Tech  / Artykuł

Listonic - jesteśmy rentowni i idziemy na podbój Stanów Zjednoczonych

- Od czwartego kwartału 2012 r. jesteśmy rentowni i aktualnie nasze miesięczne przychody oscylują wokół 100 tys. zł - mówi Spider's Web członek zarządu Listonika, Filip Miłoszewski dodając, że polski start-up ma ambitne plany podboju amerykańskiego rynku. - W ciągu 6 miesięcy chcemy zdobyć 200 tys. użytkowników naszej aplikacji na rynku zachodnim. Jeśli to nam się uda, zaczniemy budować tam biznes.

Czym jest Listonic? To z jednej strony mobilna lista zakupów synchronizowana w chmurach - z dowolnego urządzenia (komputer, telefon komórkowy, tablet). Wpisujesz co zamierzasz kupić i korzystasz z aplikacji w hipermarkecie podczas zakupów. Z drugiej swoisty doradca zakupowy, dzięki któremu dowiemy się o promocjach sprzedażowych w danym centrum handlowym oraz zeskanujemy kod produktu, aby dotrzeć do wszystkich, istotnych informacji na jego temat.

O Listoniku piszemy na łamach Spider's Web od dawna, raportując jego kolejne sukcesy, jak chociażby przekroczenie 100 tys. pobrań aplikacji rok temu w maju. To przy okazji jedno z narzędzi, z których osobiście na co dzień korzystam, tym łatwiej więc jest nam obserwować to, co się z nim dzieje.

A dzieje się sporo.

Kilkanaście dni temu na oficjalnym blogu Listonic pojawiło się ciekawe ogłoszenie o pracę - polski start-up szuka Growth Managera do promocji Listonic w USA. Jak dowiedział się Spider's Web, Listonic rzeczywiście ma ambitne plany podboju zachodniego rynku swoją aplikacją.

- Zobacz - mówi mi Miłoszewski. - Gdy myślisz o aplikacji notatkowej, to myślisz Evernote, jak myślisz o zarządzaniu plikami na urządzeniu mobilnym, to myślisz z kolei o Dropboksie. A gdy myślisz o listach zakupowych? No właśnie, żaden z naszych zachodnich konkurentów nie zdobył miana marketingowego lidera kategorii. Chcemy o niego powalczyć.

Listonic iTunes

Jak tłumaczy Miłoszewski, większość aplikacji z listami zakupowymi nie jest w żadnej mierze lepsza od polskiego Listonika. Niby pobierają się w setkach tysięcy sztuk, ale żadna z nich tak naprawdę nie przebiła się do świadomości przeciętnego użytkownika smartfonów. To szansa dla polskiego start-upu, który o jakość swojego produktu jest spokojny.

- Aktualnie skończyliśmy nową wersję naszej aplikacji na iPhone'a. Nie jest jeszcze dostępna, ale gdy zadebiutuje za kilka dni, to zobaczysz, że ma zupełnie nowy interfejs i mnóstwo usprawnień - chwali się Miłoszewski dodając, że będzie to też wersja aplikacji na rynki zachodnie. - Nie wszystkie opcje dostępne w polskiej wersji Listonika będą od razu dostępne w wersji anglojęzycznej, ale te najważniejsze - w tym nasza naprawdę świetnie działająca lista plus opcja dzielenia się i współuczestniczenia w tworzeniu list zakupowych - będą dostępne na starcie.

Do USA sami na razie nie zamierzają się przenosić. - Szukamy kogoś, kto dobrze obraca się w realiach zachodniego marketingu. Chcemy rozmawiać z tamtejszymi blogerami, chcemy tworzyć zachodnie promocyjne materiały wideo. Chcemy także spróbować nawiązać kontakt z zachodnimi serwisami kulinarnymi, z którymi aplikacja Listonic świetnie się integruje - tłumaczy Filip Miłoszewski dodając, że próba podboju rynku zachodniego będzie koordynowana z Polski, lecz niewykluczone, że uda się znaleźć kogoś ze Stanów do pomocy przy promocji.

- A jeśli w ciągu pierwszych 6 miesięcy uda nam się zdobyć 200 tys. użytkowników na rynku zachodnim, to będziemy mieli podstawy, by zacząć myśleć o realnym biznesie tam. Wtedy kto wie, może się tam wszyscy przeniesiemy - mówi Miłoszewski.

W Polsce biznes Listonika idzie już całkiem nieźle. - Mamy liczną grupę klientów, na czele z Kompanią Piwowarską, Żywiec Zdrój, czy Carrefourem. Miesięczne przychody to nieco poniżej 100 tys. zł. Nasz 12-osobowy start-up jest rentowny od ostatniego kwartału zeszłego roku.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst