1. SPIDER'S WEB
  2. Gry
  3. Tech
  4. Technologie

Microsoft Flight Simulator to pierwszy prawdziwy next-gen na Xboksie - recenzja

Recenzja Microsoft Flight Simulator na Xbox: w końcu next-gen
193 interakcji
dołącz do dyskusji

Wybieram analogiem losowe miejsce na mapie świata. Tym razem mam szczęście. Norwegia. Lecę nad fiordami, oglądając zachodzące słońce nad nielicznymi domkami. Błogo. Wtem narzeczona wyrywa mnie z transu, przypominając o spotkaniu. Ale zaraz, niemożliwe, żeby minęły dwie godziny. Jednak minęły. Konsolowy Microsoft Flight Simulator to cudowny złodziej czasu, z całym pięknem planety na usługach.

Microsoft Flight Simulator to jedna z najbardziej zasobożernych gier wideo jakie kiedykolwiek powstały. Produkcja robi z procesorem coś, co podchodzi pod przemoc domową. W zamian otrzymujemy możliwość pełnej eksploracji planety Ziemia, w skali jeden do jednego, ze wszystkimi jej cudami natury, oceanami, morzami, jeziorami, górami, lasami, a nawet miastami, drogami i liniami kolejowymi. Microsoft stworzył najbardziej wiarygodną replikę 3D naszego świata w historii, a do tego obiecał, że w przyszłości zmieści ją na konsolach. Po roku od premiery PC, gigant wywiązuje się z tej obietnicy.

Konsolowy Microsoft Flight Simulator to pierwsze naprawdę next-genowe doświadczenie w obozie Xbox Series.

Gdy posiadacze PS5 zachwycali się Milesem Moralesem, Demon's Souls i Ratchet and Clank, gracze na nowych Xboksach Series nie mieli wielu powodów do ekscytacji. To nareszcie się zmienia. Microsoft Flight Simulator jest pierwszą naprawdę next-genową produkcją na konsolową wyłączność. Taką, która stawia Xboksa w świetle jupiterów. Ekipa z Team Asobo dokonała bowiem niemal niemożliwego: zmieściła jedną z najbardziej zasobożernych produkcji w historii na konsoli, do tego z możliwością rozgrywki w natywnym 4K!

Gra na wielkim ekranie w domowym salonie wygląda po prostu FE-NO-ME-NAL-NIE. Gęstość obiektów jest nieporównywalna z niczym innym. Lot nad Nowym Jorkiem, skąpanym w zachodzącym słońcu Rzymem czy nawet naszą Warszawą powoduje opad szczęki. Zwłaszcza, jeśli nie miało się wcześniej do czynienia z wersją dla komputerów osobistych. MFS na XSX nie jest w żaden odczuwalny sposób brzydszy. Przeciwnie, bez bezpośredniego porównania kadr po kadrze trudno doszukać się jakichkolwiek zasadniczych różnic między PC i konsolą.

Również na konsolach mamy do czynienia z absolutnie wgniatającym w fotel systemem pogodowym. Lot w trakcie burzy, gdy na naszej kabinie powstają realistycznie wyglądające zacieki, budzi jednocześnie zachwyt i grozę. Matka natura jest niezwykle silnie obecna w grze Microsoft Flight Simulator. Śnieg, deszcz, silny wiatr, chmury zmieniające kształt i położenie w czasie rzeczywistym, cień wydłużający się w zależności od pory dnia, słońce przesuwające się na nieboskłonie - mamy pełen serwis. Nie mogło również zabraknąć systemu generowania pogody w oparciu o prawdziwe dane meteorologiczne, o ile mamy podłączenie do sieci.

Niestety, za tę naprawdę next-genową oprawę konsole Xbox Series musiały zapłacić bardzo wysoką cenę.

Microsoft Flight Simulator na platformach Series S oraz Series X działa bowiem w 30 klatkach na sekundę. Nieco lepsze doświadczenie mogą mieć posiadacze telewizorów z VRR. Ta redukcja płynności jest silnie odczuwalna. Na komputerze zawsze celowałem w widełki 55 - 60 fps. Z połową tej wartości, konsolowy symulator wydaje się bardziej ociężały, mniej zrywny i gorzej reagujący na działania pilota. Szkoda, że gracze nie mają alternatywy w postaci 45/60 klatek w zamian za redukcję rozdzielczości albo szczegółowości terenu. Wybór zawsze jest lepszy niż brak wyboru.

Co więcej, okazuje się, że nawet te 30 klatek nie zawsze rozwiązuje problem gigantycznych wymagań sprzętowych. Microsoft Flight Simulator w przedpremierowej wersji lubi się od czasu do czasu na moment zaciąć. Pół sekundy zmrożenia ma miejsce podczas obracania kamery nad gęsto zabudowanymi, pełnymi detali terenami. Sam interfejs również pojawia się wolniej niż na PC, ociężale, jak gdyby z zadyszką. Czuć, że wszystko w konsolowej wersji jest zapięte na styk i działa na pełnych obrotach, czasem potrzebując dodatkowej chwili oddechu. Niewykluczone, że z kolejnymi aktualizacjami - a przecież MFS to projekt rozpisany na lata - będzie lepiej.

Z drugiej strony trzeba zaznaczyć, że gra jest jak najbardziej grywalna w 30 fps. Śmiem nawet sądzić, że jeśli nie graliście na PC z dwukrotnie wyższą wartością klatek, dla konsolowego gracza problem może nie istnieć. Lotniczy symulator to nie bijatyka ani wyścigi - tutaj wysoki klatkarz nie ma takiego przełożenia na rozgrywkę. No i bądźmy szczerzy: to nie tak, że na PC co drugi gracz odpala MFS z 60 fps. Wymagania tej gry są gigantyczne, tylko zasobna w portfelach elita może sobie pozwolić na jednoczesne 4K i 60 klatek.

Odpowiedzmy sobie na podstawowe pytanie: Czy można grać w Microsoft Flight Simulator na padzie?

Odpowiedź będzie typowa: to zależy. Rozgrywka na kontrolerze jak najbardziej jest możliwa, o ile korzystamy z asyst, które w pewnej części automatyzują lot. Na padzie nie ma bowiem miejsca na przypisanie wszystkich funkcji do poszczególnych przycisków. Stąd kompromisy, jak np. automatycznie wysuwane podwozie podczas podchodzenia do lądowania, pozwalające zaoszczędzić przycisk D-pada. Co prawda teoretycznie mamy możliwość obsługi każdej kontrolki samolotu z kamery pokładowej, ale rozwiązanie jest niewygodne i mało precyzyjne. Zamiast myszy i klawiatury używamy bowiem analoga.

Jeśli jednak jesteś kompletnym żółtodziobem, kontroler jak najbardziej wystarczy. Bardzo spodobały mi wibracje, dzięki którym od razu wiemy, że coś jest nie tak. Szkoła latania uczy podstaw w oparciu o każdy system sterowania: pad, mysz i klawiaturę oraz specjalistyczne kontrolery lotnicze. Tutaj dochodzimy do ważnej zalety Xboksa. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby do konsoli podłączyć myszkę i klawę. Co więcej, możemy rozdzielić funkcje na różne urządzenia sterujące. Przykładowo, wolant i pedały obsługujemy padem, ale klapy i podwozie klawiszami. Rewelacja! Taki salonowy kokpit zbudowany na bazie klawiatury to dobre rozwiązanie pośrednie między zręcznościowym i bardziej realistycznym modelem lotu.

Oczywiście Microsoft Flight Simulator najwięcej frajdy daje z wykorzystaniem profesjonalnych wolantów, pedałów i przepustnic. Tutaj mam fatalną wiadomość dla fanów symulatorów: grając na Xbox Series X konsola nie obsługiwała moich zestawów pod PC: Honeycomb Alpha Flight Controls Yoke & Switch oraz Logitech G Flight Yoke System. Konsolowy MFS musi korzystać z dedykowanych zestawów do pilotażu. Na razie taki jest wyłącznie jeden - Thrustmaster T.Flight Full Kit X - a kolejne pojawią się dopiero na jesieni. Słabiutko.

Konsolowy MFS czerpie garściami z roku rozwoju gry, a do tego dodaje coś od siebie. Co najlepsze, jest w Xbox Game Pass.

Przez ostatnie 12 miesięcy Microsoft Flight Simulator zmienił się na lepsze. Producenci usunęli wiele błędów i dodali sporo nowej zawartości. Konsola edycja otrzymała wszystkie pięć wielkich aktualizacji terenowych (trzeba je dodatkowo pobrać), rozszerzony samouczek z lekcjami dotyczącymi wielkich samolotów pasażerskich, a także całą płatną zawartość ze sklepu dla wersji PC. Konsolowa edycja wprowadza także przyjemny tryb lotów krajobrazowych. Wybierając go, przenosimy się od razu w powietrze nad pięknym miejscem, pilotując samolot z pełnym zestawem asyst i wspomagań. Tutaj liczą się wyłącznie widoki. Liczy się relaks i odprężenie.

Najbardziej niesamowite jest jednak to, że cała ta wielka gra jest możliwa do pobrania bez dodatkowych kosztów przez wszystkich posiadaczy abonamentu Xbox Game Pass. W przypadku takich tytułów jak Microsoft Flight Simulator to szczególnie dobra informacja. Symulatory lotnicze to bądź co bądź jednak nisza. Z kolei dzięki obecności w Game Passie każdy posiadacz Xboksa Series może pobrać ten tytuł, uruchomić go i przelecieć nad własnym domem. Subskrybenci Microsoftu nareszcie mogą na własnej skórze przekonać się, jak wygląda naprawdę next-genowa produkcja, taka na miarę dziewiątej generacji sprzętu do gier.

Największe zalety:

  • Cały świat, w skali 1:1, zmieścił się w konsoli. Coś niesawitego
  • Gęstość sceny, jakiej na Xboksie jeszcze nie było
  • Grafika 4K na Xbox Series X
  • Cały bagaż dodatków i aktualizacji z wersji na PC, w tym wielkie ulepszenia terenu i rozszerzona szkoła lotu
  • Nowy tryb łatwych lotów krajobrazowych

Największe wady:

  • Tylko 30 fps, nawet na potężnym Xbox Series X
  • Długie czasy ładowania
  • Brak kompatybilności z zestawami lotniczymi na PC

Wszystkie zrzuty ekranu pochodzą z gry Microsoft Flight Simulator na Xbox Series X.