Ekologia  /  News

Witajcie w przyszłości. Kanada się smaży, ludzie umierają, a lasy płoną

upały kanada
136 interakcji
dołącz do dyskusji

Rekordy ciepła w Kanadzie to nie tylko jeszcze jedna statystyka do grubego zbioru o nazwie „klimat na Ziemi się zmienia”. Fala upałów zbiera swoje żniwo – już zmarło wiele osób, a jeszcze więcej musi opuścić swoje domy, bo pożary pochłaniają kolejne tereny.  

„Nie sądziłem, że będzie to możliwe za mojego życia” – piszą Kanadyjczycy na Twitterze. Dzień po dniu bite są kolejne rekordy temperatur. We wsi Lytton termometry pokazały 49,6 st. C, co pozwoliło pobić poprzedni rezultat sprzed… doby. Tak gorąco w historii tego kraju jeszcze nie było. I wcale nie chodzi o kościelne skandale.

Wysokie temperatury szkodzą osobom, które nie są przyzwyczajone do takich warunków. Upały przyczyniły się do śmierci przeszło 130 Kanadyjczyków. W samym Vancouver mowa o 65 ofiarach. „Nigdy nie spotkałem się z tak gwałtowną liczbą zgonów” – przyznał jeden z policjantów.

Ofiarami upałów są głównie osoby starsze i chorujące

Kanadyjczycy obawiają się, że statystyka będzie jeszcze bardziej zatrważająca, gdy dane zaktualizuje się o informacje z innych regionów kraju.  Z najnowszych wynika, że w Kolumbii Brytyjskiej w ciągu tygodnia zmarło 500 osób, na co w wielu przypadkach wpływ miały wysokie temperatury.

Konsekwencji upałów jest więcej. W Kanadzie już szaleją pożary. We wspomnianej wiosce, w której zanotowano rekord temperatury, mieszkańcy musieli zostać ewakuowani właśnie z powodu zbliżającego się żywiołu. Według relacji wystarczyło 15 minut od zaprószenia ognia, by cała miejscowość stanęła w ogniu. Przy tak wysokich temperaturach ryzyko pożaru jest niezwykle wysokie.

Joe Biden: zagrożenie pożarowe największe w historii

Na sytuację w Kanadzie z niepokojem patrzą Amerykanie, którzy także zmagają się z nieznośnymi upałami. Według prezydenta Stanów Zjednoczonych zagrożenie pożarami na wschodzie kraju jeszcze nigdy nie było tak duże. Joe Biden przyznał, że to efekt zmian klimatycznych, a USA nie są wciąż w pełni przygotowane na to, aby radzić sobie z konsekwencjami katastrofy klimatycznej.

W Stanach Zjednoczonych w tym roku już odnotowano więcej pożarów niż w 2020. Sytuacja w USA i Kanadzie powinna być wielkim ostrzeżeniem dla reszty świata: zmiany postępują zdecydowanie za szybko. Okresu przejściowego nie będzie – wystarczy moment, aby niektórzy stracili cały dobytek swojego życia.

W książce „Zmienić świat raz jeszcze” Tomasz Markiewka cytował aktywistę Saikata Chakrabartiego, który zadał proste pytanie:

Są dwa wyjścia: albo sami zdecydujemy się robić wielkie rzeczy, których chcemy, albo wielkie rzeczy, których nie chcemy, przydarzą się nam

Sugerując się wydarzeniami i prognozami naukowców, wygląda na to, że realizuje się jednak drugi scenariusz. Miłego smażenia!