Kosmos  / Artykuł

Przełomowy pomysł w poszukiwaniu życia poza Ziemią. Nowa koncepcja wskazuje, gdzie powinniśmy szukać

Zainteresowani poszukiwaniem planet, które mogą zrodzić życie podobne do ziemskiego wiedzą, że uzyskiwanie informacji o tak odległych obiektach kosmicznych nie jest prostym zadaniem. Planety krążące wokół znajdujących się lata świetlne od Ziemi gwiazd nie pozwalają na łatwą obserwację optyczną - a przecież potrzebujemy informacji o składzie atmosfery, obecności wody etc.

Jak to się właściwie dzieje, że cokolwiek o nich wiemy?

Planety krążące wokół gwiazd innych niż słońce zazwyczaj są zbyt "blade" w porównaniu do pobliskiej gwiazdy i znajdują się zbyt blisko, aby można było je zaobserwować bezpośrednio. Tak naprawdę zobaczyć taką planetę i określić z grubsza jej skład (za pomocą spektroskopii astronomicznej) możemy jedynie wtedy, gdy… przesunie się przed tarczą gwiazdy i na jakiś czas przesłoni jej światło. Zjawisko to nazywamy tranzytem.

spectral

Nie musimy nawet wspominać, że może to być rzadkie zjawisko, a Ziemia może się wcale nie znajdować na linii łączącej płaszczyznę orbity danej planty z jej gwiazdą. Jeśli jednak mamy tyle szczęścia, to szukamy tzw. biosygnatur, czyli śladów substancji, które albo powstają w procesach życiowych, albo są na Ziemi do ich istnienia niezbędne. Są to produkty wegetacji roślinnej, życia zwierzęcego i bakterii, takie jak dwutlenek węgla, tlenek azotu czy ozon.

Najczęstsza koncepcja poszukiwania obcych istot na innych planetach to właśnie poszukiwanie planet będących potencjalną kolebką życia i nasłuchiwanie sygnałów radiowych z ich kierunku. Gwiazd są jednak miliardy i warto zawęzić zakres poszukiwań tak bardzo jak to możliwe.

Z pomocą przychodzą pomysły takie jak ten, na który wpadli naukowcy z Instytutu Maxa Plancka w Niemczech.

Ich koncepcja, ogłoszona niedawno przez astrofizyka dr Rene Hellera na łamach periodyku Astrobiology, polega na ograniczeniu poszukiwań do płaszczyzny ekliptyki naszego Układu Słonecznego i wąskiego kąta powyżej i poniżej niej. Dlaczego? Bo właśnie w tym zakresie można obserwować tranzyt Ziemi przed tarczą słoneczną - i być może właśnie astronomowie z innych planet zwrócą na to uwagę.

transit zone orbit solar system exoplanet max planck

Według astronomów z Instytutu Maxa Plancka na tym właśnie, obejmującym zaledwie 0,2% powierzchni nieboskłonu, wycinku obserwowalnego Kosmosu powinniśmy się skupić. Na tej niewielkiej powierzchni możemy zaobserwować jednak aż 100 tysięcy gwiazd - wciąż jest czego szukać.

Być może wobec ogromu Kosmosu, jesteśmy zmuszeni wybrać jakiś fragment nieba do obserwacji, tym bardziej zwiększając możliwość kontaktu, jeśli przedstawiciele obcych cywilizacji wpadną na to samo. Jakie są na to szanse? Tym większe, im bardziej są podobni do nas…

* Grafika główna: NASA/SDO, AIA (CC)

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst