Sprzęt  /  Artykuł

Mucha i ważka to nowe tyci, tyci drony wojskowe. Są tak małe, że wlecą do budynku lub samochodu

Wojsko pracuje nad nowym typem dronów. Są tak małe, że wlecą nawet do pojazdów
5774 interakcji
dołącz do dyskusji

Wojsko od lat korzysta z dronów, ale w erze miniaturyzacji czas pójść krok dalej. Powstanie nowy typ bezzałogowych statków powietrznych, który będzie do złudzenia przypominać owady.

W 2015 roku startup Animal Dynamic z siedzibą w Oksfordzie stworzył dwa drony działające w zupełnie niestandardowy sposób. Nosiły one nazwy Stork i Skeeter. Ten pierwszy wyglądał niczym bezzałogowa motolotnia i był dostosowany do przenoszenia dużych ładunków na długich dystansach. Znacznie ciekawiej wypada drugi, czyli Skeeter.

To właśnie tym projektem zainteresowała się armia. Obecnie projektu Skeeter nie znajdziemy na stronie Animal Dynamic, ale internet pamięta projekty, które sześć lat temu trafiły do sieci. Pokazywały one miniaturowe drony wzorowane na owadach, a konkretnie na ważkach.

Mechaniczna ważka na służbie może odmienić pole walki.

Nie wiemy, jak dziś wygląda projekt Animal Dynamics, ale już sześć lat temu to rozwiązanie robiło duże wrażenie. Bez wątpienia był to miniaturowy dron, ale kształtem bardziej przypominał owada. Zamiast zestawu czterech śmigieł miał cztery skrzydełka. Dron unosił się w powietrzu właśnie poprzez szybkie trzepotanie skrzydełkami, czyli dokładnie tak, jak robią to owady.

Naukowcy opracowali mechanizm, który może poruszać się niemal bezdźwięcznie. Drony mogły lecieć nawet pod wiatr o sile do 37 km/h. Już sześć lat temu mówiono też o oprogramowaniu pozwalającym na autonomiczny lot z wykrywaniem przeszkód. Pojedynczy dron ważył 200 g i mierzył 20 cm.

Podobnych projektów było więcej, jak choćby słynny Black Hornet Nano, który trafił nawet do Polskiej armii, a konkretnie do Jednostki Wojskowej Komandosów w Lublińcu. Dron wygląda niczym miniaturowy helikopter i waży 100 g. Bazuje więc na dwóch wirnikach, a nie na ruchu skrzydeł.

Kolejnym pomysłem na drony w armii są robotyczne pszczoły.

RoboBee to kolejny startup, którym natychmiast zainteresowała się armia. To kolejny pomysł na drony stworzone na bazie obserwacji owadów. Ponownie mamy do czynienia z mechanicznymi skrzydłami zamiast typowych dla segmentu wirników.

Najnowszym pomysłem są drony o wielkości kilku centymetrów. Noszą nazwę X-Wing.

Najnowszy projekt firmy RoboBee wygląda jak miniaturowa ważka i nosi nazwę X-Wing. Dron unosi się w powietrzu za pomocą przezroczystych śmigieł. Pierwsze wojskowe prototypy będą testowane już w 2022 r.

Tak niewielki dron otwiera zupełnie nowe możliwości wywiadowcze. Zdalnie sterowana ważka będzie mogła monitorować nie tylko obszary, na których toczą się walki, ale też wnętrza budynków, a nawet pojazdów. Otwiera to zupełnie nowe możliwości. Drony będą miniaturowe, lekkie i tanie, dzięki czemu będzie można wypuścić ich dziesiątki. Nawet jeśli żaden nie wróci do bazy, koszt takiej operacji będzie dla armii marginalny.