REKLAMA

Tomb Raidera robią Polacy, pękam z dumy. Ekipa z Warszawy ma akcję w DNA

Już w 2026 r. zagramy w Tomb Raider: Legacy of Atlantis. To remake pierwszej odsłony przygód Lary Croft, wydanej w 1996 r. Nie każdy wie jednak, że za nadchodzącą produkcję są współodpowiedzialni Polacy. Dzicy i latający.

Tomb Raidera robią Polacy, pękam z dumy. Ekipa z Warszawy ma akcję w DNA
REKLAMA

Kiedy oglądałem zwiastun Tomb Raider: Legacy of Atlantis, trudno było mi się nie wzruszyć. Lara Croft ukształtowała mnie jako gracza. Jedne z najprzyjemniejszych wspomnień mojego życia to wspólne przechodzenie TR2 razem z mamą, na szarym PlayStation, pod koniec lat 90. Główkowaliśmy nad zagadkami, podziwialiśmy rozpikselowany Chiński Mur, a czasem korzystaliśmy z kodów, przeskakując do kolejnego poziomu.

Pierwsza odsłona, chociaż wtedy dla mnie zbyt trudna, stanowi fundament legendy. Dlatego szczerze ucieszyłem się, że niedługo będę miał okazję powrotu do Egiptu i Atlantis, w grze dopasowanej do współczesnych standardów rozgrywki oraz oprawy. Prawdziwą ekscytację poczułem jednak, gdy na zwiastunie pojawiły się nazwy studiów odpowiedzialnych za Tomb Raider: Legacy of Atlantis. Nagle zrobiło się bardzo swojsko.

REKLAMA

Tomb Raider: Legacy of Atlantis to gra współtworzona przez Flying Wild Hog – jeden z najlepszych i najbardziej niedocenionych zespołów w kraju.

CD Projekt RED, Techland, 11 bit Studios, Bloober Team czy People Can Fly – te polskie studia zna prawie każdy gracz, na bezdechu wymieniając ich gry. Mam jednak wrażenie – oby mylne – że nie każdy z nas ma w świadomości warszawskie Flying Wild Hog. Powinno być inaczej, bo to absolutna światowa śmietana, jeśli chodzi o produkcje akcji w finansowej skali AA.

Duma!

Flying Wild Hog jest znany przede wszystkim z serii Shadow Warrior, chociaż to nie ona podbiła moje serce. Dla mnie absolutny szczyt Warszawiacy osiągnęli wraz z debiutem Evil West – produkcji łączącej western, okultyzm i Gears of War w osobliwą, niezwykle wciągającą mieszankę, od której nie potrafiłem się oderwać. Nawet mimo błędów na premierę.

Evil West ma to, co posiada wieje japońskich gier – idealny stosunek walki, eksploracji, progresu i narracji. Złote proporcje godne najlepszego drinka. Dzięki nim Evil West to 110 proc. gry w grze. Doświadczenie, w trakcie którego każde pociągnięcie za spust daje frajdę. Cała reszta stanowi tylko dodatek.

REKLAMA

Lara Croft jest w świetnych rękach. Nie mam co do tego wątpliwości.

Jestem przekonany, że ekipa Flying Wild Hog przypilnuje Crystal Dynamics, by nowy Tomb Raider był odpowiednio mięsisty. Aby nie uciekał za bardzo w spowalniające obszary takie jak np. crafting, a zamiast tego pompował nieustanną akcję, budowaną strzelaninami oraz wyzwaniami akrobatycznymi. W czasach przesadnie nabrzmiałych produkcji pokroju Assassin’s Creeda, warszawskie studio jest jak drogowskaz przypominający, o co w tym wszystkim chodzi – dobrą zabawę oczywiście.

Wielkie gratulacje dla Flying Wild Hog za zdobycie tak prestiżowego zlecenia i pracę z absolutną ikoną świata gier. Liczę, że podobnie jak w przypadku krakowskiego Bloober Team i marki Silent Hill, będzie to dla was początek wspaniałej, długiej i opłacalnej przygody.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-01-12T17:49:27+01:00
Aktualizacja: 2026-01-12T16:08:15+01:00
Aktualizacja: 2026-01-12T15:04:31+01:00
Aktualizacja: 2026-01-12T11:41:31+01:00
Aktualizacja: 2026-01-12T10:50:53+01:00
Aktualizacja: 2026-01-12T08:50:07+01:00
Aktualizacja: 2026-01-12T08:14:20+01:00
Aktualizacja: 2026-01-12T08:06:52+01:00
Aktualizacja: 2026-01-12T06:42:07+01:00
Aktualizacja: 2026-01-12T06:20:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-12T06:10:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-11T16:10:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-11T07:10:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-10T18:53:59+01:00
Aktualizacja: 2026-01-10T18:41:56+01:00
Aktualizacja: 2026-01-10T17:45:08+01:00
Aktualizacja: 2026-01-10T17:14:13+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA