Nie chmura, tylko synchronizacja
Przed smartfonami i netbookami, normalny człowiek miał zwykle jeden komputer, na którym to komputerze trzymał wszystkie swoje pliki. Często też używał peceta w pracy, ale w nim trzymał zupełnie innego rodzaju dane. I był święty spokój - przerwany tylko od czasu do czasu awariami dysków albo światowymi epidemiami wirusów (oba te zdarzenia różniły się tylko tym, że w pierwszym przypadku schadenfreude odczuwali zwolennicy częstego wykonywania backupu, a w drugim - użytkownicy Mac OS i Linuksa).
REKLAMA