Gry  / News

Fundamentalna zmiana w Pokemon GO. Niantic zdradzi, co może wykluć się z jajka

Picture of the author

Niantic zmienia mechanizm jajek w Pokemon GO i pozwoli wreszcie podejrzeć, jakie Pokemony można z nich zdobyć. Firma najwyraźniej chce uciec od oskarżeń o to, że korzysta z niesławnym lootboksów. To cwany ruch, bo deweloperzy dobrze wiedzą, że dziś pieniądze leżą zupełnie gdzie indziej.

Od samego początku gracze, którzy w Pokemon GO zostawiali prawdziwe pieniądze, mieli sporą przewagę nad osobami grającymi za darmo. Jednym z pierwszych przedmiotów, jakie można było kupić, były dodatkowe inkubatory do jajek, które pozwalały wykluwać naraz więcej niż jedno w tym niezniszczalnym. Sam kilka lat temu właśnie na te wirtualne przedmioty wydałem małą fortunę — skoro już chodziłem na te spacery, to wolałem nabijać dystans na więcej niż jednym jaju…

Warto przy tym pamiętać, że z początku jajka w Pokemon GO były źródłem tych najrzadszych i bardzo potężnych Pokemonów, które trudno było złapać „na dziko”. Problem w tym, że gra losuje, jakiego typu Pokemona z nich wyklujemy już w chwili zebrania jajka z np. Poke Stopa, ale my do samego wyklucia nie mamy pojęcia, czy zdobędziemy pożądany okaz, czy trafi nam się jakiś bezużyteczny dubel. Wiele osób do dziś uznaje, że ta funkcja nosi znamiona hazardu.

Niantic uważa, że jajka w Pokemon GO to wcale nie są lootboksy.

Firma przekonuje, że to mechanika zapewniająca „fajne prezenty”, ale tak jak w 2016 r. zdobycie z jajka po przejściu 10 km smoka Dratini faktycznie potrafiło wywołać ekscytację, a i pozostałe stworki pozyskiwane w ten sposób często uzupełniały kolekcję, tak te czasy już minęły. Po kilku latach ta mechanika mnie zwykle jedynie irytują i z między innymi tego powodu przestałem opłacać dodatkowe inkubatory (chociaż przegapiłem przez to kilka Pichu w limitowanych czapkach).

Spadek atrakcyjności stworków z jajek zbiegł się w czasie z wprowadzeniem do Pokemon GO zupełnie nowych sposobów na zdobywanie tych naprawdę potężnych stworków, w których elementów losowości co do gatunku stworka nie ma. Raidy, w których od niedawna można uczestniczyć zdalnie, stały się w dobie pandemii dla Niantic żyłą złota, podczas gdy inkubatory z powodu ograniczeń w poruszaniu się straciły na znaczeniu. Nic dziwnego, że twórcy gry rozważają zmiany.

Niantic wreszcie zdradzi, co może się wykluć z jajka w Pokemon GO.

Firma do tej pory nie podawała oficjalnie, które dokładnie Pokémony można aktualnie zdobyć z jaj. Informacje o szansie na zdobycie danego gatunku mamy jedynie dzięki trenerom, którzy oddolnie skrzyknęli się na Redditach i innych Discordach w celu przeprowadzenia badań statystycznych. Wygląda jednak na to, że niedługo nie będzie to już aż tak bardzo potrzebne, bo Niantic zaczęło aktywować wybranym trenerom funkcję sprawdzania potencjalnej zawartości jajek.

Jeśli tylko ta zmiana wejdzie do Pokemon GO na stałe, firmie łatwiej będzie odpierać kolejne oskarżenia o to, że w grze kierowanej do dzieci implementuje coś a la lootboksy. Co prawda nadal nie będziemy wiedzieli, co dokładnie zdobędziemy, ale przynajmniej łatwiej będzie nam oszacować, czy warto wysupłać te kilka złotych na przyspieszenie procesu wykluwania się stworka, czy też np. wszystkie podane gatunki mamy i lepiej użyć tego niezniszczalnego inkubatora.

Mimo to trzeba pamiętać, że Pokemon GO pozostaje grą, którą z tytułu istnienia mikropłatności można podciągnąć pod kategorię pay-to-win — po prostu z innego powodu niż fakt, iż losuje się gatunki stworków w jajkach. Cały czas to właśnie jaja są jednym ze źródeł tzw. stardustu, czyli najcenniejszego zasobu w grze, a to właśnie ten gwiezdny pył pozwala na podnoszenie parametrów podopiecznych. Ten surowiec jest też niezbędny, by wymieniać się z innymi trenerami.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst