Sprzęt  /  Recenzja

Trzeba było tak od początku. Garmin Venu 2 - recenzja

Trzeba było tak od początku. Garmin Venu 2 - recenzja

Z pierwszą generacją zegarka Garmin Venu miałem jeden problem. Kosmetyczny - i to dosłownie - ale zdecydowanie wpływający na wrażenia z użytkowania tego sprzętu. Garmin Venu 2 na szczęście ten problem rozwiązuje - przynajmniej w większości.

O co chodziło? O to, że Garmin Venu, jako pierwszy zegarek Garmina w historii, oferował w końcu piękny wyświetlacz AMOLED o sporej rozdzielczości, co było przyjemną odskocznią od niesamowicie funkcjonalnych, ale jednak raczej brzydkich dotychczas stosowanych paneli. Gdzie tu problem? W tym, że niewiele z tego wynikało.

Interfejs dalej był surowy, animacje jakieś takie kulawe, a potencjał ekranu zdecydowanie nie był wykorzystany w pełni. Zresztą dla małego przypomnienia, wyglądało to miejscami np. tak:

Garmin Venu 1

Albo tak:

Garmin Venu 1

Trochę lepiej, ale dalej jakoś bez szału. Na szczęście Garmin Venu 2 przeszedł potężny lifting, jeśli chodzi o wygląd całego systemu i z radością mogę oznajmić, że teraz system wygląda równie ładnie jak cały zegarek.

Garmin Venu 2 - tzw. Podglądy

Zresztą niech najlepszym dowodem na to będzie fakt, że w trakcie testowania Venu 2 byłem przekonany, że nowa generacja jest wielokrotnie ładniejsza od poprzedniej. Po czym zerknąłem na stare zdjęcia i okazało się, że sam wygląd urządzenia nieprzesadnie się zmienił. Po prostu to, co wyświetla się teraz na ekranie, lepiej współgra z fizyczną częścią.

Nie rekomenduję oczywiście wyrzucania Venu 1 do kosza i pędzenia do sklepu po Venu 2. Ale jeśli ktoś strategicznie przeczekał pierwszą generację, żeby kupić tę poprawioną - w sumie całkiem dobrze na tym wyszedł.

Tym bardziej, że zmian w stosunku do Venu 1 jest całkiem sporo.

Garmin Venu 2

Ogólne założenia pozostały jednak takie same. To dalej nie jest sprzęt dla maniaków niesamowicie rozbudowanej analizy każdego treningu, tak jak np. seria Forerunner. To zegarek dla tych, którzy chcą mieć jak najwięcej z Garmina, ale jednocześnie chcą mieć to wszystko zamknięte w jak najładniejszym opakowaniu, a takie funkcje jak muzyka czy płatności zbliżeniowe są dla nich ważniejsze niż informacje o długości kroku czy czasie kontaktu z podłożem podczas biegu.

I tak jak w pierwszej generacji, tak i w drugiej chociażby nawigacja realizowana jest za pomocą ekranu dotykowego i dwóch przycisków umieszczonych po prawej stronie. Nie, dalej nie da się obsłużyć go w pełni bez dotykania ekranu, chociaż jeśli już zaczniemy aktywność, to nie musimy - np. w zimie - zdejmować rękawiczek, żeby zapauzować bieg albo przerwać go i zapisać.

Minimalnie natomiast zmieniły się wymiary Venu 2. O ile pierwsza generacja miała kopertę o rozmiarze 43,2 x 43,2 mm i grubości 12,4 mm, o tyle Venu 2 to już 45,4 x 45,4 mm oraz 12,2 mm grubości. Pozwoliło to upchnąć w obudowie większy wyświetlacz (przekątna 33 mm, czyli 1,3 cala, zamiast 30,4 mm) o wyższej rozdzielczości (416x416 kontra 390x390), przy niewielkim zwiększeniu masy (49 g kontra 46,3 g).

Jeśli dla kogoś to za dużo, to jest i mniejsza wersja.

Czyli Venu 2S z kopertą o wymiarach 40,4 x 40,4 mm i masą zaledwie 38,2 g (!). Niestety w komplecie dostajemy też mniejszy o 0,2" wyświetlacz (11") i trochę mniejszy akumulator.

Według deklaracji Garmina Venu 2 wytrzyma bez ładowania 11 dni w trybie zegarka, 8 godzin z GPS z muzyką, 22 godziny z GPS i 12 dni w trybie oszczędzania akumulatora. Venu 2S może z kolei zaoferować 10 dni w trybie zegarka, 7 godzin w trybie GPS z muzyką, 19 godzin z samym GPS i 11 dni w trybie oszczędzania akumulatora.

Od razu przy tym zaznaczę, że wersja S jest dedykowana posiadaczom naprawdę niewielkich nadgarstków. Sam mam raczej drobne ręce, a standardowy Venu 2 wyglądał na nich jak najbardziej w porządku. Według Garmina Venu 2S powinien być wybierany do nadgarstków o obwodzie w okolicach 110-175 mm.

Co zmieniło się poza tym?

Garmin Venu 2

Powtórzę się, ale to naprawdę ważne w takim sprzęcie - zmienił się interfejs. Jest bardziej kolorowo, jakoś żywiej, a całość jest dużo sprawniej i ładniej animowana - wliczając to też tarcze zegara. Nie jest to może jeszcze poziom lekkości Apple Watcha, ale jest zdecydowanie, zdecydowanie bliżej.

Zmienił się także cały układ ekranu głównego, wprowadzający chociażby znane z innych urządzeń Podglądy (to oficjalna nazwa), które tutaj, na ekranie AMOLED, wyglądają po prostu dużo, dużo lepiej.

Same zakładki i pod-menu również podliftingowano i chociaż nie zawsze różnice są powalające, to - wiem, powtarzam się - jest po prostu przyjemniej, płynniej i nowocześniej.

Garmin Venu 2

Nie wszystkie zmiany są jednak widoczne na pierwszy rzut oka. I tak przykładowo w końcu na listę obsługiwanych aktywności trafiły Wędrówki (obok standardowego chodzenia czy spacerowania). Narzekałem na ten brak od lat, więc teraz mogę w końcu pochwalić.

Umożliwiono też wyświetlanie dodatkowych elementów na ekranie w trybie Zawsze włączony (2-3 bez ładowania) - tj. oprócz samych wskazówek zegarka możemy mieć też stale wyświetlone dodatkowe informacje (poniżej - te w małych kółkach zostają na ekranie nawet po wygaszeniu).

Tak, ekran jest jak najbardziej czytelny nawet w mocnym słońcu - po części dzięki bardzo mocnemu podświetleniu.

Dodano też nowy, punktowy system oceny jakości snu, a także nowy algorytm do samej analizy snu:

Usprawniono też szacunkowe wyliczania wieku sprawnościowego. Od tej pory pod uwagę branych jest więcej parametrów, a przynajmniej o większej liczbie jesteśmy informowani:

To ostatnie jest o tyle istotne, że powoli odchodzimy od pobierania danych i przetwarzania ich na wynik w sposób trochę tajemniczy dla użytkownika, a dochodzimy do momentu, kiedy z tych danych można zacząć wyciągać jakieś sensowne treningowo-zdrowotnie wnioski. Garmin zresztą dość aktywnie podpowiada w tej zakładce, co można zrobić, żeby poprawić nasz wynik.

Co ciekawe - do końca testów udało mi się bez problemu zejść zauważalnie poniżej tych 24-25 lat, które według opisu były osiągalnym, docelowym wiekiem sprawnościowym. Najwyraźniej oszukałem system.

Z innych usprawnień w Venu 2 warto jeszcze wymienić:

  • szybkie ładowanie - 1 dzień działania albo 1 godzina GPS + muzyka po 10 minutach ładowania
  • nowe animowane prezentacje treningów i informacje o trenowanych partiach mięśni (to pojawiło się też w innych zegarkach)
  • profil aktywności HIIT
  • powiadomienia o zmianie wieku sprawnościowego
  • nowy czujnik tętna (o tym później).

Nowością jest też tzw. zestawienie danych zdrowia

Garmin Venu 2

Przy okazji widać, że nie wszędzie graficy Garmina dali się ponieść fantazji i czasem wszystko znów wygląda jak pokolorowany (i to nieprzesadnie) arkusz Excela.

Wracając jednak do zestawienia danych zdrowia - ta funkcja została wprowadzona jako aktywność i umożliwia nam przeprowadzenie w jednym momencie (test trwa 2 minuty) pomiaru wszystkich najważniejszych parametrów życiowych - przynajmniej tych, które Venu 2 jest w stanie zmierzyć. Jest więc pomiar tętna, saturacji, średniego oddechu, stresu i HRV.

Zebrane w ten sposób dane możemy przeglądać potem w jednym miejscu w aplikacji:

Czy może się to do czegoś przydać? Jeszcze nie wiem, ale pewnie wykonywanie takiego badania co jakiś czas nie zaszkodzi.

Poza tym w dużym stopniu do dalej Garmin Venu. Tylko lepszy.

Garmin Venu 2

Dalej mamy tutaj chociażby obsługę muzyki (tylko zamiast 3 GB mamy 7 GB pamięci). Są płatności Garmin Pay, jest obsługa aplikacji (teraz CIQ 4.0). Jest też pomiar większości dostępnych danych zdrowotnych i aktywności - od kroków i pięter, aż po wszystko związane z tętnem, stresem, oddechem i saturacją. Body Battery i Garmin Coach oczywiście też są na pokładzie. Do kompletu mamy jeszcze LiveTrack, wykrywanie wypadków i alarmowanie wybranych kontaktów oraz uproszczoną nawigację - do zapisanego punktu/pozycji albo powrót do startu. Ach, jest jeszcze kompas i barometr (choć bez alertów burzowych).

Dalej też nie mamy przesadnie rozbudowanej analizy treningu - przynajmniej w porównaniu z Fenixami czy Forerunnerami.

Powyżej mamy przykładowy bieg z Garmin Venu 2 i w zasadzie wszystkie parametry, jakie możemy z niego wycisnąć. Przy czym chyba trudno traktować to jako wadę - większości osób spokojnie wystarczą.

A jak jest z dokładnością czujnika tętna?

Garmin Venu 2 - ekran aktywnego treningu

W końcu to nowa wersja czujnika tętna, czyli Elevate 4, więc warto mu się przyjrzeć. Przy czy zmiany dotyczą głównie pomiaru saturacji, niekoniecznie natomiast samego tętna. Ale i tak zobaczmy szybko, jak spisuje się E4 w praktyce.

Zacznijmy od spokojnego biegu z 945 z HRM-Run, Apple Watchem i oczywiście Venu 2:

Tak, generalnie zaczyna się dość wesoło. Apple Watch standardowo przez jakąś chwilkę na początku mierzy stałe tętno, HRM-Run przez pierwszych 15 minut totalnie wariuje, a Venu 2 ma jakieś dziwne skoki do okolic 8 minuty. Nie mam pojęcia, z czego wynikają takie pomiary - trasa jest raczej prosta, nie ma na niej nic, co mogłoby zaburzyć pomiar, bieg był spokojny, a czujniki/zegarki były wystarczająco daleko od siebie, żeby nie powodować zaburzeń. I mimo to porobiły się takie cuda - trudno, będzie jako przestroga, że każdy czujnik - niezależnie od producenta - potrafi czasem rozczarować i nie ma co im bezgranicznie wierzyć.

Skupmy się na drugiej części biegu, bo tu jest już dużo lepiej. Przez zdecydowaną większość czasu wyniki ze wszystkich trzech urządzeń są zgodne - i to nie tyle zbliżone, co w zakresie 1 BPM identyczne.

Dobre wrażenie psują tutaj trochę 3 górki, które zarejestrował Venu, a których nie było - albo były w innym zakresie - na innych urządzeniach. Zasugerowałbym, że może za bardzo się opaliłem w ostatnim czasie i optyczny czujnik tętna może mieć problemy, ale... Apple Watch uniknął podobnych pików. Fakt, nie miały one przesadnego wpływu na średnie tętno i nie trwały zbyt długo, ale nie da się udawać, że ich nie było.

Natomiast takie górki nie pojawiają się na szczęście w przypadku Venu 2 zawsze. Wręcz przeciwnie - celowo wybrałem akurat ten gorszy dzień.

Przykładowo tutaj fragment rozgrzewkowy wyszedł Venu 2 perfekcyjnie zgodnie z pozostałymi urządzeniami, w tym z HRM-Run (z wymienioną baterią).

I w większości przypadków spokojnych biegów pewnie będziemy oglądać właśnie taki obrazek. Ok, o ile ktoś biega z trzema urządzeniami pomiarowymi - inaczej będzie miał tylko jedną kreskę. I to narzędzie do porównania danych jest płatne. Nieważne - wiadomo, o co chodzi.

A jak jest przy trochę bardziej dynamicznych biegach?

Przeważnie dobrze, aczkolwiek zdarzają się wpadki. O ile bowiem w większości przypadków nie mogłem jakoś specjalnie narzekać, o tyle np. powyżej pierwszy i drugi 2-minutowy interwał jest jako-tako akceptowalny (choć wyraźnie dobijają do góry na koniec), a trzeci jest całkiem dobry, o tyle już w trzecim Venu 2 ze zdecydowanym opóźnieniem zareagowało na moje przyspieszenie, rejestrując wyraźny wzrost tętna dopiero w połowie interwału. Dlaczego? Nie wiem. Ale jak widać - i takie rzeczy się zdarzają.

Jeśli ktoś przy tym nie ufa optycznym czujnikom tętna - jak najbardziej można do Venu 2 podłączyć zewnętrzny moduł - obsługiwany jest zarówno standard łączności ANT+, jak i Bluetooth. Niestety przy okazji zła (acz przewidywalna) wiadomość - nie podłączymy do Venu 2 czujnika mocy. Obsługiwane są głównie czujniki tętna, footpody, czujnik prędkości i kadencji, tempe raz światła i radary Varia.

A jak jest z GPS?

W większości przypadków - jak najbardziej poprawnie. Na otwartej przestrzeni Venu 2 nie ma najmniejszych problemów z zapisem prawidłowej trasy:

Nawet kiedy pojawia się trochę drzew (a nawet całkiem sporo) zapis dalej jest w porządku. Miejscami nawet wygląda to lepiej niż w 945:

Wbiegamy pod wiadukt? Dalej jest dobrze. Ponownie - Venu 2 był prawdopodobnie najbliżej faktycznego przebiegu trasy:

Podobnie zresztą było z większością zakrętów i ogólnie krętych dróg - może i nie było perfekcyjnie (tego nie oczekuję), ale ślad wyglądał dużo lepiej niż w Apple Watchu i lepiej niż w 945:

Tak samo przy niskiej zabudowie - Venu 2 wyłapał dużo dokładnie przebieg trasy:

Co oczywiście nie oznacza, że jest absolutnie nieomylny. Tutaj przykładowo pogubił się po przebiegnięciu pod innym wiaduktem. Zresztą jak wszystkie pozostałe sprzęty:

Niestety nie zawsze dobrze wygląda też sytuacja przy bieganiu w okolicy wysokich budynków.

Tutaj już z daleka widać, że w środkowej części zapisu stało się cos niezbyt dobrego.

Jak duży wpływ na końcowy wynik mają takie zaburzenia? Niewielki - 945 pokazał dystans o 31 m większy, natomiast Apple Watch - o podobną wartość krótszy, podczas gdy cała trasa liczyła sobie ok. 9 km. Pomijalna różnica.

Czy warto kupić Garmin Venu 2?

Rozbijmy może to pytanie na kilka elementów.

Jeśli mamy Venu 1 i wszystko nam w nim pasuje (albo przynajmniej większość) - nie paliłbym się jakoś specjalnie do zakupu. Tak, Venu 2 jest lepszy właściwie pod każdym względem. Działa szybciej, ma więcej funkcji, większy ekran, wyższą rozdzielczość, szybkie ładowanie, ładniejsze menu, a do tego wszystko, co miał poprzedni Venu. Natomiast podstawowe funkcje i zastosowania nie zmieniły się aż tak bardzo, żeby pędzić w podskokach i wydawać te 1850 zł.

No i właśnie - Venu 2 kosztuje w tym momencie ok. 1850 zł, co stawia go niemal w jednym szeregu z Forerunnerem 745 i Fenixem 6, czyli zegarkami z brzydszymi ekranami lub mniejszą liczbą smartzegarkowych funkcji, ale dużo bardziej sportowymi. Venu 2 trafia też do jednego worka cenowego z Apple Watchem - albo 6 40 mm, albo SE 44 mm... z LTE (i jeszcze zostaje nam prawie 200 zł). Tutaj z kolei mamy dużo mniej funkcji sportowych i krótszy czas pracy na jednym ładowaniu, ale dużo więcej opcji smartzegarkowych.

Po raz kolejny więc trzeba wybierać między tym, czy bardziej zależy nam na sporcie, czy na codziennych zastosowaniach smartzegarkowych. Venu 2 zdaje się trafiać gdzieś idealnie pomiędzy te dwie kategorie - jest w nim więcej sportu niż w Apple Watchu, ale mniej niż w np. w 745. I w drugą stronę - w Apple Watchu jest więcej rzeczy smart niż w Venu 2, natomiast w takim Fenixie 6 - mniej.

Przy czym muszę przyznać, że o ile pierwszą generację Venu odsyłałem po testach bez żalu, o tyle za drugą zacząłem już nawet trochę tęsknić, szczególnie zerkając na ekran mojego 945...