1. SPIDER'S WEB
  2. Sprzęt
  3. Tech

Więcej tego samego. Oppo Reno 5 5G - pierwsze wrażenia

oppo-reno-5-5g-pierwsze-wrazenia-4

Oppo błyskawicznie skorzystało z okazji, by zapełnić lukę, jaką w potrzebach polskiego konsumenta zostawił Huawei. Teraz, po wzięciu rynku szturmem, pozostało już tylko jedno – umacniać pozycję. Nic dziwnego, że Oppo Reno 5 5G sprawia wrażenie zachowawczego i bezpiecznego. Taki ma być.

Jeśli wierzyć danym IDC za marzec 2021 r., Oppo w Polsce sprzedało o 386,9 proc. (!) więcej smartfonów niż rok wcześniej i zarobiło na nich o 368 proc. (!) więc niż rok wcześniej. Z kolei raporty firmy Canalys mówią, iż w Europie sprzedaż smartfonów Oppo wzrosła aż o 186 proc.

Często mówimy o producentach smartfonów, że „podbijają” jakiś rynek, ale Oppo zrobiło to całkiem dosłownie – ubiegłoroczne modele Oppo Reno 4 wzięły Stary Kontynent szturmem. Dobry generał powiedziałby jednak, że zdobycie pozycji to dopiero połowa sukcesu; trzeba ją jeszcze utrzymać.

I tu wchodzi na scenę Oppo Reno 5 5G. Cały na biało niebiesko.

Spędziłem z Oppo Reno 5 5G już kilka dni, ale to stanowczo za mało, by nazwać ten tekst „recenzją”. Na kompletny test i wytykanie błędów przyjdzie jeszcze pora. Teraz skupmy się na pierwszych wrażeniach. A pierwsze wrażenie to on robi nadspodziewanie dobre.

Jeśli nie widzicie różnicy między Oppo Reno 5 a Oppo Reno 4 – nie potrafię się dziwić. Oppo w tym roku zagrało bezpiecznie, nie ryzykując gwałtownej zmiany stylistyki tuż po tym, jak klient zdążył się oswoić z konkretnym designem.

Mamy tu więc do czynienia z delikatnym przemodelowaniem. Z tyłu różnicę widać tylko w kolorach – tegoroczny niebieski wariant jest przywodzi na myśl raczej tło pulpitu Windowsa 10 niż błękit nieba, ale gdy pada na niego światło, lśni niczym szafir. Oppo nazywa ten efekt „Reno Glow” – nazwa może pretensjonalna, ale efekt wspaniały, choć plecki nie są nawet wykonane ze szkła.

Zamiast tego Oppo postawiło na poliwęglan pokryty bardzo specyficzną fakturą, przypominającą nieco w dotyku papier ścierny. Wrażenie jest specyficzne, ale przyjemnie, lecz niestety nawet delikatnie chropowata powierzchnia nie ustrzegła Reno 5 przed ustawicznym wyślizgiwaniem się z rąk. Na ten telefon lepiej od razu założyć etui, choć trochę szkoda, bo bez dodatkowej ochrony prezentuje się on prześlicznie, zarówno w testowanej niebieskiej edycji, jak i w czarnym wariancie wykończenia.

Wyspa aparatów również wygląda znajomo. Najmniejsze z oczek aparatu nieco urosło, ale poza tym patrzymy na z grubsza tę samą wielkość i ten sam układ obiektywów, co w Oppo Reno 4.

Na froncie również trudno dostrzec zmiany. Tak naprawdę jedyną dostrzegalną na pierwszy rzut oka różnicą jest oczko aparatu, pojedyncze, wzorem Oppo Reno 4 Pro, a nie podwójne, wzorem Oppo Reno 4. Producent chwali się też, że „znacząco zmniejszył dolną krawędź wyświetlacza”. Ta „znacząca zmiana” wynosi jednak 1,5 mm, więc gołym okiem trudno ją zauważyć, choć to niewątpliwie zmiana na plus.

Choć zmieniła się grubość ramki, to nie zmieniła się wielkość wyświetlacza. Podobnie jak w poprzedniej generacji, jest to panel AMOLED o przekątnej 6,4” i rozdzielczości 2400 x 1080 px, tyle tylko, że tym razem mamy do czynienia z ekranem o częstotliwości odświeżania 90 Hz i do 180 Hz częstotliwości odświeżania panelu dotykowego. 90 Hz to doskonały kompromis między uzyskaniem wrażenia idealnej płynności, a realnymi możliwościami procesora i grafiki, które muszą wyrenderować dodatkowe klatki, by ową pełną płynność uzyskać. Pod ekranem oczywiście znalazło się miejsce na czytnik linii papilarnych i po kilku dniach użytkowania mogę powiedzieć, że spisuje się on poprawnie. Nie jest ani wybitny, ani irytująco wolny.

