REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. Tech
  4. Gry

Forza Horizon 5 to najpiękniejsza gra wyścigowa i najlepsze wyścigi arcade na rynku - recenzja

Przyznaję, pomyliłem się. Meksyk to strzał w dziesiątkę, a Forza Horizon 5 ma tyle nowych elementów, że nie da się jej pomylić z poprzednimi odsłonami. Gra jest najpiękniejszą wyścigówką w historii. To wręcz nieprzyzwoite jak ten tytuł wygląda na Xbox Series X. Szkoda tylko, że system progresji wciąż jest tak… liberalny.

Forza Horizon 5 - recenzja. To najlepsze zręcznościowe wyścigi
REKLAMA

Nie będę ukrywał, miałem za złe studiu Playground Games, że na miejsce nowego festiwalu Horizon wybrano Meksyk. Bałem się, iż kraj Ameryki Północnej będzie zbyt podobny do Australii ze świetnej trzeciej odsłony. Jednocześnie trzymałem kciuki za Japonię w neonowym sosie z Tokio Drift, oczami wyobraźni widząc nocne wyścigi uliczne. Wystarczyło jednak, że zagrałem w przedpremierowy build dla mediów i już zbierałem szczękę z podłogi. Forza Horizon 5 to najpiękniejsza gra wyścigowa na rynku. Poprzeczka została zawieszona tak wysoko, iż miną lata, nim ktoś zaoferuje coś bardziej imponującego.

REKLAMA

Forza Horizon 5 w natywnym 4K wygląda obłędnie. Dla takich widoków warto było kupić Xboksa Series X.

Na pierwszy rzut oka, pospiesznie przeglądając grafiki promocyjne, może się wydawać, że pomiędzy czwartą i piątą odsłoną Horizona nie ma wyraźnym różnic. Nic bardziej mylnego. Forza Horizon 5, nowa część zręcznościowych wyścigów zostawia za sobą przepaść. Chociaż mówimy o tytule wydanym na dwie generacje konsol Xbox, grając na Series X poczułem next-gena pełną gębą. Doświadczenie jest niezwykle odświeżające. Mamy do czynienia z zupełnie nową jakością, którą najlepiej jest poczuć na własnej skórze, przed wielkim telewizorem w salonie.

W czym wyraża się ten technologiczny skok?

Na mnie największe wrażenie robi szczegółowość oraz jakość otoczenia. Żadna inna gra wyścigowa nie posiada tak dokładnie i pieczołowicie wykonanych obiektów 3D. Mam tutaj na myśli nie tylko wyjątkowe meksykańskie konstrukcje, jak piramida Chichén Itzá czy antyczne miasto Tulum. Zachwycają nawet zwykłe domy przy drodze, uliczki uginające się od detali czy piękne plaże. Ekipa z Playground zadała sobie trud, aby byle sklepik przy drodze dostał w pełni trójwymiarowe wnętrze. Mówimy o mało istotnym obiekcie, który mijamy na prostym odcinku z prędkością ponad 100 km/h. Niesamowite.

Wysoka rozdzielczość tekstur nakładanych na obiekty oraz wyjątkowa szczegółowość sceny to efekt zastosowania nowej kategorii zasobów, dostępnych wyłącznie na PC oraz konsolach Xbox Series. Poza tradycyjnym podziałem na zasoby w kategorii makro (widoczne z daleka, pozbawione detali) oraz standard, na platformach nowej generacji pojawia się zupełnie nowa kategoria zasobów mikro, wczytywanych w bliskiej odległości. To właśnie zasoby mikro, korzystające z błyskawicznych transferów SSD, robią robotę. Sprawiają, że nowe wyścigi Playgrounda są ostrzejsze i bardziej szczegółowe niż kiedykolwiek wcześniej.

Wizualnych zmian w Forza Horizon 5 jest jednak znacznie więcej. Odczuwalnie zwiększył się zasięg widzenia. Górskie szczyty majaczą w tak gigantycznej odległości od gracza, że momentami jest to wręcz przytłaczające. Świadomość, jak wielkie połaci przestrzeni wyświetla Forza Horizon 5, narasta zwłaszcza podczas stromego zjazdu po zboczu aktywnego wulkanu (!). Playground Games osiągnęło jeden z najbardziej realistycznych, imponujących efektów dalekiego planu jakie kiedykolwiek pojawiły się w grach wideo. Nic tylko podziwiać i zwiedzać.

Grając w Forza Horizon 5, nie da się nie pokochać tego miejsca. Władze Meksyku powinny wręczyć twórcom medal.

Z gry bije taka pasja do poznawania Meksyku, że wcześniej czy później udziela się ona graczowi. Twórcy wykorzystują nowe narzędzia narracyjne, budując więź między światem i odbiorcą. Świetnym tego przykładem są postaci niezależne odpowiedzialne za tytułowy festiwal. Organizatorzy nowego Horizona to w dużej mierze pełnowymiarowi bohaterowie, z unikalnymi oraz wyrazistymi charakterami. NPC opowiadają o Meksyku z taką miłością, że chce się słuchać. Dialogi są ciekawe, zabawne i nadają kampanii dodatkowej głębi, której brakowało poprzednim odsłonom. Forza Horizon 5 to wciąż nie tak personalna przygoda jak np. Need for Speed Most Wanted, ale krok we właściwym kierunku został wykonany.

Z kolei sam Meksyk - Madre de Dios! Jaki on jest zróżnicowany.

Mamy tutaj gęste dżungle przedzierane rzekami, piękne lazurowe plaże, ciasne i kręte miejskie uliczki, szerokie drogi szybkiego ruchu, ośnieżone górskie szczyty, wielkie zielone łąki, pustynne krajobrazy i wszystko pośrodku. Twórcy Forzy Horizon 5 żonglują biomami jak rękawiczkami, a gigantyczna różnorodność terenów idzie w parze z wielkim bogactwem trybów. Od ulicznych wyścigów po mieście, przez przełajowe rajdy ze swobodą wyboru trasy, po walki battle royale (?!), Forza Horizon 5 oferuje taki wachlarz możliwości, jak żadna inna podstawowa odsłona serii. Do pełni szczęścia zabrakło mi wyłącznie większego terenu miejskiego.

Wirtualny Meksyk w Forza Horizon 5 ma w sobie coś niesamowitego. To miejsce, w którym potrafię zatrzymać się na plaży i po prostu obserwować zachodzące słońce, znikające między taflami morza. Już dawno w żadnej grze nie spędziłem tyle czasu, bawiąc się trybem fotograficznym. Fotograf ze mnie co prawda żaden, ale gra Microsoftu oferuje tyle niesamowitych i zróżnicowanych widoków, że po prostu nie wypada tego nie uwiecznić. Tryb fotograficzny to także doskonałe narzędzie do zobaczenia z bliska, ile imponującej pracy zostało włożone w wirtualne środowisko.

Natomiast szeroki pakiet możliwości i stylów rozgrywki nie przytłacza, ponieważ Playground tym razem trzyma gracza na nieco krótszej smyczy. Gra zawsze wyraźnie wskazuje, czym wypada się zająć w następnej kolejności, silnie posługując się w tym celu mapą i nawigacją. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by takie sugestie mieć w nosie, zwiedzając dzicz albo wybierając trasę do losowego wyścigu. Mamy więc z jednej strony bardziej czytelny łańcuch wyzwań kampanii, ale z drugiej tę samą wolność i swobodę, co w poprzednich odsłonach. Nawet większą, biorąc pod uwagę ile aktywności i wyzwań jest dostępnych jednocześnie.

Boli mnie za to, że twórcy nie próbują ulepszyć systemu rozwoju. Zdobywanie kolejnych fur miewa znikome znaczenie.

Festiwalowy charakter Horizona premiuje swobodę: możesz jeździć czym chcesz i w jakich chcesz wyścigach. Przełajowy rajd między drzewami na pokładzie Lamborghini Huracán Performante? Mało ma to sensu, ale skoro masz taką zachciankę, proszę bardzo. Twórcy dostosowują się do gracza, co na papierze brzmi świetnie, ale w praktyce jest jak kij w szprychy całego systemu progresji. Tak naprawdę nie ma bowiem znaczenia, czy zdobywamy nowy pojazd, bo rywale zawsze dobierają własne samochody w oparciu o nasz wybór. Jeśli my mamy Koenigsegg Jesko, to i oni.

Przez swobodę i skalowanie frajda z nowych, lepszych fur staje się jakby mniejsza. Prawda jest bowiem taka, że niemal całą Forzę Horizon 5 możemy przejechać jednym z najgorszych wozów, a rywale zawsze będą się do tego dopasowywać. Ba, sięganie po gorsze fury to wręcz pewny sposób na zapewnienie sobie zwycięstwa. Komputerowi rywale nie znają bowiem strachu i pędzą szybszymi pojazdami na złamanie karku. Im wolniejszą mamy maszynę, tym łatwiejszy do wygrania staje się wyścig. To mankament na który Forza Horizon cierpi od dłuższego czasu, a nowa odsłona nic z tym nie robi.

