REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. Oprogramowanie

Ukraina apeluje do ICANN o wyłączenie rosyjskich domen

Ukraina zaapelowała do organizacji ICANN o wyłączenie rosyjskich domen, w tym stron internetowych z sufiksem .ru. Taki ruch mógłby sparaliżować działanie internetu w Rosji.

Ukraina apeluje do ICANN o wyłączenie rosyjskich domen
REKLAMA

Ukraina została zaatakowana przez armię dyktatora i zbrodniarza wojennego Władimira Putina blisko tydzień temu i nadal dzielnie się broni. Europa i Stany Zjednoczone, które nie mogą wziąć bezpośrednio udziału w tym konflikcie, zaczęły uderzać Rosjan tam, gdzie ich zaboli, czyli... po portfelu. Podczas gdy obywatele krajów ościennych, w tym Polski, pomagają uchodźcom zza wschodniej granicy, rządy i korporacje nakładają teraz kolejne sankcje gospodarcze na agresora.

REKLAMA

Ukraińcy apelują z kolei w sieci do świata o pomoc i ich wołania zyskują posłuch, a historia pisze się na naszych oczach. Rosjanie nie zapłacą już iPhone'em z Apple Pay i nie kupią nowych produktów Apple'a w sklepie, nie wezmą udziału w Eurowizji i ominą ich Mistrzostwa Świata w piłce nożnej, a swoich zawodników nie zobaczą już nawet w grze FIFA. Nie obejrzą też Batmana w kinie i seriali na Netfliksie, a Polacy odcięli im dostęp do danych do ichniego GPS-a, czyli GLONASS-a.

W dodatku mieszkańcy Rosji lada moment mogą stracić internet, gdyż wicepremier Ukrainy apeluje do ICANN o wyłączenie rosyjskich domen.

Prośba dotyczy rosyjskich domen takich jak ".ru", ".su" oraz innych wykorzystywanych przez Federację Rosyjską. Mychajło Fedorow, czyli wicepremier Ukrainy, liczy na wyłączenie związanych z nimi serwerów DNS oraz związanych z nimi certyfikatów TLS/SSL. Mogłoby się to przyczynić do tego, że Rosjanie zaczęliby szukać informacji na temat tego, co się dzieje, w niepropagandowych źródłach.

Oczywiście od apelu do jego realizacji jeszcze długa droga, zwłaszcza w tym przypadku. ICANN (Internet Corporation for Assigned Names and Numbers, czyli Internetowa Korporacja ds. Nadanych Nazw i Numerów) to zarejestrowana w Kalifornii organizacja non-profit odpowiedzialna za przyznawanie nazw domen internetowych oraz ustalanie ich struktury. Może nie być zbyt chętna, by spełnić postulat Ukrainy.

Wyłączenie przynajmniej tej lokalnej części internetu w Rosji, na którą składa się około 6 milionów domen, to byłby spory problem dla tego kraju i utrudniłoby komunikację. Ale czy Goran Marby, CEO organizacji ICANN wraz z jego ludźmi, się na to zdecydują? Organizacja w teorii jest neutralna i od ponad 20 lat zajmuje się nadzorem działania serwerów DNS na całym świecie - i to niezależnie od amerykańskiego rządu.

ICANN nie interweniuje, a internet w Rosji nadal działa

Warto jednak zwrócić uwagę na to, że jak dotąd apele wicepremiera Ukrainy trafiały na podatny grunt. Mychajło Fedorow ma też całkiem niezłe argumenty i przypomina, że Rosja wykorzystuje internet do szerzenia dezinformacji. W ostatnich dniach jako Polacy sami wyraźnie widzimy, że internetowe trolle Władimira Putina próbują wprowadzać zamęt również w naszym kraju.

Jak na razie ICANN nie przeszkodził jednak w działaniu internetu w Rosji, ale to nie oznacza, że nie zmieni zdania. Tak jak w pierwszych godzinach wojny widać było opór we wdrażaniu sankcji, tak teraz ruszyła lawina. Jeszcze kilka dni temu nikt nie wierzył, że Europa zgodzi się na odcięcie Rosji od systemu SWIFT, a teraz wygląda na to, że to i tak będą jedne z mniej istotnych zmartwień Władimira Putina i jego oligarchów.

REKLAMA

Trzeba też pamiętać, że utrudnić życie Rosjanom w internecie można na inne sposoby i mogą to robić firmy rejestrujące domeny, niezależnie od decyzji ICANN. Jednym z takich podmiotów jest Namecheap, który wyprasza od siebie klientów z Rosji ze względu na zbrodnie wojenne ich kraju. Zwykli internauci też działają - publikują teraz informacje o wojnie w ramach systemu recenzji rosyjskich restauracji w Google Maps.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA