Mój samochód nigdy nie był tak czysty. Wszystko zrobiłem sam - i to jednym sprzętem

Lokowanie produktu: Kärcher

Jedno urządzenie, jedno niezbyt porywająco zapowiadające się weekendowe popołudnie i jeden okrutnie brudny samochód. Co z tego wyjdzie? Samochód tak czysty, jak chyba nigdy do tej pory. I to bez wyjeżdżania z domu w poszukiwaniu myjni.

12.06.2024 07.00
Mój samochód nigdy nie był tak czysty. Wszystko zrobiłem sam - i to jednym sprzętem

Ok, może to auto było kiedyś czystsze, ale miało to miejsce wtedy, kiedy wyjeżdżało z fabryki i odbierał je pierwszy właściciel. Od tego czasu minęło jednak kilkanaście lat, w trakcie których z myciem bywało różnie. Nie żebym jakoś specjalnie przygotowywał się do tego testu, ale w ostatnich miesiącach było już całkiem źle i auto wyglądało jak jeżdżące - proszę bez żartów o włoskich samochodach - nieszczęście.

Czyli między innymi tak:

Tak:

I tak:

Szukałem jakiegoś elementu nadwozia, który nie nosiłby śladów błota, kurzu, pyłu z klocków hamulcowych, żywicy, zgniłych liści (auto stacjonuje większość czasu pod drzewem), ptasich odchodów i jeszcze gorszych rzeczy, których pochodzenia nie chciałbym znać, ale nie znalazłem. Wszystko było brudne do tego stopnia, że płynnie przechodziło na poziom "lepiące" oraz "nie, naprawdę lepiej się nie opierać".

I wtedy przyjechał do mnie Kärcher K5 Premium Smart Control.

I nie był sam w sporej przesyłce kurierskiej, bo do tak trudnego zadania niezbędna była dodatkowa pomoc. Postanowiłem jednak zacząć od sprawdzenia, na ile Kärcher K5 poradzi sobie z moim autem w trybie "bez dodatków", ale tutaj trzeba zacząć jeszcze od innej rzeczy:

Pobierz aplikację jeszcze zanim przyjedzie paczka.

Aplikacja, o którą chodzi, to Kärcher Home & Garden i tak - jak widać na zdjęciach, ta myjka ciśnieniowa wyposażona została w pistolet G 180 Q Smart Control, co oznacza, że możemy to urządzenie podłączyć do... smartfona.

Oczywiście w tym miejscu można zadać pytanie - które zresztą sam zadałem na początku - po co w ogóle łączyć myjkę ciśnieniową, czy też pistolet myjki, z telefonem. Odpowiedzi są dwie.

Pierwszą jest to, że po krótkiej konfiguracji w aplikacji znajdziemy szczegółową instrukcję, jak całe urządzenie złożyć. W zestawie wprawdzie dostaniemy też papierową instrukcję z obrazkami i tak dalej, ale smartfonowe pokazanie krok po kroku jest moim zdaniem dużo lepszą opcją. Tak, gdyby ktoś pytał, to potrafię źle złożyć nawet myjkę ciśnieniową, mimo że teoretycznie to niemożliwe.

Zresztą w aplikacji znajdziemy też inne przydatne informacje, w tym i kluczową, tj. to, jakie parametry trzeba ustawić na myjce ciśnieniowej, żeby odpowiednio skutecznie i bezpiecznie przeprowadzić proces mycia tego, co aktualnie chcemy umyć. Przykładowo najpierw myjemy samochód, potem podjazd, potem przypomina nam się, że mamy jeszcze motocykl, a w sumie krzesło ogrodowe i elewacja też wymagałyby czyszczenia. Jakie ustawienia dobrać? Możemy oczywiście szukać informacji w instrukcji i piktogramów na akcesoriach, ale dużo łatwiej jest po prostu kliknąć po kolei w aplikacji na samochód, podjazd, motocykl i tak dalej, i... bezpośrednio przesłać te ustawienia do myjki.

Można tutaj próbować się znowu kłócić, że w sumie to można do tego wszystkiego dojść metodą prób i błędów, i o ile w przypadku ustawienia zbyt niskiej mocy mocy faktycznie może się to udać - po prostu zajmie więcej czasu - o tyle jeśli przesadzimy z mocą i pójdziemy pełnym ogniem, tj. na maksymalne 140 barów, to... dla niektórych sprzętów może to być za dużo.

