REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Nauka

Potwierdzone info: więcej psów, mniej patusów

"Frenkie, wypluj rękę tego pana, on już nic więcej nie ukradnie".

Czy posiadania psa jest bezpieczne?
REKLAMA

Pieski uspokajają, poprawiają zdrowie człowieka, rozwijają u niego empatię, mogą nawet pracować terapeutycznie. Jak również wiadomo, z powodu piesków musimy jako ludzkość załatwić sprawę z kryzysem klimatycznym.

REKLAMA

Naukowcy z Uniwersytetu w Ohio odkryli jeszcze jeden pozytywny wpływ piesków na nasze życie. Do tej pory wiadomo było, że zwykle przestępstw jest mniej w blokach, mieszkaniach, gdzie sąsiedzi sobie nawzajem ufają. Naukowcy nie wiedzieli jednak, co ma wpływ na statystyki przestępstw nie w budynkach (np. włamania do mieszkań), lecz na ulicach. Podejrzewali jednak, że pieski mogą z tym mieć coś wspólnego.

Wzięli więc statystyki kryminalne z miasta Columbus z lat 2014-2016 z podziałem na grupy spisu powszechnego. To najmniejsza jednostka administracyjna używana przez Amerykanów, a stosowana przy okazji spisów powszechnych. Grupy te porównywane są w amerykańskich mediach z tzw. sąsiedztwem, czyli niewielkim rejonem, w którym mieszka od kilkuset do 3 tys. osób. W sumie wzięto pod uwagę 595 takich grup.

Następnie badacze wsparli się danymi od firmy marketingowej, która w 2013 przepytała mieszkańców z tych terenów o to, czy mają psy. Na koniec dołożyli własne badania, które przeprowadzali wcześniej, dotyczące m.in. kwestii bezpieczeństwa i zaufania na ulicach.

Oczywiste było, że tam, gdzie ludzie sobie ufają, jest bezpieczniej niż tam, gdzie sąsiedzi patrzą na siebie spod byka. Badacze postanowili jednak dodatkowo porównać grupy sąsiedzkie o wysokim poziomie zaufania i z dużą koncentracją psów z grupami o równie wysokim poziomie zaufania, ale w których właścicieli psów jest mniej. I tu okazało się, że czworonogi są kolejnym czynnikiem jeszcze bardziej obniżającym statystyki przestępstw w grupach o i tak już niskich ich wskaźnikach.

Tam, gdzie piesków dużo, na ulicach zdarzyło się o jedną trzecią mniej rozbojów i o połowę mniej zabójstw. - Wzajemne zaufanie nie pomoże aż tak, jeśli po ulicach nie chodzą ludzie z psami. Oni spotykają się przed domami, rozmawiają ze sobą, ich psy się bawią. Często ludzie znają imię psa sąsiada, ale imienia samego sąsiada już nie. Ale znają za to okolicę i potrafią dostrzec, gdy dzieje się coś nietypowego - mówi Nicolo Pinchak, socjolog z Uniwersytetu w Ohio, współautor badania opublikowanego w prestiżowym magazynie Social Forces. Przy okazji wyszła jeszcze jedna oczywistość: tam, gdzie są pieski, dochodzi do mniejszej liczby włamań do mieszkań. Wiadomo, piesek zaszczeka, odgryzie rękę złodziejowi, więc lepiej nie podchodzić.

Co więcej, wpływ psów na bezpieczeństwo odnotowano nawet w rejonach z wysokimi czynnikami kryminogennymi. Czyli w takich, gdzie występuje niestabilność mieszkaniowa, duży odsetek młodych mężczyzn, a status społeczno-ekonomiczny jest niski. Jeśli w takich miejscach są pieski, i tak jest bezpieczniej.

Jak nie zostać świadkiem przestępstwa

Zupełnie nie dziwią mnie wyniki tego badania. Sam widzę, jak inaczej ludzie w sąsiedztwie zachowują się w stosunku do mnie, odkąd mam psa. Wzrosło moje poczucie bezpieczeństwa, bo znam teraz nie tylko zwykłych sąsiadów, ale i takich, którzy czasem nocami przyimprezują pod blokiem.

Dej Pan(i) lajka Frenkiemu!

Ale i sam przyczyniam się do wzmacniania bezpieczeństwa. Wiecie, jaki jest prosty sposób, by nie zostać świadkiem przestępstwa? Otóż gdy późnym wieczorem lub nocą wychodzę z pieskiem i idę w miejsca mniej uczęszczane (np. podwórka na tyłach bloków, małe uliczki, przejścia i bramy w budynkach), zamiast normalnie stawiać kroki, to - jak to nawijał Borixon - szuram butem po rewirach.

Szuranie powoduje hałas, który z kolei daje sygnał przestępcy, że ktoś jest w pobliżu i zaraz może być przypał. Co najmniej dwa razy, odkąd mam pieska, zdarzyło mi się, że po szuraniu gdzieś zza garażu czy z krzaków wypełzały jakieś zakapiory i odchodziły w siną dal, udając, że oni po prostu tędy przechodzili. Raz przegoniłem w ten sposób jakichś dwóch patusków w noc wigilijną, gdy już majstrowali przy kamerze monitoringu zainstalowanej naprzeciw pawilonów handlowych.

REKLAMA

Zabawne jest patrzeć na takich typków, gdy odchodzą i patrzą na ciebie. Oni wiedzą i ty wiesz, co się właśnie odegrało. Oni mogą nawet być wkurzeni, ale nic ci nie zrobią, bo przyznaliby, że faktycznie spłoszyłeś ich przed popełnieniem jakiegoś przestępstwa. Satysfakcja w takim momencie jest naprawdę wyjątkowa. Polecam.

Zdjęcie główne: border collie Frenkie.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA