Kosmos  /  News

Piekło to mało powiedziane. Połowa gwiazd w naszej galaktyce jest chłodniejsza od tej gorącej planety

Picture of the author

Nowy tydzień to i nowa egzoplaneta. Żyjemy w czasach, w których odkrycia nowych planet pozaziemskich należą już wręcz do codzienności. Do mediów przebijają się jedynie te ciekawsze planety, wystarczająco odstające od normy. Tak jest właśnie z planetą skatalogowaną pod numerem TOI-1431b.

Nie jest to zbyt fantazyjna nazwa, ale to dotyczy wszystkich obiektów kosmicznych, które po prostu wpisuje się do katalogu obiektów, najczęściej odkrytych za pomocą danego teleskopu. W tym przypadku TOI to skrót od TESS Object of Interest, czyli obiekt zainteresowania teleskopu kosmicznego TESS. 

Czym zatem wyróżnia się egzoplaneta TOI-1431b?

To klasyczny gorący jowisz, czyli planeta gazowa większa od Jowisza krążąca na tyle blisko swojej gwiazdy, że - w przeciwieństwie do Jowisza - jest naprawdę gorąca.

Jednak istnieje coś takiego jak gorąca i coś takiego jak naprawdę gorąca. Patrząc na Układ Słoneczny, można powiedzieć, że Wenus jest gorąca. Jakby nie patrzeć, na powierzchni planety panuje temperatura blisko 470 stopni Celsjusza, a więc w porównaniu do warunków ziemskich jest tam naprawdę gorąco.

W porównaniu do TOI-1431b, Wenus jest całkiem chłodna, jeżeli nie zimna.  Ów gorący jowisz krąży tak blisko swojej gwiazdy, że jedno okrążenie zajmuje mu zaledwie dwa i pół dnia. Można wręcz powiedzieć, że planeta wręcz ociera się o najbardziej zewnętrzne warstwy swojej gwiazdy.

Nowa definicja gorącej planety

Efekt? Na dziennej stronie planety temperatura sięga 2700 stopni Celsjusza, a po nocnej stronie planety aż 2300. Można zatem założyć, że dla astrobiologów poszukujących życia we wszechświecie, nie będzie to szczególnie interesujący obiekt.

Same liczby jednak mało mówią, dlatego naukowcy pomyśleli, do czego właściwie porównać te temperatury. Krótko mówiąc, dzienna strona planety (pamiętajmy, że jest to planeta gazowa) jest gorętsza od lawy wulkanicznej. Co więcej, jest to planeta gorętsza od 40 proc. gwiazd w naszej galaktyce. To chyba najlepsze porównanie - połowa gwiazd w galaktyce jest chłodniejsza od atmosfery planety podobnej do Jowisza.

Skąd się bierze taka planeta?

Raczej tak blisko swojej gwiazdy żaden gazowy olbrzym nigdy nie powstaje. Młoda gwiazda zazwyczaj intensywnie promieniuje, wysyłając w swoje otoczenie silne wiatry gwiazdowe. W takim miejscu żaden gaz nie jest w stanie połączyć się ze sobą w masywną planetę. Najprawdopodobniej zatem planeta powstała znacznie dalej od swojej gwiazdy, tam, gdzie wiatry nie są już tak silne, a otoczenie jest wystarczająco chłodne. Dopiero po uformowaniu się, np. wskutek interakcji z innymi masywnymi planetami, planeta zmieniła swoją orbitę i migrowała do wnętrza swojego układu planetarnego, gdzie obserwujemy ją obecnie.

Pozyskane w ramach obserwacji dane pozwolą teraz naukowcom poznać procesy powstawania planet tego typu i ich atmosfer.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst