REKLAMA

Polski wąż jest coraz krótszy. Winę ponoszą ludzie

Coraz rzadziej można spotkać w Polsce zaskrońca. Naukowcy zauważyli też, że ten gatunek zmniejszył się i jest coraz krótszy.

Polski wąż jest coraz krótszy. Winę ponoszą ludzie
REKLAMA

Wystarczyło 40 lat, aby polska populacja zaskrońca znacząco się zmieniła. Nie tylko przedstawicieli gatunku jest mniej, ale ich rozmiar się zmniejszył. Winę ponosić mogą za to zmiany klimatu oraz większa aktywność człowieka.

Tematem zajęli się badacze z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Naukowcy zwrócili uwagę, że w przypadku gadów nie ma wielu szczegółowych badań na temat tego, jak się zmieniają. Postanowili to zmienić.

REKLAMA

Za materiał porównawczy służyły dane z książki Włodzimierza Juszczyka "Płazy i gady krajowe" z lat 70. Problem polegał jednak na tym, że niektóre z nich przedstawione były bardzo ogólnikowo. Nie zmienia to faktu, że było to praktycznie jedyne źródło związane z krakowską populacją zaskrońców.

Obserwowaliśmy węże w możliwie mało przekształconych siedliskach w Krakowie i Puszczy Niepołomickiej, bo właśnie na tych terenach przed laty działał bardzo znany herpetolog Włodzimierz Juszczyk - wyjaśnia w rozmowie z PAP naukowiec Bartłomiej Zając z Instytutu Nauk o Środowisku UJ.

Okazało się, że współczesne zaskrońce są krótsze niż te opisane w książce z lat 70.

Dlaczego? Powodów może być kilka. Jednym z nich są np. zmiany klimatu. Łatwiej utrzymać przy życiu mniejszy organizm, którego zapotrzebowanie na energię nie jest tak duże.

Efekt spadku rozmiaru ciała jest zauważalny zarówno u samców, jak i samic. Za to populacja tych drugich się zmniejszyła. I tu do gry zaczyna wchodzić człowiek.

Niewykluczone, że większe osobniki zostały po prostu wytępione. Wprawdzie zaskrońce nie są jadowitymi wężami, na dodatek są pod ochroną, to czasami strach i niewiedza człowieka bywają większe niż zdrowy rozsądek. Jako że większe osobniki są łatwiejszym celem, to mniejszym łatwiej było się rozmnażać i dostosować do nowych warunków.

Co ciekawe, większe samice zaskrońców dalej dało się zauważyć, ale w obszarach bardziej dzikich. Tam, gdzie było bliżej człowieka, brakowało już osobniczek mających więcej niż metr.

Wyprodukowanie młodych to znacznie większy koszt dla samic. W zasadzie w całości jest on przeniesiony właśnie na tę płeć, więc zapotrzebowanie energetyczne samic jest dużo większe. Co za tym idzie, to samice są bardziej wrażliwe na spadek zasobów w środowisku - mówi Zając.

Trzeba dodać, że zaskrońce żywią się m.in. małymi gryzoniami (tj. myszy, nornice), a także płazami i rybami. Tyle, że płazów również zaczyna ubywać, co mogło się odbić na populacji większych zaskrońców, potrzebujących większych zasobów.

I stąd wina zmian klimatycznych

Susza i wysychające źródła wody sprawiają, że jest mniej płazów i samych ryb. Przy wyższych temperaturach wężom trudniej zdobyć pożywienie, które, mówiąc wprost, po prostu gdzieś się ukrywa w cieniu. Poza tym większym zaskrońcom trudniej jest w trakcie upałów. Mniejsze zwierzęta mają większe szanse na schłodzenie.

Nasze wnioski są więc dwa: podkrakowskie zaskrońce w ciągu 40 ostatnich lat stały się mniejsze, a w mieście presja urbanizacyjna wydaje się szczególnie niekorzystna dla samic - wynika z analizy naukowców.

REKLAMA

Nie jest jednak jasne, jak bardzo skurczyła się populacja, bo brakuje danych porównawczych. Wyniki badań każą jednak sugerować, że zaskrońców jest dzisiaj mniej. To więc kolejny gatunek, który coraz gorzej radzi sobie w nowych czasach. Zobaczenie dużej samicy może być prawdziwym świętem. Wypatrujcie takich okazów, póki jeszcze jest na to szansa.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2025-03-27T18:42:43+01:00
Aktualizacja: 2025-03-27T14:54:23+01:00
Aktualizacja: 2025-03-27T14:46:30+01:00
Aktualizacja: 2025-03-27T09:39:05+01:00
Aktualizacja: 2025-03-27T06:03:00+01:00
Aktualizacja: 2025-03-26T16:33:07+01:00
Aktualizacja: 2025-03-26T14:37:09+01:00
Aktualizacja: 2025-03-26T12:27:29+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA