1. SPIDER'S WEB
  2. Kosmos
  3. Nauka

W grudniu na Wenus będzie fenomenalny deszcz meteorów. Szkoda, że nikt go nie zobaczy

wenus
109 interakcji
dołącz do dyskusji

Jeżeli wybieracie się na wycieczkę w chmury Wenus tuż przed świętami, to będziecie mieli okazję do zobaczenia spektakularnego deszczu meteorów. Nie wybieracie się? Cóż, „gwiazdy wpadające w atmosferę Wenus” i tak się pojawią. Po prostu nikt nie będzie ich obserwował.

To zdarzenie przewidywane przez naukowców jest doskonałym przykładem tego, że zjawiska niezwykle rzadkie nie są zjawiskami, które nigdy nie zachodzą.

Jak wygląda Układ Słoneczny?

Wyobraźcie sobie model Układu Słonecznego znany z podręczników do geografii czy fizyki (kiedyś w szkole uczono jeszcze astronomii jako osobnego przedmiotu, ale to już zamierzchła przeszłość). W środku znajduje się Słońce. Stosunkowo ciasno wokół niego upakowane są planety wewnętrzne: Merkury, Wenus, Ziemia i Mars, a za nimi w nieco większych odległościach planety gazowe: Jowisz, Saturn, Uran i Neptun. Okrąg oznaczający orbitę Ziemi wokół Słońca ma 300 mln km średnicy, orbita Marsa to już 456 mln km, a orbita ostatniej planety Układu Słonecznego ma już średnicę 10 mld km. Widzicie to? Cały ten układ okręgów ma 10 mld km średnicy.

Wewnątrz orbity Neptuna jest zatem ogrom pustej przestrzeni. Same planety to tylko niezwykle małe punkty w tym Układzie Słonecznym. Jak bowiem przy 10 mld km wygląda średnica największej planety (Jowisza) wynosząca zaledwie 140 000 km, nie mówiąc już o średnicy Ziemi czy Wenus, która wynosi zaledwie niecałe 13 000 km?

Z konieczności w książkach zawsze widać wielkie planety krążące po stosunkowo niewielkich okręgach. W rzeczywistości jednak przedstawiciele obcej cywilizacji wiszący w swoim statku nad naszym Układem Słonecznym, jeżeli wzrokiem obejmują całą orbitę Neptuna, nie zobaczą żadnej z planet. Są one po prostu za małe.

No bo sprawdźmy, jeżeli średnica orbity Neptuna to 10 km i przedstawimy ją na kartce jako okrąg o średnicy 1 metra, to aby wiarygodnie oddać rozmiary planet, to średnica Ziemi na takiej planszy wynosiłaby 0,0013 mm, a największa planeta Układu Słonecznego miałaby oszałamiające rozmiary 0,014 mm. Fantastycznie. Jak usuniemy okręgi (bo przecież one fizycznie nie istnieją, a tylko wyznaczają trajektorię ruchu planet, to zostaniemy z czarną kartką ze Słońcem w środku, którego średnica to 0,14 mm. Też szału nie ma.

Naprawdę ciężko trafić czymś w planetę Układu Słonecznego

Od czasu do czasu do wnętrza Układu Słonecznego wpadają z wizytą lodowe głazy z Obłoku Oorta (odległego na naszej kartce o 30 m - 3 km od Słońca). Komety długookresowe to niezwykle rzadkie obiekty we współczesnym Układzie Słonecznym. Szansa na to, że taki lodowy głaz o rozmiarach od kilku do kilkudziesięciu kilometrów podczas swojego przelotu przez centrum naszego układu planetarnego zbliżył się akurat do którejś z planet jest niemalże zerowa.

Niemalże zerowa =/= zerowa

Wtem na niebie pojawia się kometa C/2021 A1 (Leonard). Astronomowie obliczający trajektorię jej przelotu przez Układ Słoneczny dostrzegli coś ciekawego. 18 grudnia 2021 r. orbita komety niemalże przetnie orbitę Wenus. Obie trajektorie będą oddalone od siebie o zaledwie 30 000 km.

Wenus

Co jeszcze ciekawsze, w trzy dni po tym jak kometa minie orbitę Wenus, na tejże orbicie znajdzie się… Wenus. Oznacza to, że druga planeta od Słońca przeleci przez świeży strumień odłamków pozostawionych przez ogrzewaną przez Słońce kometę. Zaledwie trzy dni po przelocie komety. To jest naprawdę niesamowity zbieg okoliczności.

Z powierzchni Wenus nie dałoby się niestety zobaczyć deszczu meteorów

Wenus to planeta o takich samych rozmiarach jak Ziemia. Jest to też planeta skalista, ale już jej atmosfera znacząco różni się od ziemskiej. Na powierzchni Wenus nigdy nie widać gwiazd. Gęsta atmosfera Wenus bezustannie zasnuta jest chmurami, z których pada kwas siarkowy. Co więcej na samej powierzchni Wenus temperatura wynosi 463 stopnie Celsjusza, a ciśnienie jest sto razy większe niż na Ziemi, czyli takie jak kilometr pod wodą. Niezbyt wygodne warunki dla człowieka.

Jak jednak zauważają od dawna astronomowie. W chmurach Wenus znajduje się warstwa - na wysokości ok. 60-80 km nad powierzchnią - gdzie zarówno temperatura jak i ciśnienie są zaskakująco podobne do tych panujących na powierzchni Ziemi. Co więcej, atmosfera nie jest tam już taka gęsta. Gdyby zatem w tym miejscu pojawili się turyści w potężnym sterowcu, to 21 grudnia 2021 r. mieliby okazję obserwować fenomenalny deszcz meteorów.

Póki co jednak taki wenusjański sterowiec pozostaje tylko w odległych planach, a kometa Leonardo najprawdopodobniej już w te rejony nie wróci. Szkoda. Byłoby fajnie.