Piszą, że sklep się zamyka i wciskają wzruszającą historię. Teraz tak oszuści nabierają ludzi
Oszustwa, w których cyberprzestępcy podszywają się pod znane marki i oferują produkty w atrakcyjnie niskich cenach, to nic nowego, ale tym razem złodzieje przyjęli inną taktykę. Potencjalne ofiary próbują… wzruszyć.

Głośnik za 9 zł, niedostarczone przesyłki, niesprzedane towary – wydawać by się mogło, że dobrze znamy te sztuczki, ale wizja okazji przysłania niektórym oczy i dają się skusić na fałszywe oferty. W tym wariancie oszustwa złodzieje działają nieco inaczej.
Przekręt opisał Jakub Mrugalski. Sklep z butami informuje o wyprzedaży spowodowanej zakończeniem działalności. Butik się zamyka, bo… wszystko zależy od wariantu ckliwej opowieści.
Czasami jest to pożar sklepu – wywołany wrzuconymi fajerwerkami; koszty remontu są tak duże, że nie opłaca się wzywać majstra – innym razem równie fatalne w skutkach zdemolowanie wystawy przez samochód, którego kierowca zdołał zatrzymać się dopiero w połowie pomieszczenia. O ile historia z pożarem brzmi lekko nieprawdopodobnie, tak już w auto demolujące półki dałoby się uwierzyć.
Jest szok, ale i wzruszenie. Mrugalski zauważył, że oszuści mają też inną opowiastkę: o właścicielu rezygnującym z dochodowego biznesu, który został dziadkiem i woli swój czas poświęcić nowonarodzonemu wnuoki. Wzruszające – jak tu nie wesprzeć miłego, starszego pana?
Natrafimy także na fotki w stylu "chałkonia" ze starszymi, smutnymi ludźmi zamykającymi biznes – dodaje Mrugalski.
Każda taka opowieść ma ten sam finał
Biznes się zamyka, ale to szansa dla ostatnich klientów. Mogą kupić pozostałości – ani pożar, ani demolujący wszystko kierowca nie zniszczyli resztek przechowywanych w magazynie! – w bardzo atrakcyjnych cenach. Obniżki sięgają nawet 70 proc. Pal licho, że można kupić buty za śmieszne pieniądze, ważne jest to, że pomaga się sprzedawcy zacząć nowe, inne życie.
Atrakcyjna oferta ma swoje luki. Wystarczy sprawdzić profile sklepu. Niby działał od dawna, ale wpisów i komentarzy mało. Same zdjęcia też podejrzane, ale nie mogło być inaczej, skoro zostały stworzone przy pomocy sztucznej inteligencji. Tanie chwyty mogą umknąć, jeżeli ktoś skupi się na wzruszającej historii i zdecyduje się wspomóc przedsiębiorcę, który w tragicznych (pożar bądź wypadek) czy też godnych pozazdroszczenia (skupienie się na relacjach rodzinnych) okolicznościach postanawia zakończyć karierę.
Jak się przed tymi przekrętami chronić? Dokładnie sprawdzać, kto próbuje nam sprzedać produkt. Nie powinniśmy skupiać się wyłącznie na cenie ani tym bardziej opowieści – informacja o hucznych urodzinach, promocji z okazji jakiegoś święta czy bardziej kreatywne warianty, jak w tym przypadku, to zasłona dymna. Nie dajmy się zwieść łzawym opowiastkom i niskim cenom.
I można żałować, że Facebook raczej z takimi fałszywymi sklepami niewiele zrobi.
Zdjęcie główne: Sumit Saraswat / Shutterstock.com