A tak mamy aplikację i święty spokój. I można wrócić do mojego samochodu.

Zacząłem od sprawdzenia "domyślnej" lancy 3-w-1 MultiJet

I tutaj znowu sam sobie przerwę, bo muszę wspomnieć o tym, że system montażu, ustawiania i wymiany lanc (lub innych zakończeń K5) jest świetny. Wciśnięcie, kliknięcie, banalny dobór trybu pracy z myślą o konkretnym zastosowaniu i już - można działać. Zmieniamy lancę - jeden ruch, kliknięcie, wyjęcie lancy, zmiana, lecimy z pracą dalej.

Zmiana okazała się przy tym konieczna, bo sama lanca z czystą wodą tłoczoną na moje auto pod ciśnieniem nie dała niestety rady ze wszystkimi zabrudzeniami, ale dokładnie tego się spodziewałem. Chyba jeszcze nigdy nie pojechałem na myjnię, spodziewając się, że wybór samego trybu spłukiwania da wiele. Tutaj jednak udało się usunąć naprawdę sporo zanieczyszczeń, szczególnie mając świadomość, że nikt nie stoi za mną w kolejce, nad głową nie odliczają mi się opłacone minuty i mogę być trochę bardziej precyzyjny w swoich działaniach oraz poświęcić im więcej czasu. Miła odmiana i nawet efekt tego "spłukania" pod ciśnieniem był całkiem przyjemny - możliwe, że gdyby auto było trochę bardziej zaopiekowane wcześniej, to taki zabieg byłby wystarczający.

Niestety przy tym poziomie oblepienia samochodu niezbędne było sięgnięcie po bardziej zdecydowane środki, tj. lancę pianową, również marki Kärcher, która dotarła do mnie w komplecie z odpowiednim zbiornikiem z pianą - również marki Kärcher.

Wymiana lancy? Kwestia sekund. Początkowo trochę mogłem ponarzekać na to, że w domyślnym ustawieniu za wiele tej piany nie dostaje się na auto, ale na górze znajdziemy żółte pokrętło z regulacją i od razu możemy się poczuć jak na prawdziwej myjni. I, czego nie wypada za bardzo robić na prawdziwej myjni, możemy sobie taką pianę na kilka dobrych chwil zostawić na samochodzie. Podobnie zresztą możemy zrobić z szamponem do mycia samochodu (również marki Kärcher i z opcją podłączenia bezpośrednio do K5), spokojnie dając mu czas na zadziałanie.

Po zapianowaniu mojego poczciwego, starego samochodu i spłukaniu go na spokojne z pomocą wcześniej używanej lancy z czystą wodą, efekt był oczywiście zdecydowanie, zdecydowanie lepszy. Udało się bez śladu usunąć ptasie odchody, ślady oleju napędowego w okolicach wlewu paliwa, żywicę z drzew czy - chyba - jakieś elementy z remontu drogi, nawinięte na koła i przyklejone dalej do karoserii.

Śladów wcześniejszego brudu i bałaganu - właściwie brak, zostały najwyżej losowe ryski i inne ubytki na niemłodym już lakierze:

Czysto i tutaj (ta kropka po prawej na górze to... kropla wody na obiektywie):

Oraz tutaj:

A nie napiszę, żebym się przy tym myciu jakoś szczególnie namęczył. Wręcz przeciwnie - okazało się, że samodzielne mycie samochodu może być naprawdę relaksujące. Tym bardziej, że Kärcher K5 - przynajmniej w warunkach "na dworze" nie jest przesadnie głośny, pistolet razem z lancami jest nie tylko lekki, ale i niesamowicie wygodny, a całość nie męczy też np. wibracjami czy innymi podobnymi doznaniami.

Niestety z jedną rzeczą nie poradził sobie ani K5 z "domyślną" lancą, ani nawet z dodatkiem piany. Były to oczywiście zaniedbywane przez lata - i ani trochę nie przesadzam - felgi. Wyglądające tak, dla przypomnienia:

Oczywiście Kärcher nie ma w ofercie żadnego sprzętu, który sprawi, że magicznie znikną rysy z felg, ale ma dwie rzeczy, które pomogą uporać się z brudem na obręczach - i to nawet tym wieloletnim. Pierwszym jest charakterystyczny płyn do mycia felg - ten, który chwilę po aplikacji zaczyna się robić czerwony i umiarkowanie przyjemnie pachnieć (choć ta wersja jest wyjątkowo łagodna dla zmysłu powonienia):

Na początek sprawdziłem opcję najbardziej leniwą i po prostu spryskałem felgi, odczekałem i zmyłem je lancą 3-w-1 Multijet. Efekt był naprawdę dobry:

Ale części brudu, tego szczególnie mocno przywierającego do obręczy, w ten sposób oczywiście nie udało się usunąć. Mogłem sięgnąć po zwykłą szczotkę, ale w paczce miałem lepszą opcję - tj. specjalną szczotkę, którą można podłączyć do K5 i nie tylko szorować nią uparty brud, ale i od razu spłukiwać wszystko wodą. Lepiej, wygodniej i nie kosztuje to fortuny - zdecydowanie chciałbym mieć w domu takie akcesorium.

Końcowy efekt był taki, że... przede wszystkim zorientowałem się, że taka samodzielna troska o samochód może być dużo przyjemniejsza niż oddawanie samochodu na myjnię czy nawet samodzielne mycie auta na myjni samoobsługowej. Robienie wszystkiego na spokojnie i bez poczucia uciekającego czasu sprawiło, że naprawdę mogłem się skupić na tym, żeby robota była zrobiona dobrze, a nie po prostu szybko. Dodatkowo Kärcher K5 pomógł mi trochę z niedoskonałościami mojego ogrodu i podjazdu, tj. mój przewód dostarczający wodę jest na tyle krótki, że lewo udało mi się dociągnąć go do początku podjazdu - na szczęście przewód wysokociśnieniowy, tutaj zamontowany na wygodnym bębnie, ma aż 10 m długości, więc mogłem spokojnie chodzić dookoła samochodu, mając cały czas zapas - i przy okazji nie bać się o to, że sama myjka będzie mokra czy np. oblana pianą.

Sam samochód był natomiast - dokładnie tak, jak pisałem na początku - czystszy niż kiedykolwiek. I wiem, że następnych kilka razy będzie wystarczyło go tylko spłukać czystą wodą pod ciśnieniem, żeby dalej cieszył oko.

Natomiast jednego oczywiście Kärcher K5 nie umyje.

Jest to wnętrze, do którego raczej nie ma co wpraszać się z myjką ciśnieniową. Na szczęście i tutaj Kärcher ma swoje sposoby - w moim przypadku był to zestaw środków do czyszczenia i konserwacji:

Niestety tutaj już żadnych aplikacji i ułatwień nie ma - trzeba po prostu trochę pobawić się ze szmatkami i wszystko zrobić całkowicie analogowo.

Na szczęście poza tym, że trzeba posiedzieć chwilę w samochodzie i pomachać ręką, wszystko jest tak, jak powinno być - czyszczenie jest skuteczne i nawet jeśli na tym etapie skończymy, to efekt będzie bardzo dobry, a na czyszczonych elementach nie zostaną smugi. Długodystansowej wytrzymałości środka do konserwacji plastików i części gumowych nie jestem w stanie na razie ocenić, natomiast wiem jedno - to wnętrze od dawna tak dobrze i czysto nie wyglądało. I - co dla mnie niesamowicie ważne - żaden z tych środków nie ma przesadnie intensywnego zapachu, więc po myciu i zabezpieczaniu środka auta nie trzeba go potem wietrzyć tydzień. W sumie to nie trzeba go raczej wietrzyć w ogóle.

Na tym jednak mój dzień się nie skończył.

Bo w testowym zestawie do kompletu z K5 była jeszcze lanca kątowa, która w końcu - po latach zaniedbań - pozwoliła mi w kilka minut umyć i udrożnić rynnę. I to bez wchodzenia na drabinę, co jakoś nigdy przesadnie mi nie wychodziło.

Zostaje mi teraz tylko umyć elewację domu, bo po latach od remontu domaga się czyszczenia. I oczyścić meble ogrodowe. I podjazd. I grilla. I rower.

Będę miał bardzo pracowity weekend.

Lokowanie produktu: Kärcher
Najnowsze
Zobacz komentarze