 min przybywa kurier i zabiera paczkę prosto do celu, z pominięciem magazynu.

Squab nie jest jednak pierwszym na rynku, na którym coraz odważniej zaczyna poczynać sobie Uber z usługą Rush. Dzięki ogromnej bazie użytkowników jego ekspansja na pole przewozu towarów może być bułką z masłem. Już teraz Rush działa w kilku miastach USA.

W Squabie kurierzy działają niemal identycznie jak kierowcy w Uberze. Zleceniodawca zamawia transport dla swojej przesyłki, gdzie w formularzu podaje podstawowe informacje, takie jak wielkość, masa oraz jak szybko ma być doręczona przesyłka. Kurierzy będą podzieleni na trzy grupy: pieszych, rowerowych oraz zmotoryzowanych. W momencie odbioru paczki, kurier bezpośrednio zawozi ją do odbiorcy - mówi Damian Węgrzyn, współtwórca Squaba.

Squab ma także polskiego konkurenta - firmę Let's Deliver, założoną przez Anisha Sarafa - Hindusa mieszkającego w Trójmieście.

Usługa jeszcze nie jest dostępna - wystartować ma za 9 tygodni, kiedy to do aplikacji zaproszeni zostaną pierwsi testerzy w Krakowie, a potem również w Katowicach i Warszawie. Squab rozpocznie rekrutację kurierów 1 sierpnia.

A ile zapłacimy za takie usługi? Na to i inne moje pytania odpowiada Damian Węgrzyn.

Karol Kopańko, Spider's Web: Rzeczywiście z DHL-em czy UPS-em jest tak źle? Dlaczego zdecydowaliście się stworzyć Squaba?

Damian Węgrzyn, Squab: Przeważyły negatywne odczucia - często kurierzy przyjeżdżali spóźnieni, awizowali tylko przesyłki lub dzwonili że będą o 9 zamiast o 17. Każdy z nas przynajmniej raz w życiu widział, jak paczka wypada z wozu dostawczego kuriera. Właściwie użeranie się z kurierami, to był jeden z głównych powodów, dla którego postanowiliśmy stworzyć Squaba.

Jak przedstawiają się koszty takiej usługi?

Kończymy prowadzić obliczenia i badania dotyczące cen usług na rynku. Nie chciałbym w tym momencie podać kwoty np. 13 zł, gdyż może się okazać, że będzie ona wyższa/niższa o parę groszy. Na pewno nie będziemy chcieli robić narzutu większego niż kilka procent. Dla nas najważniejszym nie jest, żeby zarobić na tej aplikacji, najważniejszym jest by rynek usług kurierskich w końcu zaczął się zmieniać.

Jednak nawet w Polsce jest już konkurencja na polu przesyłek z punktu A do punktu B.

Nic bardziej nie rozwija rynku jak konkurencja. Oczywiście zdrowa konkurencja, a nie bezpardonowe pchanie się po trupach. Uważam, że w Polsce jest na tyle chętnych osób, że miejsca starczy jeszcze dla kilku graczy.

Jesteście dość małym startupem - trzy osoby prawda?

Tak. Jeden z nas, stara się pozyskiwać inwestorów oraz odpowiada za reklamę. Inny zaś poza programowaniem, zajmuje się researchem i prowadzeniem badań focusowych. Najtrudniej było zacząć. Potem już idzie z górki. Warto dodać, że Squab jest dla nas zajęciem pozaetatowym, tak więc dopiero po godzinach pracy, jesteśmy wstanie zejść do piwnicy i zacząć pracować. Już nawet nie warto wspominać o żonach czy partnerkach. Na szczęście mają gołębie serca.

REKLAMA

"Gołębie serca" - to partnerki wymyśliły wam nazwę?

Z nazwą wiąże się śmieszna historia. W niepełnym gronie, to znaczy trzech osób, staraliśmy się przez kilka godzin wymyślić nazwę. Niestety nic dobrego nie wymyśliliśmy. Tymczasem jeden z programistów, znajdował się w Hiszpanii na urlopie i chodząc po ruinach zobaczył kilka gołębi, które starają się coś otworzyć. Tym czymś była mała paczka. Kiedy opowiedział nam o tym, to zaczęliśmy przeglądać Internet w celu znalezienia angielskiego, niemieckiego, hiszpańskiego, włoskiego itp. Odpowiednika słowa gołąb. Na jednej ze stron, znaleźliśmy określenie Squab (młody gołąb). Następnie zaczęliśmy googlować wyżej wymienione słowo i poza kilkoma przepisami na młode gołębie, nie znaleźliśmy żadnej firmy/aplikacji, która już wykorzystywałaby tę nazwę.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA