REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie

Co trzy punkty dostępowe to nie jeden. Tak działa sieć mesh oparta na zestawie Mercusys Halo H50G

Nawet w mieszkaniu może się zdarzyć, że jeden router nie będzie w stanie obsłużyć zasięgiem Wi-Fi całej powierzchni i powstaną tzw. martwe punkty, w których sieci nie ma wcale. Na szczęście jest niedrogi zestaw, który rozwiązał ten problem u mnie w domu. I przy okazji jeden inny.

Domowa sieć mesh Mercusys H50G
REKLAMA

Ogólnie na jakość internetu narzekać nie mogę – póki co symetryczne łącze 333/333 MB spełnia moje wymagania z okładem, ale nie wszyscy moi domownicy byli z niego zadowoleni. W pokojach dzieciaków w drugim końcu mieszkania jakość sygnału była o wiele słabsza – ale to już nie problem samego łącza, ale szybkości sieci Wi-Fi. Zdarzało się, że dzieci narzekały, że nie są w stanie jednocześnie korzystać z lekcji online. Przypuszczałem, że w grę mogło wchodzić też pokątne granie w sieci w czasie zajęć. Tak czy inaczej – problem trzeba było rozwiązać. A nawet oba. 

REKLAMA

Przespacerowałem się po domu z aplikacją CloudCheck

To narzędzie pozwala na badanie szybkości połączenia z internetem, a także na kontrolę siły sygnału samego Wi-Fi. Funkcja Wi-Fi Sweetspots pozwala na bieżącą analizę jakości połączenia w dowolnym miejscu – o ile w salonie, sypialni i kuchni moja sieć bezprzewodowa zasuwa w tempie bliskim 700 Mb/s, o tyle w pokojach dzieci moc spada do zaledwie 20 Mb/s. Łazienka, toaleta, przedpokój, instalacja wodno-kanalizacyjna w bloku, spora liczba urządzeń korzystających z sieci bezprzewodowej i mamy efekt. 

Problem rozwiązały trzy kostki od Mercusys

Mercusys Halo H50G

Mowa o zestawie Halo H50G – domowym systemie Wi-Fi Mesh. Składa się on z trzech routerów w kształcie sześcianów. U mnie jeden służy za router i podłączyłem się go do sieci, a dwa pozostałe pełnią rolę punktów dostępowych. Połączone ze sobą tworzą one jedną wspólną sieć Wi-Fi i dbają o płynny roaming, czyli niezauważalne dla użytkownika przełączanie pomiędzy punktami dostępowymi. Oznacza to, że gdy chodzę po domu, urządzenie, z którego akurat korzystam, przeskakuje między punktami dostępowymi, nie tracąc połączenia z siecią. Mogę więc zacząć pobierać plik w salonie, a potem przejść do któregoś z pokojów dzieci, a plik będzie się pobierał bez żadnej przerwy i z maksymalną dostępną szybkością. Urządzenia działają w paśmie 2,4 GHz i 5 GHz zapewniając prędkość transmisji odpowiednio do 600 i 1300 Mb/s.

Wszystko sobie zainstalowałem sam

Procedura instalacji jest banalnie prosta. Pobrałem aplikację Mercusys, a ona poprowadziła mnie jak za rękę. Podłączyłem do pierwszej kostki kabel internetowy i przewód zasilający, uruchomiłem urządzenie i podłączyłem się do stworzonej przez niego sieci startowej.

Mercusys H50G

Potem wystarczyło utworzyć nową, docelową sieć Wi-Fi, podłączyć do niej smartfona i pozwolić routerowi na połączenie z internetem. Wszystko zrobiło się samo.

Mercusys H50G

W następnych krokach trzeba było podłączyć do prądu pozostałe dwie kostki w miejscach, w których zaobserwowałem największy spadek jakości sygnału – klik, klik i gotowe. Zero problemów. Problem z transferem danych w pokojach dzieci zażegnany – moc sygnału Wi-Fi nie różni się od tej w salonie, gdzie stoi kostka podpięta kablem do internetu.

Przy okazji dowiedziałem się, że syn faktycznie giercuje w czasie lekcji.

Aplikacja Mercusys wyposażona została w funkcję kontroli rodzicielskiej. Można ograniczyć rodzaje treści i czas, w jakim określone urządzenia będą miały do nich dostęp. Trzeba wskazać ograniczenia i przyporządkować urządzenia, które im podlegają. 

REKLAMA
Mercusys H50G

Poobserwowałem sobie jak to wygląda u moich latorośli i okazało się, że same lekcje to za mało, żeby przykuć ich uwagę – syn przesiadywał równolegle na stronach z grami. Przegadaliśmy temat, zadeklarował poprawę, ale jakby co, mam nowe narzędzie, by mu pomóc w zajęciu się wyłącznie lekcjami. Wciąż mam jednak nadzieję, że nie będę musiał z niego korzystać.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA