REKLAMA

Miasto jest tak głośne, że ptaki naśladują już nawet dźwięki hulajnóg

Szturchnięta hulajnoga zawyła dźwiękiem alarmowym, a po chwili podobny odgłos dobiegł z pobliskiego drzewa. Tak natura reaguje na otaczający nas hałas.

30.05.2024 16.00
ptaki szyba
REKLAMA

Zauważyliście, że kosy zaczęły naśladować dźwięki hulajnóg elektrycznych? – zapytał jeden z członków grup zrzeszających miłośników ptaków. Okazuje się, że po poruszeniu pojazdu – o co niestety nietrudno, biorąc pod uwagę fakt, jak często źle są parkowane… - uruchamia się alarm, który podłapują właśnie pobliskie kosy. „W pierwszej chwili myślałem, że to hulajnoga jest na drzewie” – dodaje autor obserwacji.

REKLAMA

„Tak, w Krakowie się z tym spotkałem” – potwierdza kolejny użytkownik. A inni przypominają, gdy ptaki naśladowały dźwięk alarmu samochodowego. Jeden z kosów „podrobił” alarm w miejscu pracy – trafił idealnie po wpisaniu kombinacji.

O dźwiękowych zdolnościach kosów możemy przeczytać w „Ptakach. Przewodniku Collinsa”, gdzie zaznaczano, że kosy mają bogaty repertuar, zależny od tego, w jakiej sytuacji ptak się znajduje. W pole wyprowadza często również szpak. Ptaki uczą się dźwięków i jeśli gdzieś w ich okolicy występowała np. wilga to później spacerowicz może mieć wrażenie, że ten piękny, żółty ptak jest gdzieś w pobliżu. Nic bardziej mylnego, szpak powtarza to, co mu się spodobało.

Niezwykłymi zdolnościami w tym temacie może pochwalić się również sójka, o czym opowiadał mi Łukasz Suchy zajmujący się nagrywaniem ptaków.

Wracałem ze spaceru i miałem wrażenie, że słyszę klangor żurawia. Wiedziałem, że to niemożliwe, bo pochodził z bliska i był za cichy. Żurawia słychać na kilkaset metrów. Tymczasem to sójka idealnie naśladowała żurawia. Później znalazłem nagranie na YouTubie, na którym pewna kobieta dzieli się podobnymi obserwacjami i choć "jej" sójka nie była aż tak wierną naśladowczynią, to podzielam jej zachwyt. To właśnie cecha krukowatych, wierne naśladownictwo.

Rzecz jasna nie dowiemy się, czy ptaki naśladując inne dźwięki wyrażają w ten sposób podziw do twórczości – tak ja my nucimy ulubione piosenki – czy mają w tym swój interes. Są różne hipotezy: wydawanie bogatszych i różnorodnych dźwięków ma przyciągnąć partnerki. Swego czasu na ptasich grupach zauważono, że dzięcioł uderza w osłonę lampy ulicznej. Można byłoby pomyśleć, że biedak się pomylił, wokół nas jest więcej słupów niż drzew, więc stąd to dziwne działanie. Tymczasem w ten sposób sprytnie rozszerzał zasięg swojego dźwięku.

Inna wersja sugeruje, że poprzez naśladownictwo ptaki odstraszają potencjalnych konkurentów. „Oho, w okolicy jest większy zawodnik, lepiej stąd czmychnąć” – ma pomyśleć inny ptak słysząc niezwykle wierną kopię.

Ptak naśladujący hulajnogę zwraca uwagę na problem hałasów w mieście

Kiedy w San Francisco w trakcie pandemii jeździło mniej samochodów, śpiew ptaków przycichł do poziomu z lat 70. Zwyczajnie nie musiały już tak przekrzykiwać całego zgiełku dookoła. Naśladowanie hulajnóg – a kto wie, czy ptaki już nie przerobiły repertuaru np. powszechnych automatów paczkowych – pokazuje, z jak wieloma dźwiękami muszą konkurować i przerabiać na swoją modłę. Zamiast uczyć się od innych ptaków kopiują narzędzia należące do człowieka.

REKLAMA

Czytałem o gatunkach, których populacje są tak małe, że młode ptaki nie mają od kogo uczyć się śpiewu. Istnieją, ale różnią się od swoich przodków. To jak z językiem krajów czy społeczności, który zanika, a ludzie przejmują ten funkcjonujący w większych regionach. Z ptakami, jak widać, może być podobnie. Żyją, ale ich "tradycyjne pieśni" zanikają

– dodawał Suchy.

Z jednej strony to fascynujące, jak natura adaptuje się do kryzysowej sytuacji. Z drugiej można żałować, że nawet ptaki muszą wydawać dźwięki, których my sami wolimy unikać. W końcu odgłosy alarmów, samochodów, hulajnóg czy pił spalinowych nie należą do najprzyjemniejszych. To jednak one tworzą miejską ścieżkę dźwiękową, więc ptakom nie pozostało nic innego, jak się dostosować.

REKLAMA
Najnowsze
Zobacz komentarze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA