Tech

Sony wciąż nie daje rady - kolejne kradzieże, reputacja popsuta na lata

Jeśli ktoś myślał, że Sony powoli wygrzebuje się z kłopotów to grubo się mylił. Już wydawało się, że Sony wyjdzie na prostą – obiecał w ramach przeprosin miesiąc darmowych usług, ukorzył się, przetrzymał z pokorą ataki. Jednak nie ma tak łatwo. Po tym, jak 20 kwietnia padło PlayStation Network i Qriocity teraz wysypał się Sony Online Entertaiment – platrofma dla graczy online. SOE zostało wyłączone, bo okazało się, że prawdopodobnie wykradziono kolejne dane. 12700 danych kart kredytowych spoza Stanów Zjednoczonych i 10700 numerów kont bankowych z „przeterminowanej bazy z 2007 roku”. Dodatkowo 26 milionów 400 tysięcy danych kont Sony Online Entertaiment. Nie bez przesady będzie powiedzenie, że czarne chmury zawisły nad Sony. Straty pewnie liczone są w dziesiątkach milionów, ale największą będzie i tak zaufanie. Tego nie da się tak łatwo odrobić.

Sony Online Entertaiment to platforma pozwalająca na grę online w między innymi EverQuesta czy Star Wars: Clone Wars Adventures. Platforma była, według zapewnień Sony, od sześciu tygodni atakowana a sam japoński gigant współpracuje z FBI w celu wykrycia atakujących. Jakby tego było mało amerykański Kongres domaga się od Sony wyjaśnień w sprawie wykradzionych danych. Przedstawiciele firmy mówią, że będą zeznawać i współpracować – nie ma innego wyjścia, każde tego typu działanie może pomóc może nie w polepszeniu reputacji, ale przynajmniej w lekkim przyhamowaniu jej spadku.

Bo reputacja Sony została poważnie nadszarpnięta na długie lata. Najpierw tygodniowa cisza w sprawie niedziałającego PlayStation Network i Qriocity, potem informacja o włamaniu. Teraz kolejna porażka po, jak się okazuje, 6 tygodniach ataków. W całej tej sprawie najgorsza jest właśnie cisza i nieinformowanie użytkowników o tym, co się dzieje. I nagle wiadomość że prawdopodobnie moje czy któregoś z czytelników dane zostały wykradzione. Dla milionów użytkowników to lekki szok – od lat zapewnianiano ich, że firmy stosują stosy zabezpieczeń, że wszyscy bardzo poważnie podchodzą do problemu bezpieczeństwa, że użytkownik może spać spokojnie. Ups, chyba jednak nie może.

Można powiedzieć, że nikt dziś nie może. Nie wiadomo jeszcze kto atakuje Sony i czy dane użytkowników nie zostały już wykorzystane. Nie wiadomo też, czy ataki mają połączenie z dosyć ostrą walką z piractwem – Sony wcale nie tak dawno pozwało osoby, które złamały PlayStation 3, jeden z ostatnich bastionów legalności. Ba, Sony nie tylko sprzeciwiło się mocno piractwu, ale również stanowczo nie popierało rynku wtórnej sprzedaży legalnych kopii gier, który kwitnie na całego. Możliwe, że to skutek tych działań, możliwe też że ataki trafiły na Sony całkowicie przypadkowo.

Tylko że dla przeciętnego użytkownika to już mniej ważne. Informacja, którą otrzymał jest jasna – Sony nie dało rady i pozwoliło na wyciek szczegółowych danych ponad 100 milionów (niesamowita liczba) użytkowników. Nie tylko kupowanie PlayStation 3 nagle stało się niemodne – kto miałby teraz chęć na kupno czegokolwiek, co dla pełnej funkcjonalności wymaga założenia konta na serwerach Sony? Xperia Play, dzisiątki odtwarzaczy multimedialnych, PSP itp. – to wszystko błyskawicznie staje się passé.

I nawet jeśli Sony upora się z tym problemem, nawet jeśli przywróci w najbliższym czasie wszystkie swoje internetowe usługi, to plama na honorze zostanie na długo. Dla użytkowników najgorsza jest świadomość, że skoro taki koncern zawiódł, to równie dobrze może zawieść kolejny.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst