Na to czekałem - Pocket w wersji stacjonarnej
Wielokrotnie na łamach Spider's Web dowodziłem, że w przypadku stacjonarnych systemów operacyjnych jestem fanem aplikacji desktopowych w klasycznym stylu. Dziś, w dobie rozwoju internetu mobilnego i usług webowych niestety aplikacje przenoszą się do przeglądarki, a wielu dostawców świetnych usług ani myśli inwestować swój czas w przygotowanie desktopowych. Na szczęście nie jest tak w przypadku twórców świetnej usługi mobilnej Pocket. Właśnie wydana została aplikacja desktopowa usługi na OS X.

Już taki jestem - na komputerze klasy PC pracuję głównie na aplikacjach, a nie w przeglądarce. Do maila, mimo że to Gmail, używam świetnej aplikacji systemowej Mail, do przeglądania aktualności z kanałów RSS, mimo że to przecież usługa webowa Google Reader, korzystam ze świetnego Reedera. Podobnie mam z aplikacją GTD (Thinds), kalendarzem (systemowy iCal, przemianowany niedawno na Kalendarz), muzyką (iTunes, Spotify), komunikatorem (iMessage i Skype), czy oczywiście pakietem biurowym (Office, iWork).
Często zastanawiam się dlaczego jestem zapalonym użytkownikiem Twittera, a do Facebooka nie mogę się przekonać. Odpowiedź jest trywialna - Twitter ma dedykowaną aplikację na OS X, a Facebook nie. Jest za to wiele nieautoryzowanych przez Facebooka aplikacji od dostawców zewnętrznych, jednak każda z nich ma jakieś denerwujące elementy, które wykluczają ich stałe miejsce w docku mojego systemu.

Jestem przy okazji wielkim fanem i propagatorem trendu "curation", który w "Nowych Mediach" Eryk Mistewicz określił jako "informacyjne Siri". Na urządzeniach mobilnych uwielbiam korzystać z tego typu narzędzi za pośrednictwem Flipboard, Zite, Instapaper, czy Pocket. Tam sprawdzają się świetnie, ale zawsze żałuję, że nie mają reprezentacji na komputery klasy PC w formie desktopowych programów. Dla mnie, osoby zajmującej się zawodowo przetwarzaniem, katalogowaniem i łączeniem informacji, byłyby to idealne narzędzia do pracy. Nie wiem niestety czy kiedykolwiek doczekam się Flipboard w wersji na OS X. Dzisiaj jednak cieszę się, że doczekałem się Pocket w wersji na Maka.


Dla niewtajemniczonych - Pocket to usługa dodawania treści do "przeczytania później". Działa to w ten sposób, że w trakcie dnia roboczego często jest tak, że nie mamy czasu na przeczytanie długiego tekstu, który zwrócił naszą uwagę. Dodajemy go wtedy specjalnym przyciskiem do listy czytelniczej w Pocket, by później mieć do niego dostęp i to na dodatek w przyjemnej dla oka formie pozbawionej reklam, czy paginacji. Zbierane teksty można tagować, dodawać do ulubionych, itd.
Dotychczas Pocket dostępny był w formie aplikacji mobilnych, zarówno na smartfony, jak i tablety, jak również w wersji webowej w przeglądarce. Dosłownie kilkadziesiąt minut temu w sklepie Mac App Store na komputery Mac pojawiła się darmowa aplikacja Pocket i choć nie jest to może wybitna aplikacja - jest znacznie bardziej surowa niż webowa wersja usługi - to w moim przypadku jestem przekonany, że będę z niej korzystał znacznie częściej.

Aplikacja ta ma prostą konstrukcję przypominającą nieco świetnego Reedera. Mamy tu trzy kolumny ułożone od najwęższej, gdzie znajduje się miniaturka zdjęcia głównego danego tekstu, nieco szerszej z tytułem tekstu oraz jego źródłem oraz najszerszą, w której znajduje się tekst właściwy.
Aplikacja pozwala na sortowanie materiałów według ich typów (teksty, wideo, zdjęcia), j według ich statusów (lista główna, ulubione oraz archiwum) jak również wyszukiwanie po tagach bądź słowach kluczowych. Widok tekstu można nieco edytować, chociażby za pomocą powiększania lub zmniejszania czcionki. W tym widoku jest również przycisk pozwalający wyeksportować tekst do maila, Twittera, Facebooka, czy Evernote. Pocket działa także w trybie pełnoekranowym, chociaż dziwne, że w takim widoku nie ukrywa listy tekstów z lewej strony, by skupić się tylko na tekście artykułu.

Pocket na OS X nie jest może arcydziełem i widać, że przed twórcami jeszcze sporo pracy by zrównać doznania z tym, z czym mamy do czynienia w wersji webowej. Mimo wszystko Pocket jest pierwszy wśród tzw. społecznościowych czytników newsowych, który pojawił się w wersji desktopowej.
Pomyśleć, że jeszcze rok, dwa lata temu to Instapaper napędzał rozwój pojęcia "read it later" (tłum. przeczytaj później), a Pocket (wtedy jeszcze jako Read Later) uchodził za jego mniejszego, mniej urodziwego i bystrego brata. Dziś Pocket to zdecydowanie platforma numer jeden dla fanów zbierania świetnych tekstów z sieci do późniejszego użytku, a twórca Instapaper Marco Arment tworzy zamknięte za paywallem aplikacje z tekstami 'dla wybranych'. Coś jak Eryk Mistewicz piszący o "nowych mediach" w formacie typowo… książkowym.
Pocket jest dostępny za darmo z Mac App Store.