Doceniam tę swobodę oddaną w ręce graczy, ale jednocześnie jestem zwolennikiem liniowego, ustabilizowanego progresu. Wolę model, w którym zdobywamy szybsze pojazdy, by mieć większe szanse z coraz bardziej utytułowanymi konkurentami. Jasne, czarna lista rywali rodem z Need for Speeda to rozwiązanie mocno oderwane od ziemi, ale czy nie taki jest cały Horizon? Samochody wypadają tutaj z wielkich samolotów, kierowcy uciekają przed burzami piaskowymi, a gracze zdobywają aktywne wulkany. Z tej perspektywy klasyczny system coraz zajadlejszych rywali w coraz lepszych samochodach nie wydaje się tak bardzo z czapy.

Jeśli zaś chodzi o model jazdy, wszystko zostało po staremu. No, poza kierownicami. Tutaj nareszcie jest poprawa!

Wciąż stoję na stanowisku, iż mechanika jazdy oferowana w serii Horizon to najprzyjemniejszy zręcznościowy model dostępny na rynku. Na tej płaszczyźnie Forza zjada całą arcade'ową konkurencję. W ostatnich latach Codemasters mocno nadgoniło dystans do Microsoftu, lecz pozycja lidera wydaje się niezagrożona. Szkoda, bo producentom nowego Horizona zdecydowanie przydałoby się wyjście poza dotychczasową strefę komfortu. Piszę tak m.in. po tym, jak twórcy podeszli do burz piaskowych w wirtualnym Meksyku. Te co prawda ograniczają widoczność, lecz niestety w żaden sposób nie wpływają na sterowanie. Wielka, wielka szkoda. W Piątce pojazdy wydają się nieco cięższe i nieco wolniejsze, ale fizyka pozostała bez zmian.

Nie można jednak napisać, że Playground wyłącznie odcina kupony od sukcesu sprzed ponad dekady. Forza Horizon 5 wprowadza odczuwalnie lepszą obsługę kierownic. To wciąż nie jest poziom Dirta czy Gran Turismo, lecz na przykładzie zestawu Logitech G920 mogę jasno stwierdzić, że różnica względem rozczarowującej na tym polu poprzedniej odsłony jest zasadnicza. Forza Horizon 5 nareszcie kończy z fatalnymi poślizgami znanymi z poprzedniej odsłony. Grając w Horizon 4 spędziłem godziny na konfiguracji kierownicy, co i tak nie wyeliminowało wszystkich problemów ze ślizgiem. W Horizon 5 podłączam sprzęt do konsoli i od razu działa tak jak powinien. Nareszcie!

Forza Horizon 5 to nie tylko najlepsza odsłona serii, ale też najlepsze zręcznościowe wyścigi dostępne na rynku.

Gra Microsoftu oferuje absolutnie przełomową grafikę, nareszcie porządnie wykorzystuje kierownice, ugina się od trybów i możliwości, a także zachwyca otwartym środowiskiem. Forza Horizon 5 wyprzedza pozostałe zręcznościowe wyścigi o kilka długości. To nowy lider subgatunku arcade i obowiązkowa pozycja na Xboksie oraz PC. Prawdziwe święto miłośników tej mniej realistycznej, mniej wymagającej motoryzacji.

Największe zalety Forzy Horizon 5:

  • Next-genowa oprawa wizualna. Zupełnie nowa jakość
  • W końcu solidne wsparcie dla kierownic
  • Meksyk jest piękny, zróżnicowany i ugina się od detali
  • Tona trybów oraz wyzwań, część naprawdę wyjątkowa
  • Dobrze znany, bardzo przyjemny zręcznościowy model jazdy
  • Nie szczędzono środków na wirtualne radio, gwiazda na gwieździe

Największe wady Forzy Horizon 5:

REKLAMA
  • Liberalny system progresu i rywalizacji nie zadowoli każdego
  • Brak wpływu nowych elementów - jak burze piaskowe - na model jazdy
  • Sezony nie są tak ciekawe jak w poprzedniej odsłonie

Nie oznacza to jednak, że wszystko zagrało idealnie. Ograniczony wpływ warunków pogodowych na model jazdy i dyskusyjny system progresji to elementy, które można było wykonać lepiej. Wielką niewiadomą pozostaje także balans rozgrywek sieciowych, trudnych do przetestowania w wersji przedpremierowej. Jednak po 30 godzinach w Meksyku suma zalet znacząco przewyższa wady i niedociągnięcia. Forza Horizon 5 nie ma sobie równych. To next-gen pełną gębą, w który po prostu trzeba zagrać, aby doświadczyć fenomenalnej oprawy na własnej skórze.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA