Sprzęt  /  Felieton

Apple włączył turbodoładowanie. Nie chciałbym być na miejscu konkurencji

Picture of the author
365 interakcji
dołącz do dyskusji

Zaskoczenie? Tak, spore, bo aż tylu nowości od Apple'a na pierwszej konferencji produktowej w tym roku się nie spodziewaliśmy. Jedno jest pewne - Apple jest rozpędzony tak mocno, że wyprzedza całą konkurencję. O długie mile.

Porzucenie przez Apple'a procesorów Intela i przejście na własną architekturę sprzętową było - jak dowodziliśmy wcześniej - krokiem granicznym. Nikt z nas chyba nie przypuszczał jednak, że transformacja Apple'a w kierunku kompletnej niezależności od Intela i po części innych dostawców kluczowych komponentów technologicznych nastąpi tak szybko.

To jeden z mocniejszych wiosennych wysypów nowości w historii Apple

Zupełnie nowe iMaki, zupełnie nowe iPady Pro, uaktualnione Apple TV, nowy produkt z ekosystemu iPhone'a lokalizatory AirTag i nawet nowa wersja kolorystyczna iPhone'a - to potężna dawka nowych produktów. Każdy z nich - no, może poza Apple TV - otwiera nowy rozdział w historii rozwoju produktu.

Nowy iMac z procesorem M1? Na to czekała niezliczona rzesza fanów i zwykłych klientów Apple'a. Po tym, co przyniosły ze sobą pierwsze MacBooki z M1, czyli: nieprawdopodobne wręcz przyspieszenie w działaniu, wydajność, niewiarygodny czas pracy na jednym ładowaniu akumulatora, lud pracujący korzystający z Maków gryzł paznokcie w oczekiwaniu na nowe komputery stacjonarne z silikonem od Apple'a.

I chyba ogólne odczucie jest takie, że Apple nowym iMakiem dowiózł. Ja jestem zachwycony - zarówno nowym dizajnem, jak i osprzętem (nowa wersja mojej absolutnie ulubionej klawiatury Magic Keyboard z Touch ID!), a także ciekawymi smaczkami w postaci przesunięcia jak zawsze obrzydliwego kabla ethernetowego do zasilacza. Myślę też, że prawdziwą magię nowy iMac pokaże dopiero z nową wersją macOS, którą zobaczymy zapewne w czerwcu a na komputerach we wrześniu. Żałuję tylko, że Apple nie pozostawił dwóch wersji rozmiaru ekranu, bo… do 27-calowej wersji iMaka jestem mocno przyzwyczajony.

Nowe iPady Pro kompletnie niwelują różnice między komputerem stacjonarnym a dużym urządzeniem mobilnym, jakim jest tablet.

Apple od dawna gra w samotnej lidze, jeśli chodzi o rozwój tabletów i ich popularność wśród klientów, ale dzisiejszą nowością absolutnie miażdży jakiekolwiek podbiegi konkurentów. Z chipem Apple M1, nowe tablety prowokują pytanie - co to właściwie jest komputer? Bo ja odnoszę wrażenie, że iPad to od dzisiaj nie jest tablet - to właśnie komputer, tyle że dla młodszego odbiorcy, takiego, który wychował się już w erze post-PC i wkracza w dorosłe, zawodowe życie.

Dziś od Apple'a dostał absolutnie pełnoprawny komputer w postaci dotykowego ekranu, do którego może dopiąć przenośną klawiaturę. Najpóźniej w czerwcu obsługę iPada Pro z M1 włączą wszyscy kluczowi dostawcy oprogramowania, w tym Adobe, a to ostatecznie wyrzuci z iPada Pro dyskusję: do pracy, czy tylko do rozrywki.

Lokalizatory AirTag mogą na tle potężnych zmian w iMakach i iPadach Pro jak coś niespecjalnie istotnego, ale warto chwilę zastanowić się, co ten miniaturowy produkt daje Apple'owi.

Takich produktów jest już sporo na rynku, na czele z polskim notiOne, którego funkcje są mocno zbliżone do apple'owego AirTaga, jednak żaden z konkurentów nie ma i nigdy nie dostanie takiej integracji z ekosystemem iPhone'a jak produkt Apple'a. A to kolejny aspekt budowania przewagi konkurencyjnej smartfonu firmy. Co więcej, większość klientów dopiero teraz dowie się o istnieniu takiej kategorii produktów jak mobilne lokalizatory, dzięki czemu to Apple zje zapewne wisienkę na torcie tego rynku.

Co to wszystko oznacza?

W niecały rok Apple oferuje wszystkie swoje kluczowe produkty na bazie architektury ARM'a z autorskim systemem SoC. To oznacza nie tylko uwolnienie się od bagażu przestarzałej technologii Intela, lecz przede wszystkim zupełnie nową trajektorię rozwoju Apple'a. Jeśli do tej pory wydawało nam się, że Apple wyprzedza konkurencję, to dzisiaj wiemy już na pewno, że włączył turbodoładowanie i odleci jeszcze dalej i szybciej.

Nie chciałbym być na miejscu konkurencji - zarówno tej na rynku mobilnym (smartfony, tablety), jak i komputerów stacjonarnych (desktopy, komputery przenośne), bo dziś Apple pokazał, jaki potencjał drzemie w pełnej kontroli nad własnym ekosystemem sprzętowym, software'owym i usługowym. Nikt inny na rynku nie ma nawet w połowie tak rozbudowanej pozycji, by niezależnie od innych rozwijać swoją ofertę i budować przewagę konkurencyjną.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst