Nauka  /  Artykuł

Zacznij żegnać się z cukrem w napojach Coca-Coli. Producent zrozumiał, skąd bierze się otyłość

coca cola mniejsza zawartosc cukru zero
510 interakcji
dołącz do dyskusji

Globalny koncern produkujący słodkie napoje gazowane takie jak Coca-Cola, Fanta i Sprite zobowiązał się do zmniejszenia ilości zawartego w nich cukru. To słuszny kierunek, aczkolwiek mam nadzieję, że nie odbije się to negatywnie na smaku napojów.

Współczesne społeczeństwo boryka się z plagą otyłości, a jednym z winowajców są bezalkoholowe słodkie napoje gazowane pokroju Coca-Coli. Dietetycy przestrzegają, od kiedy pamiętam, że to niepozorne płyny to prawdziwe bomby kaloryczne pełne niezdrowego cukru, ale ludzie, jak świat długi i szeroki, pozostają głusi na te i podobne argumenty.

Tyle dobrego, że Coca-Cola zdaje sobie sprawę z tego problemu i postanowiła zmniejszyć zawartość cukru w swoich napojach.

Co prawda można cynicznie tutaj zauważyć, że koncern wcale nie musi dbać o nas altruistycznie, bo im zdrowszy klient, tym więcej potencjalnie zostawi firmie pieniędzy — co nie zmienia faktu, że Coca-Cola będzie zdrowa zdrowsza nieco mniej obciążającą dla naszego organizmu (oraz środowiska). Firma uznała, że obniży zawartość cukru w swoich produktach o 10 proc. do 2025 r.

Warto przy tym zauważyć, że to nie jest żadna rewolucja, tylko nieco szybsza realizacja dotychczasowej strategii — koncern od lat podejmuje działania mające na celu zmniejszenie zawartości cukrów w napojach i to ze sporymi sukcesami. Jedynie ostatnich pięciu latach ilość cukru w napojach Fanta zmalała o 25 proc., a w przypadku Sprite’a o aż 33 proc.

Coca-Cola chwali się, że w Europie już w 42 proc. sprzedaje napoje napoje o niskiej i zerowej zawartości cukru.

Oczywiście to oznacza, że pozostałe 58 proc. to napoje o wyższej zawartości cukru, ale firma zamierza z tym walczyć i to nie tylko poprzez obniżanie zawartości cukru w istniejących napojach. Rozbudowane zostanie jej portfolio bezalkoholowych napojów gazowanych o warianty „zero” takie jak Kinley Yuzu Tonic Zero, Kinley Zero Mandarin oraz Fanta Orange Zero i Fanta Shokata Zero.

Oprócz tego w Europie do oferty dołączyły produkty z linii AHA, czyli zwykła woda z bąbelkami i naturalnymi aromatami — bez cukru i słodzików, co również jest dobrą wiadomością. Mam tylko nadzieję, że przy tych wszystkich zmianach ta klasyczna Coca-Cola nie utraci swojego charakterystycznego smaku i cały czas trzymam kciuki za powrót tej klasycznej Cherry Coke!

Zmienią się też oznaczenia i reklamy Coca-Coli.

Już teraz firma testuje w naszym kraju nowe kolorowe oznaczenia wartości odżywczej i kaloryczności swoich napojów, które przypominają światła uliczne w kolorach czerwonym, pomarańczowym i zielonym. Jak podaje Portal Spożywczy, ich celem jest zwrócenie uwagi na odpowiednio wysoką, średnią i niską zawartość cukrów, tłuszczu, nasyconych kwasów tłuszczowych i soli w produkcie.

Oprócz tego firma uznała nie będzie już kierowała reklam swoich produktów do dzieci w wieku poniżej 12 lat (a nie 13 lat, jak do tej pory), jeśli te stanowią 30 proc. publiki danego kanału marketingowego (wcześniej 35 proc.). Zastanawia mnie tylko, czy firma kiedyś pójdzie za ciosem i zrezygnuje ze Świętego Mikołaja w reklamach, w którego wierzą raczej tylko ci młodsi ludzie…

Swoją drogą ciekawe też, w jakim stopniu na decyzję koncernu Coca-Cola wpłynął niesławny podatek cukrowy, który poskutkował wzrostem cen. Nie zdziwię się, jeśli cenniki pozostaną na obecnym poziomie, a firma znajdzie jakiś sposób na to, by ograniczyć kwoty odprowadzane do budżetu państwa i Coca-Cola na tym podatku wyjdzie na plus — a za wszystko zapłacą, jak zwykle, konsumenci.