Na tle innych urządzeń, z którymi miałem ostatnimi czasy do czynienia, Oppo Reno 5 jest nadspodziewanie lekki i poręczny – tak jak jego poprzednik. Jego wymiary to 159,1 x 73,4 x 7,9 mm, zaś masa wynosi 172 g. W porównaniu ze sprzętami mającymi ekrany o przekątnych 6,8” i masę ponad 200 g, nowy smartfon Oppo to waga piórkowa. Niewielka masa nie ma jednak przełożenia na solidność wykonania. Pomimo tego, że konstrukcja jest poliwęglanowa, nic tu nie skrzypi ani nie trzeszczy, zaś przyciski mają idealny skok.

Nie tylko wizualnie Oppo nie wyważa otwartych drzwi. Również podzespoły są znajome.

Zamiast celować w niesprawdzone układy, które wymagałyby ponownych testów, certyfikacji i roboczogodzin, Oppo znowu zagrało bezpiecznie. W Oppo Reno 5 5G znajdziemy znajomą kombinację podzespołów: procesor Qualcomm Snapdragon 765G, 8 GB RAM-u i 128 GB miejsca na dane.

To sprawdzona mieszanka sylikonu, zapewniająca osiągi wystarczające niemal każdemu, jednocześnie zapewniająca szybką łączność bezprzewodową (5G, Wi-Fi 5, Bluetooth 5.1) i energooszczędność.

Energii tym podzespołom dostarcza zaś większy niż rok temu akumulator, o pojemności 4300 mAh, który naładujemy dostarczoną w zestawie ładowarką SuperVOOC 2.0 o mocy 65W. Po kilku dniach wiem już, że akumulator z ledwością wystarcza na cały dzień pracy, ale przy tak szybkim ładowaniu to niewielki problem – w 15 minut możemy naładować telefon do 60 proc., a do pełna w nieco ponad pół godziny. Nie ma tu ładowania bezprzewodowego, ale w telefonie z tej półki cenowej raczej nikt się go nie spodziewa.

Oppo mówi, że każdy może być twórcą. A Reno 5 5G zapewni odpowiednie narzędzia do tworzenia.

Podczas prezentacji dla mediów najwięcej czasu poświęcono możliwościom fotograficznym nowego Oppo Reno 5, w których hardware odgrywa ważną, acz drugoplanową rolę.

Od strony sprzętowej Reno 5 prezentuje się dość standardowo – mamy tu cztery sensory:

  • 64 Mpix aparat główny z obiektywem f/1.7
  • 8 Mpix aparat z obiektywem ultrawide f/2.2
  • 2 Mpix aparat mono z obiektywem f/2.4
  • 2 Mpix aparat macro z obiektywem f/2.4

Z przodu zaś znajdziemy aparat o rozdzielczości 32 Mpix.

Jeśli chodzi o wideo, możemy je nagrywać w rozdzielczości 4K przy 30 FPS lub maksymalnie 60 FPS przy rozdzielczości 1080p, wykorzystując sensor główny. Aparat przedni nagrywa zaś w maksymalnej rozdzielczości 1080p przy 30 FPS-ach.

Specyfikacja nie robi więc szału, ale Oppo zapewnia, że najważniejszy jest tu software odpowiedzialny za możliwości aparatu. Domorośli twórcy dostają do swojej dyspozycji szereg wspieranych sztuczną inteligencją tricków, która ma ułatwić nagrywanie i poprawić jakość nagrań oraz fotografii.

Najważniejszym z nich jest chyba tryb AI Highlight Video, który – cytując informację prasową – jest pierwszą na rynku funkcją, która wykorzystuje algorytmy sztucznej inteligencji do wykrywania warunków oświetlenia i automatycznie stosuje wymagany algorytm w oparciu o różne scenariusze. Zależnie zatem od sytuacji, aparat sam przełączy się np. w tryb wideo nocnego lub tryb Live HDR. Podczas nagrywania wideo działa też tryb portretowy, odcinający postaci od tła w czasie rzeczywistym.

Oprócz tego mamy tu też szereg standardowych usprawnień: tryby nocne, tryby portretowe, tryb super-stabilizacji wideo. Słowem wszystko to, do czego Oppo przyzwyczaiło nas w swoich smartfonach.

Na drobiazgowe testy powyższych funkcji przyjdzie jednak czas w pełnej recenzji. Na pierwszy rzut oka możliwości foto- i wideograficzne Reno 5 zapowiadają się naprawdę ciekawie.

Cena? Zaskakująco niska.

Nowemu Oppo Reno 5 5G specyfikacją i możliwościami bliżej jest do zeszłorocznego Oppo Reno 4 Pro niż do Oppo Reno 4. Spodziewałem się więc adekwatnej ceny. Tymczasem Reno 5 kosztował będzie 1999 zł, co jak na smartfon o tych możliwościach jest rozsądną kwotą.

Oppo Reno 5, a także jego uboższe wersje – Reno 5 Lite i Reno 5 Z – trafią do sprzedaży 23 marca 2021 r. Kupując smartfon przed 5 kwietnia 2021 r. za złotówkę otrzymamy do niego słuchawki Oppo Enco W31.