Oprogramowanie  / Felieton

Wcale nie marzę o inteligentnym domu

Spojrzałem przez okno swojego pokoju i zauważyłem niedomkniętą furtkę. W mojej głowie zakiełkowała myśl, że fajnie by było mieć aplikację na smartfonie, która by ją tak za mnie zdalnie zamknęła. W końcu na zewnątrz już prawie Syberia, a ja będę musiał na ten ziąb zejść - czemu sobie nie ułatwić życia? Po chwili kontemplacji tego pomysłu, zakładając ciepłą zimową kurtkę i sznurując buty, uśmiechnąłem się pod nosem uznając ten pomysł za bezsensowny. Uświadomiłem sobie, że ostatnie czego mi potrzeba, to właśnie takiej naszpikowanej elektroniką chałupy.

Wszystkie pomysły na smart-home i connected-home w teorii wyglądają świetnie. Pomysły wizjonerów-inżynierów brzmią bowiem jak wyjęte żywcem z opowiadań science fiction, z tą różnicą, że gdzieś na świecie taka maszyneria zarządzająca domem od piwnicy aż po strych już działa. Jednocześnie żywię wobec tych projektów mocno ambiwalentne uczucia i chociaż mój “inner-geek” chciałby zastosować wszystkie te innowacyjne rozwiązania w swoim otoczeniu już teraz, zaraz, to racjonalna część mojego umysłu cieszy się, że jest to jeszcze poza zasięgiem mojego portfela.

home os

Raj dla geeka?

Wepchanie w każdy zakamarek domu czujników i odbiorników sieci bezprzewodowej to całkiem interesująca wizja dla każdego fascynata gadżetów i nowych technologii. Dzięki temu smart- byłby już nie tylko pochodzący od telefonu mały kawałek plastiku i szkła noszony w kieszeni, ale inteligentny stałby się też zamek w drzwiach, piekarnik, kaloryfer, a nawet okno i spłuczka w toalecie. Słowem, istne technologiczne Eldorado.

Nowe pomysły na mądre domy, jakie opisywał ostatnio Piotr Barycki, są już naprawdę mistrzowskie i nietuzinkowe. Za pomocą komórki już nie tylko zgasimy zdalnie światło w pokoju, z którego wyszliśmy - sam pokój się domyśli, że go opuszczamy i zgasi światło za nas. Takie kontekstowe Google Now, ale wychodzące poza przestrzeń wirtualną… Szkoda tylko, że pozostanie to tylko w sferze marzeń.

android at home

Nowe technologie, nowe problemy

Obserwując rozwój nowych technologii i wszędobylskich gadżetów, to niezależnie od kategorii produktów, widzę ich wspólną cechę. Są one po prostu szalenie awaryjne. Najpopularniejsze dziś smartfony i tablety, co by o nich nie mówić, psują się nagminnie. Oprogramowanie stale płata figle i serwuje użytkownikom coraz to nowe bugi. Producenci ścigają się z konkurencją, a czasem nawet sami ze sobą, i wypuszczają na rynek sprzęt niedopracowany.

Już teraz posiadając komputer, telefon i kilka szuflad pełnych różnych gadżetów średnio raz w tygodniu spędzam godzinę czy dwie w Google szukając innych nieszczęśników, którym akurat wysiadło niedawno to samo, co i mi. Potem kolejne godziny próbuję rozwiązać problemy, jakie sprawiają te urządzenia elektroniczne, które miały mi oszczędzać czas. A to sterownik do karty graficznej się wysypie, a to aktualizacja aplikacji mobilnej zacznie pożerać prąd w smartfonie w zastraszającym tempie - atrakcji jest bez liku.

Smart_Home_d

Inteligentny dom?

Urządzeń elektronicznych mam kilka, w porywach do kilkunastu gdy zamówię nowy sprzęt do testów. Dodając do tego urządzenia elektroniczne członków rodziny utrzymanie ich w sprawności to nie lada wyczyn, który pożera mnóstwo czasu. I teraz do tego parku maszyn mam dodać obsługiwane zdalnie siłowniki, kolejne punkty dostępowe sieci Wi-Fi, czujniki wilgoci i ruchu w każdym pomieszczeniu? Najlepiej dołożyć do tego jeszcze kilka bezprzewodowych kamer, zdalnie sterowane zamki i elektroniczne zawiasy w oknach… Dziękuję, postoję.

Każde takie jedno elektroniczne urządzenie wchodzące w skład inteligentnego domu przyszłości, oceniając je przez pryzmat dzisiejszych gadżetów, zwiększa ryzyko wystąpienia awarii. Taka wspominana na wstępie furtka znajduje się na zewnątrz, gdzie narażona jest na nieprzyjazne warunki atmosferyczne. Pomijając fakt, że taka inwestycja już sama w sobie będzie pieruńsko droga, to nie wyobrażam sobie, że po zamontowaniu urządzeń i czujników wszystko będzie działać jak w zegarku.

cyfrowy polsat twój multimedialny dom 3

Bez szans na bezproblemową pracę

Inteligentny dom, patrząc na dzisiejszą elektronikę użytkową, nie ma prawa działać dobrze i bezproblemowo. Bo niby dlaczego miałby być bezawaryjny? Każdy sprzęt połączony do takiej nowoczesnej, domowej sieci to kolejny hardware i firmware, o który trzeba dbać. Wady fabryczne, uszkodzenia mechaniczne i bugi w oprogramowaniu będą się zdarzały co jakiś czas i ktoś będzie musiał nad tym panować.

Nie wspominając już o tym, że cały system nie będzie dobrze reagował na pozbawienie go prądu lub awarię po stronie dostawcy internetu. I tak jak o tym myślę, to firmy oferujące inteligentne domy powinny od razu oferować w pakiecie informatyka-serwisanta, który czuwałby tak całą instalacją 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu - ale z takimi ofertami się jeszcze nie spotkałem. Nie wspominając już o tym, jak łakomym kąskiem byłby taki nowoczesny dom podłączony do internetu dla cyberprzestępców.

Dziękuję, ale to nie dla mnie.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst