Tech  / Felieton

Oto czego oczekuję od nowych iPhone’ów

Za tydzień na konferencji w San Francisco, Apple zaprezentuje nowe iPhone’y, które do sprzedaży wejdą zapewne 2 tygodnie później. Z całą pewnością nie będzie to aktualizacja do zupełnie nowych modeli smartfonów Apple, tylko do tzw. wersji S, podobnie jak miało to miejsce dwa lata temu z iPhone’em 5S, czy cztery lata temu z iPhone’ami 4S.

Każdy kto śledzi moje teksty na Spider’s Web doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że jestem użytkownikiem iPhone’ów. Używam je od pierwszego modelu w 2007 r. Z małym wyjątkiem na iPhone’a 4, który wydawał mi się paskudny, w dniu premiery kupowałem wszystkie nowe modele smartfonu Apple’a. Nie przewiduję, żeby tym razem było inaczej. Z dużą dozą prawdopodobieństwa pod koniec września będę jechał do Niemiec, by kupić nowego iPhone’a 6S. Albo 6S Plus. Jeszcze nie zdecydowałem bowiem, czy zostanę z „mniejszym” modelem 6S, czy może tym razem zainwestuję w 6S Plus.

Gdy rok temu decydowałem, który z dwóch nowych modeli iPhone’a 6 wybrać, nie miałem wątpliwości - 6 Plus był dla mnie zdecydowanie za duży, by z niego w miły sposób na co dzień korzystać. Dzisiaj nie jestem już taki pewien. Tak to już jest, że z roku na rok moja tolerancja na wielkie ekrany smartfonów jest coraz większa.

Nie mam złudzeń odnośnie tego, że iPhone’y 6S i 6S Plus będą przesadnie innowacyjne. Nie będą. Ich wygląd i zdecydowana większość funkcji pozostaną te same, bo tak wynika z cyklu wydawniczego Apple’a. Dopiero przy okazji premiery kolejnej generacji iPhone’a należy się spodziewać fajerwerków. A czego tym razem się spodziewać? Oto lista realnych nowości, których oczekiwałbym po nowych iPhone’ach.

S jak Speed

Jest kilka interpretacji tego, dlaczego Apple oznacza modele przejściowe jako „S”. Ja skłaniam się ku tej, która mówi, że chodzi o „speed”, czyli prędkość. Nowe iPhone’y 6S i 6S Plus na pewno będą znacznie szybsze i wydajniejsze od swoich poprzedników. I zawsze jest to miła odmiana. Zawsze jest bowiem tak, że mimo iż wydaje nam się, że szybkość działania naszego aktualnego sprzętu, wraz z responsywnością (czyli czasem reakcji na input danych), są naprawdę spoko, to jednak nowy sprzęt sprawia, że ten stary z miejsca wydaje nam się wyjątkowo wolny. Nie ulega żadnej wątpliwości, że tak samo będzie z nowymi iPhone’ami.

B jak bateria

Gdybym to jednak ja miał decydować, to zdecydowanie wolałbym, żeby zamiast „S”, Apple oznaczał swoje przejściowe modele jako „B”. B jak bateria. Niczego bardziej nie potrzebuję w iPhone’ach aniżeli lepszej, coraz lepszej baterii. Wiem, że nie mogę liczyć na przełom, który pozwoliłby na pracę przez tydzień na jednym ładowaniu, ale w końcu chciałbym doczekać czasów, gdy bez żadnego problemu mój iPhone wytrzyma jedną pełną dobę. Dzisiaj to niemożliwe. Nie wierzcie tym, którzy próbują dowodzić, że jest inaczej. Widocznie oni używają iPhone’y inaczej. Dla mnie to najważniejsze urządzenie komputerowe, które służy do wielu czynności, obsługuje wiele innych urządzeń i wymagam od niego tego, bym nie czuł ciągłego dyskomfortu psychicznego martwiąc się, czy sprzęt nie padnie w ciągu dnia. Ponoć Apple chce zwiększyć grubość iPhone’ów 6S i 6S Plus, by włożyć w niego większą baterię. Nie mam nic przeciwko takiemu rozwiązaniu. Jestem w stanie zaakceptować większe gabaryty o ile przełoży się to na wyższy komfort psychiczny.

Force Touch

Każdy z nowych modeli iPhone’ów ma jakąś sprzętową marketingową lokomotywę - coś co ma sprawić, by kupili go nie tylko ci, którzy wymieniają sprzęt mobilny co dwa lata, ale także tacy fascynaci technologii jak ja, którzy chcą mieć dostęp do najnowszych rozwiązań ulubionej marki. Force Touch, czyli technologia nacisku na ekran, która została zaimplementowana w Apple Watchu to naprawdę świetna sprawa - za jej pomocą szybciej i sprawniej możemy dotrzeć do dodatkowych opcji w danej aplikacji. Wiem to po mojej przygodzie z Apple Watchem - po kilku momentach spędzonych z Force Touch, ta technologia wydaje się naturalna i bardzo potrzebna. Oby tylko Apple nie ograniczył Force Toucha jedynie do modeli 6S Plus. Wcale nie jest to takie niemożliwe znając praktyki marketingowe firmy z Cupertino.

Lepszy aparat

iPhone’y zawsze słynęły ze świetnego aparatu. Nie zawsze były to najlepsze na rynku podzespoły fotografii mobilnej, ale zawsze zestaw, który tworzyły oznaczał wyjątkową całość. Ale teraz nowe Samsungi i inni liderzy świata smartfonów z Androidem oferują nie tyle porównywalne kamery/aparaty foto, co wręcz lepsze od tego, co mają w sobie iPhone’y. Oczekiwałbym czegoś mocno spektakularnego w tej kwestii w nowych iPhone’ach. Czegoś, co w połączeniu z oprogramowaniem znowu wywinduje Apple’a na lidera rozwiązań w fotografii mobilnej.

32 GB na start

Życzyłbym sobie, aby Apple zrezygnował w końcu z absurdalnych modeli iPhone’ów z 16 GB dyskiem i zamiast tego, w starej cenie za wyjściowy model traktował sprzęt z 32 GB dyskiem. Kupowanie 16 GB iPhone’ów mija się z celem. Nie dość, że połowę zajmie sam system operacyjny iOS, to potem w archiwizacja podstawowych danych zeżre resztę. Apple stosuje przykrą dla klientów politykę upgrade’u do modeli z większymi dyskami, które kosztują o 100 dol. więcej, mimo iż ceny pamięci spadają z roku na rok. To oszukiwanie rynku. Każdy świadomy klient musi bowiem kupić model przynajmniej 32-gigowy, który zapewni podstawowy komfort związany z miejscem na dane. De facto więc iPhone’y są o 100 dol. droższe niż deklaruje Apple. Gdyby model z 32 GB dyskiem był wyjściowym modelem, oznaczałoby to faktyczną obniżkę cen iPhone’ów.

Różowy kolor

Jak to mawiają w Anglii: last but not least - fajnie by było dostać nowe kolory obudowy iPhone’a. Zeszłoroczna nowość - złoty iPhone - jakoś do mnie nie przemawia. Natomiast jeśli potwierdzą się spekulacje i przecieki z chińskich fabryk, Apple planuje wersje „rose gold” dla iPhone’ów 6S i 6S Plus. Niech nikogo nie zmyli ów róż w nazwie tego koloru. To nie jest „dziewczęcy róż”, lecz coś naprawdę uniwersalnego.

Wszystkie moje dotychczasowe iPhone’y były albo czarne (bo nie było innych opcji kolorystycznych), albo białe. Z chęcią bym to zmienił w przypadku iPhone’a 6S (lub 6S Plus) na rose gold.

Czytaj również: Oto wszystko, co wiemy już o nadchodzących iPhone'ach 6s i 6s Plus

* Zdjęcie: Shutterstock

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst