Kosmos  / News

NASA nadal wierzy w życie na Marsie

Łazik Curiosity udowodnił, że kiedyś, dawno temu, Mars był planetą, na której były warunki do istnienia życia. Teraz NASA chce sprawdzić, czy faktycznie owo życie tam istniało. I, jeżeli tak, to w jakiej formie.

Łazik Curiosity, którego misja nadal trwa, miał sprawdzić, czy Mars posiadał składniki niezbędne do powstania organizmów żywych, chociażby tych najprostszych. Wyposażony w najlepszą możliwą aparaturę do badań geologicznych udowodnił, że jak najbardziej: Czerwona Planeta była swego czasu względnie gościnnym światem. Łazik nie napotkał jednak faktycznych śladów życia.

Curiosity nie jest pierwszym marsjańskim łazikiem. Pojazdy Spirit i Opportunity, wysłane lata temu, miały sprawdzić, czy na Marsie kiedyś znajdowała się woda. Wykazały one, że tak. Curiosity „jedynie” udowodnił, że nie tylko woda, ale również inne składniki budulcowe dla życia są obecne na Czerwonej Planecie. Jak nietrudno się domyślić, NASA już planuje kolejne badania.

W 2020 roku rozpocznie się kolejna marsjańska misja z udziałem kolejnego, nienazwanego jeszcze łazika. Czym on będzie się różnił od Curiosity? Miejscem lądowania i zainstalowaną aparaturą. Curiosity był zorientowany na badania stricte geologiczne. Nowy łazik również będzie analizował marsjańskie skały, ale szukać w nich będzie tylko i wyłącznie pozostałości po pradawnych organizmach, które, być może, kiedyś egzystowały na Marsie.

2020roversketch_color-br2

Łazik będzie dokonywał badań chemicznych, mineralogicznych. Będzie wyposażony również w zaawansowaną aparaturę optyczną, a także przyrządy wyspecjalizowane do wykrywania węgla organicznego i innych związków organicznych.

Jedynym problemem jest transport próbek na Ziemię. NASA oświadczyła, że ewentualne wykrycie tak zwanego biomarkera nie jest dowodem rozstrzygającym. Próbki skał muszą zostać poddane dalszej analizie w ziemskich laboratoriach. NASA jeszcze nie wie jak to zrobić i, jak to określa, „prowadzi badania na ten temat”.

Niewykluczone, że NASA po prostu czeka na faktyczne odkrycie. Wprawienie w ruch misji odzyskującej zebrane próbki jest, tak po prostu, diabelnie kosztowne. A agencja ma coraz mniej argumentów na wydawanie miliardów z pieniędzy podatników. Bardzo możliwe, że łazik nie znajdzie żadnych śladów życia. Wtedy misja mająca odzyskać próbki będzie zbędna…

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst