REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. Sprzęt

O co chodzi z tą ceną? Samsung Galaxy S21 FE - recenzja

Wygląda jak Samsung Galaxy S21, działa jak S21, robi zdjęcia jak S21 i nawet kosztuje tyle, co S21. A to Samsung Galaxy S21 FE, o którym wiecie wszystko, zanim jeszcze weźmiecie go do ręki.

Samsung Galaxy S21 FE - recenzja. O co chodzi z tą ceną?
REKLAMA

Niedawno słyszałem o bliźniakach, z których jeden jest starszy od drugiego o rok. Jak to możliwe? Młodszy przyszedł na świat tylko 30 minut po starszym, ale traf chciał, że pierwszy urodził się 31 grudnia przed samą północą, a drugi w pierwszych minutach nowego roku.

REKLAMA

Ta historia przychodzi mi na myśl, kiedy patrzę na nowego Samsunga Galaxy S21 FE. Jest to smartfon o niemal rok młodszy od Samsunga Galaxy S21, a w praktyce wygląda jak jego brat bliźniak.

Samsung pokazał telefon, w którym wręcz trudno dopatrzeć się różnic względem podstawowego modelu S21. To dobra wiadomość, bo oznacza, że S21 FE jest po prostu świetnym urządzeniem. Pojawia się jednak pytanie, po co właściwie powstał, skoro S21 nadal można kupić w sklepach, a do tego oba modele kosztują właściwie tyle samo.

Samsung Galaxy S21 FE różni się od Galaxy S21 tylko nieznacznie. Pierwszą różnicą jest rozmiar.

Nowszy Samsung Galaxy S21 FE jest nieco większy od S21, bo ma ekran o przekątnej 6,4 cala zamiast 6,2 cala. Tę różnicę widać i czuć, ale jest ona na tyle mała, że nie będzie czynnikiem decydującym przy wyborze smartfonów.

Oba urządzenia korzystają z genialnych ekranów AMOLED z obsługą HDR10+, z odświeżaniem w 120 Hz i z rozdzielczością 1080 x 2400 pikseli. Nieco inaczej wygląda kwestia odświeżania, bo w S21 możemy ustawić odświeżanie adaptacyjne, w którym smartfon dostosowuje płynność w zakresie od 10 do 120 Hz. W nowszym S21 FE nie ma takiej możliwości, a więc mamy do wyboru 60 bądź 120 Hz ustawione na sztywno.

Czy to coś zmienia w praktyce? Absolutnie nie. Obraz w 120 Hz prezentuje się na S21 FE fantastycznie i wygląda na to, że poza adaptacyjną technologią odświeżania Samsung nie oszczędzał tu na niczym. To topowej klasy ekran i jeden z najlepszych paneli, jakie można mieć w smartfonie. Co więcej, brak adaptacyjnego odświeżania nie wpływa też w praktyce na czas pracy, o czym za chwilę.

Ostatnią różnicą związaną z ekranem jest czytnik linii papilarnych zaszyty w ekranie OLED. W Galaxy S21 był to ultrasoniczny skaner, a w S21 FE mamy do czynienia z czujnikiem optycznym. Pierwszy zadziała lepiej w pełnym słońcu, drugi lepiej obsłuży zawilgocony palec. Czy w praktyce te różnice są jakkolwiek odczuwalne? Absolutnie nie. Oba są bardzo szybkie i dokładne.

Plastik, czuję plastik.

Samsung Galaxy S21 FE z każdej strony wygląda bardzo ładnie, a tył nawiązuje do całej linii S21. Mamy tu charakterystyczną i naprawdę ładną wysepkę aparatów, która tym razem jest częścią plecków, a nie bocznej ramki. To jednak detal.

Cechą, której nie da się nie zauważyć, jest nieco słabsza jakość wykonania S21 FE. Ponownie mamy tu szkło Gorilla Glass Victus z przodu, aluminiową ramkę po bokach i plastikowe plecki, ale w S21 FE jakość plastiku jest niższa. Kiedy pukaliśmy paznokciem w S21, można było odnieść wrażenie, że plecki są szklane. W S21 FE nie ma takiego złudzenia. Cały tył to kawał typowego plastiku. Ma to swoje plusy, ale osobiście w smartfonie tej klasy wolę szkło.

Samsung Galaxy S21 FE ma dużo pojemniejszy akumulator, ale nie odczujesz tego w praktyce.

Samsung Galaxy S21 FE jest większy od S21, więc mieści też większy akumulator. Jego pojemność to 4500 mAh, podczas gdy standardowy Galaxy S21 ma 4000 mAh. Czy tę różnicę czuć w praktyce? Absolutnie nie. Być może wynika to z faktu, że ekran w S21 FE jest troszkę większy, więc pobiera więcej energii. Być może na długość czasu pracy ma też wpływ brak adaptacyjnego odświeżania ekranu. W praktyce czas pracy S21 FE wypada niemal identycznie jak S21, czyli smartfon wystarcza z małym zapasem na jeden dzień pracy.

W obu smartfonach nie uświadczymy ładowarki w pudełku. Oba urządzenia naładujemy przewodowo z mocą 25 W i bezprzewodowo z mocą 15 W. Oba potrafią też ładować bezprzewodowo inne urządzenia (np. słuchawki) z mocą 4,5 W.

Aparaty w Galaxy S21 FE różnią się na papierze, ale w praktyce nikt nie zauważy różnicy.

Samsung Galaxy S21 FE robi rewelacyjne zdjęcia, których jakość idzie łeb w łeb z aparatami bazowego S21. Główne aparaty są tu takie same, czyli świetne. Ultraszeroki kąt w Galaxy S21 FE bazuje na nieco mniejszej matrycy, ale różnice w jakości zdjęć są niezauważalne. Jedyną realną różnicą jest aparat telefoto, który w S21 miał 64 megapiksele, przy czym był de facto... aparatem szerokokątnym, z którego oprogramowanie wycinało środek kadru.

W Galaxy S21 FE nie ma takich software’owych sztuczek. Mamy uczciwy teleobiektyw z powiększeniem optycznym 3x, choć wiąże się to z rozdzielczością wynoszącą tylko 8 MP. Czy ktoś zauważy różnicę? Spodziewam się, że nie. Z kolei z przodu nowszy smartfon ma kamerkę 32 MP zamiast 10 MP. Ponownie, nikt nie zauważy różnicy.

Różnice znajdziemy w kwestii nagrywania wideo, bo S21 oferował rozdzielczość 8K, choć trzeba uczciwie przyznać, że była ona dodana nieco na siłę. W przypadku 4K oba smartfony oferują 60 kl./s. Oba mają też żyroskopową, bardzo skuteczną stabilizację.

To może chociaż system? Nie, tutaj również S21 FE wypada tak samo jak S21.

Ktoś powie: Samsung S21 FE wygrywa, bo ma fabrycznie wgrane najnowsze oprogramowanie, czyli Androida 12 z nakładką One UI 4.0. Ja powiem: to świetnie, ale S21 miał aktualizację do dokładnie tej samej wersji systemu. W praktyce oba smartfony wypadają identycznie.

To może chociaż standardy łączności? Tu też mamy remis, czyli Wi-Fi 6, Bluetooth 5.0, NFC, 5G i wszystko to, czego oczekujemy po smartfonie z najwyższej półki.

Samsung Galaxy S21 FE ma inny procesor! Tylko czy to ważne?

Wszystkie wersje Samsunga Galaxy S21 FE są sprzedawane z procesorem Qualcomm Snapdragon 888 5G. Ten sam procesor był tylko w amerykańskich wersjach Galaxy S21, a europejskie smartfony miały czip Exynos 2100. Czy w praktyce czuć jakieś różnice? Ponownie: nie.

Trzeba jednak zaznaczyć, że najtańszy model Galaxy S21 FE ma 128 GB pamięci i 6 GB RAM. Z kolei najtańszy S21 miał 128 GB pamięci i 8 GB RAM. Ta różnica prędzej czy później będzie zauważalna, choć raczej później niż prędzej.

Samsung Galaxy S21 FE czy Galaxy S21?

Mam problem z oceną Samsunga Galaxy S21 FE. Jest to rewelacyjny smartfon, w którym wszystko się zgadza. Ma kapitalny ekran, bardzo dobry akumulator, piekielną szybkość działania i aparaty z najwyższej półki. Mamy tu cały komplet tego, co dobre i istotne.

Jednocześnie różnice pomiędzy S21 FE a S21 są tak małe, że dla zdecydowanej większości osób będą niezauważalne. Kiedy jednak porównamy obok siebie oba smartfony, szybko dojdziemy do wniosku, że bazowy S21 oferuje delikatnie więcej: nagrywanie 8K, aparat tele 64 MP, nieco lepszą jakość wykonania, ekran z adaptacyjnym odświeżaniem, czy bardziej zaawansowany technologicznie czytnik linii papilarnych. Czy dopłaciłbym za jakąkolwiek z tych cech? Zdecydowanie nie.

REKLAMA

Problem polega jednak na tym, że do Galaxy S21 nie trzeba dopłacać. Mija rok od premiery tego smartfona, a obecnie kosztuje on w dużych sklepach ok. 3300 zł. Oficjalna cena w sklepach partnerskich Samsunga to 3599 zł. Z kolei oficjalna cena Galaxy S21 FE to 3499 zł. Jak widać, poziom cenowy jest niemal identyczny, ale uwaga: do S21 FE można odebrać za darmo słuchawki Samsung Galaxy Buds 2. Alternatywnie niektóre sklepy umożliwiają skorzystanie z rabatu wynoszącego 400 zł.

To sprawia, że realna cena Galaxy S21 FE to obecnie ok. 3100 zł. To niestety nadal za dużo. Na przestrzeni minionego roku Samsung Galaxy S21 wielokrotnie schodził cenowo na poziom poniżej 3000 zł, a nawet do 2600 zł. Co więcej, za moment debiutuje Galaxy S22, a wówczas cena Galaxy S21 spadnie na stałe o kilkaset złotych. W związku z tym uważam, że najlepszym wyborem będzie teraz... przeczekanie miesiąca do premiery Galaxy S22. To tylko miesiąc, a ceny zauważalnie spadną. Jeżeli Galaxy S21 FE wyraźnie potanieje, będzie dobrym wyborem, ale jeśli jego cena nadal będzie oscylować w okolicy bazowego S21, to osobiście zdecydowałbym się na starszy model. Jedno jest jednak pewne: tutaj nie ma złego wyboru, a co najwyżej może być bardziej opłacalny.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA