Sprzęt  / Recenzja

Czy monitor może być „sexy”? Acer S277HK - recenzja Spider’s Web

Picture of the author

Elektronika użytkowa od dawna nie jest wyłącznie... no właśnie, użytkowa. Staje się ozdobą salonu czy wręcz biżuterią. Acer zdawał sobie z tego sprawę projektując swój najnowszy monitor. Ale czy śliczne wzornictwo nie odwraca uwagi od jakości samego urządzenia?

Tak zwane „bezramkowce” to nowa generacja wyświetlaczy, które są tak skonstruowane, by jak najbardziej zakamuflować otaczające matryce mechanizmy. W przypadku notebooków ma to wielki sens, bo dzięki temu można upchnąć większą matrycę do mniejszej obudowy (przykład: 13-calowy Dell XPS 13 w obudowie od 11-calowego komputera). W przypadku monitorów ma to walor przede wszystkim ozdobny.

Nie bagatelizujmy tego jednak: lubimy przecież ładne rzeczy, a taki monitor prezentuje się bardzo atrakcyjnie w naszym miejscu pracy. 27-calowy Acer S277HK chce połechtać nasz zmysł estetyczny, przy tym chwaląc się imponującymi parametrami pracy. Specyfikacja to jednak nie wszystko, dlatego skorzystaliśmy z okazji i wypożyczyliśmy ów monitor do testów.

Po wyjęciu z pudełka jego montaż trwa dosłownie chwilę i nie wymaga śrubokręta: odpowiednia konstrukcja śrub i raptem jedna czynność do wykonania (przykręcenie podstawy do monitora) trwa może z pięć minut, jeżeli w ogóle tyle.

Całość mierzy 40,64 x 61,47 x 11,18 cm i nie ma funkcji dotykowych. Praktycznie całą frontową powierzchnię monitora zajmuje sam wyświetlacz, wyłączając z tego jego dolną część, a więc srebrny pasek podkreślający wzornictwo monitora. Podstawa wykonana jest z metalu, a obudowa z plastiku, razem zapewniając wrażenie produktu klasy „premium”, przy niewielkiej masie (5,4 kg). Tył monitora to biały, błyszczący plastik. Całość prezentuje się świetnie pod kątem wizualnym.

Wygląd to nie wszystko

Złącza znajdują się w tylnej części monitora i są łatwo dostępne. W podstawę wbudowane są głośniki i od razu zaznaczymy, że grają, jak na wbudowane rozwiązanie, naprawdę świetnie. Są znacznie lepsze niż większość tanich kolumn, choć oczywiście nie mogą się równać ze sprzętem hi-fi. Monitor umożliwia też podstawowe strojenie parametrów obrazu w bardzo niewygodnym i trudnym do opanowania (nie z uwagi na złożoność, a na pomysł na nawigację za pomocą przycisków) menu oraz zarządzanie trybami, takimi jak picture in picture.

Monitor, niestety, nie posiada funkcji huba USB i nie oferuje ani jednego portu w tym standardzie.

Produkt Acera uruchamia się aż siedem sekund, ale jakość obrazu jest… nie, nie boimy się tego słowa, powalająca.

Panel IPS pracuje w natywnej rozdzielczości 3840 x 2160 pikseli i ma znakomite kąty widzenia. To samo tyczy się odwzorowania kolorów i kontrastu: czerń jest czarna, kolory nie są przesycone (paleta 1,07 miliona barw, kontrast 100 000 000:1, czas reakcji 4 ms, jasność 300 nitów) a całość, nawet przy rozdzielczości 4K, działa w przyjemnych dla oka 60 Hz.

Monitor oferuje też praktycznie wszystkie formy przewodowej komunikacji z komputerem. Znajdziemy w nim port HDMI 2.0, DisplayPort, mini DisplayPort (tego używaliśmy podczas pracy) i DVI. Obsługuje też wyświetlanie obrazu z dwóch źródeł jednocześnie w trybie picture in picture lub wyświetlając obrazy obok siebie. Niestety, testowany Acer sam nie wykrywa, które złącze jest wykorzystywane i musimy to ustawić ręcznie. Zdarzały nam się również problemy z nawiązaniem łączności z komputerem (wyjęcie i wsadzenie kabla pomagało).

Panel można przechylać, ale niestety nie można go podnosić i opuszczać. W efekcie, by ustawić Acera S277HK nad ekranem laptopa, według naszych preferencji, musieliśmy skorzystać z kilku tomów encyklopedii, co raczej niszczyło cały efekt „designerski”. Nie jest też możliwa praca w pionie, a sam monitor nie oferuje złącz VESA, a więc nie można go powiesić na ścianie.

S277HK oferuje też technologię Acer ComfyView, która ma dostosowywać jasność i odświeżanie do długiej pracy biurowej przed monitorem. Prawdę powiedziawszy, nie czuliśmy żadnej różnicy. Naszym subiektywnym zdaniem jest to zbędny gadżet.

Czy warto?

Acer S277HK to wydatek około 2500 złotych, a biorąc pod uwagę jego parametry i możliwości (dobre panele UHD są nadal drogie) jest do odpowiednia cena. Jest też piękny, choć ocena tego jest oczywiście subiektywna i zależy od naszego gustu. Na szczęście monitor broni się również samą jakością obrazu, która jest na bardzo wysokim poziomie, zwłaszcza w pracy 4K przy 60 Hz, zachowując niski czas reakcji. Nie brakuje też żadnego portu, a w pudełku znajdziemy komplet kabli. Głośniki również zasługują na pochwałę.

Żałujemy jednak, że na ołtarzu pięknego wzornictwa złożono wielozadaniowość i elastyczność - monitor oferuje bardzo ograniczone możliwości regulacji jego położenia. Brakuje nam też funkcji huba USB.

Jeżeli powyższe wady nie są dla nas problemem, rekomendujemy zakup. To piękne urządzenie oferujące piękny obraz. Jeżeli jednak potrzebujemy większej elastyczności, możemy poczuć się rozczarowani.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst