REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. Foto

Sony, jak ty mnie zaimponowałeś w tej chwili. Nareszcie mamy nowe obiektywy do tańszych aparatów APS-C

Kiedy mogłoby się wydawać, że w fotografii zostały już tylko drogie aparaty pełnoklatkowe, Sony robi ruch, na który wiele osób czekało od lat. Nareszcie debiutują nowe obiektywy segmentu APS-C, do tego aż trzy jednocześnie. To bardzo ważny ruch, który pokazuje, że APS-C nadal ma się dobrze.

Sony APS-C
REKLAMA

Taka nowość pięć lat temu nikogo by nie dziwiła, ale w dzisiejszych realiach jest czymś niespotykanym. Sony prezentuje trzy nowe obiektywy przeznaczone do bezlusterkowców APS-C. Nowe konstrukcje to:

REKLAMA
  • E PZ 10-20mm F4 G - nowa, znacznie mniejsza wersja popularnego obiektywu ultraszerokokątnego,
  • E 15 mm F1.4 G - bardzo jasny stałoogniskowy obiektyw szerokokątny,
  • E 11 mm F1.8 - malutka ultraszerokokątna stałka z dobrym światłem.

Wspólnym mianownikiem są bardzo szerokie kąty widzenia, co pokazuje, że premiera jest skierowana w stronę vlogerów i youtuberów, którzy często mówią do kamery. I faktycznie, w segmencie wideo Sony nie miało dotychczas za dużo do zaoferowania w kwestii ultraszerokiego kąta widzenia. Mamy klasyk w postaci Sony E 10-18mm F4 OSS, ale ten obiektyw był projektowany w innych czasach. Właśnie kończy 10 lat (dacie wiarę?), a w tym czasie obiektywy do bezlusterkowców przeszły długą drogę.

Dokładnie widać to po nowym modelu 10-20, który jest nieporównywalnie mniejszy, a przy tym ma większy zakres ogniskowych i do tego zachowuje identyczne stałe światło f/4. Jeżeli to nie jest postępem w segmencie optyki, to nie wiem, co mogłoby nim być.

Osobiście jestem zwolennikiem obiektywów stałoogniskowych, a tutaj Sony ma aż dwie propozycje różniące się kątem widzenia, jasnością i ceną (a co za tym idzie, również klasą obiektywu).

Estymowane ceny nowych obiektywów Sony są dość wysokie, ale nie szokujące

Nie wiemy jeszcze, jakie ceny pojawią się w sklepach, bo finalnie zależy to od dystrybutorów, ale sugerowane przez Sony ceny wyglądają następująco:

  • E PZ 10-20mm F4 G - ok. 4000 zł,
  • E 15 mm F1.4 G - ok. 4000 zł,
  • E 11 mm F1.8 - ok. 2850 zł.

Sporo? To zależy. Pamiętam, że dotychczasowy zoom 10-18 mm przez bardzo długi czas kosztował ok. 4000 zł. Dziś to dziesięcioletnie szkło kupimy za 3 tys. zł. Zapowiada się na to, że nowy E PZ 10-20 mm F4 G będzie od niego lepszy pod każdym względem, bo pierwsze opinie odnośnie jakości samej optyki są wręcz hurraoptymistyczne. Dopłata jest więc uzasadniona.

W przypadku 15 mm f/1.4 jest gorzej, bo to szkiełko ma już konkurencję na rynku, a jest nią wysoko oceniana Sigma 16 mm f/1.4, kosztująca ok. 1800 zł. Sigma jest przy tym naprawdę duża, podczas gdy nowa piętnastka Sony jest znacznie bardziej kompaktowa, a przy tym oferuje szerszy kąt widzenia.

Z kolei 11 mm f/1.8 jest dla mnie złotym środkiem. To obiektyw taki, jakie lubię. Z wystarczająco jasnym światłem i z konkretną ogniskową, bo 11 mm to naprawdę szeroko. Jestem bardzo ciekaw tego obiektywu, ale coś mi mówi, że będzie hitem wśród vlogerów.

REKLAMA

Można debatować o cenach, ale najważniejszy jest sam fakt premiera. Sony przypomina, że APS-C żyje i ma się dobrze. Można wręcz pokusić się o stwierdzenie, że ten segment ma przed sobą coraz lepsze lata, bo pamiętajmy, że Canon dopiero wypuścił zupełnie nowe korpusy segmentu APS-C, czyli EOS-a R7 i R10. Co prawda w przypadku Canona oferta obiektywów jest na ten moment bardzo skromna, ale są plany na jej szybki rozwój. Linie pełnoklatkowych EOS-ów R pokazała, że jeśli Canon weźmie się w garść, to potrafi bardzo szybko pokazywać nowe obiektywy o wysokiej jakości.

Bardzo kibicuję rozwojowi rynku APS-C. Choć sam korzystam z aparatów pełnoklatkowych, to wiem, że APS-C nadal są dobrym wyborem, mają swoje przewagi ponad pełną klatkę, a do tego są przystępniejsze cenowo. Takich sprzętów potrzeba na rynku.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA