Tech  / Artykuł

Co się odwlecze, to nie uciecze. Apple'a czeka pozew zbiorowy za MacBooki z klawiaturą motylkową

Picture of the author

Co się odwlecze, to nie uciecze – mówi polskie przysłowie. Sfrustrowani nabywcy MacBooków z klawiaturą motylkową czekali trzy lata, ale w końcu się doczekali: Apple otrzyma pozew zbiorowy za świadomą sprzedaż wadliwego produktu.

Klawiatura motylkowa, obecna w MacBookach od 2015 do 2019 roku, śmiało zasługuje na tytuł najgorszej klawiatury w historii klawiatur. Już od debiutu w 12-calowym MacBooku wzbudzała kontrowersje niemal nieistniejącym skokiem klawiszowym, przez co można było odnieść wrażenie, że piszemy po gołym bloku aluminium. Prawdziwe baty Apple zabrał za nią jednak wtedy, gdy użytkownicy zaczęli masowo zgłaszać problemy z jej działaniem.

Począwszy od „lepkich” klawiszy (zwłaszcza „e” i „t”), poprzez niedziałające klawisze, aż po kompletne uszkodzenie klawiatury – tysiące konsumentów z całego świata Apple doprowadził do szału, gdy okazało się, że klawiatura w ich bardzo drogich komputerach była dramatycznie zła. Większość problemów wynikała z braku odpowiedniego zabezpieczenia klawiszy przed przedostawaniem się brudu. Gdy jakikolwiek drobiazg wpadł pod klawisz, ten przestawał być używalny. A jako że w klawiaturach Apple’a nie da się naprawić lub wymienić indywidualnego przycisku, taki drobiazg wystarczył, by trzeba było wymienić całą klawiaturę, co okazywało się szalenie kosztowne, jeśli do usterki doszło po wygaśnięciu gwarancji.

Kiedyś to było. Mechanizm motylkowy po prawej wyparł nożycowy po lewej. Ma się to zmienić.

Apple próbował zaradzić temu problemowi, wypuszczając w 2016 r. drugą generację klawiszy motylkowych, które tym razem wyposażone były w silikonową kopułkę, mającą chronić przyciski przed przedostawaniem się brudu. Niestety – to nie pomogło. Tak samo jak nie pomogła druga rewizja klawiatury w 2018 r, w czasie której zmieniono materiał, z którego wykonane były przełączniki. Konsumenci w dalszym ciągu skarżyli się na zablokowane i dublujące się klawisze.

Koniec końców Apple zmuszony był przyznać się do fiaska.

Na skutek tysięcy napływających skarg, gigant zmuszony był otworzyć program serwisowy dla tych, którzy nabyli komputery wyposażone w klawiaturę z mechanizmem motylkowym. Lista urządzeń objętych darmową wymianą uszkodzonej klawiatury jest zatrważająco długa:

Oczywiście posypanie głowy popiołem przez ekipę Tima Cooka nie wystarczyło konsumentom. W maju 2018 r. złożony został pierwszy pozew, oskarżający Apple’a o świadome wprowadzenie do sprzedaży wadliwego produktu i tym samym złamanie szeregu regulacji stanowych – m.in. kalifornijskiej Ustawy o środkach ochrony prawnej konsumentów i prawa dot. nieuczciwej konkurencji.

Powodowie zarzucili Apple’owi brak należytej fazy testowej przed wprowadzeniem produktu na rynek i świadome wprowadzenie go na rynek z wadą. Jako koronny dowód przedstawili dokument pomocy technicznej, wydany wraz z MacBookiem 2015, który opisuje sposób czyszczenia w przypadku dziwnego zachowania klawisza, zaznaczając jednocześnie, że… czyszczenie nie naprawi defektu permanentnie.

Do dowodów w sprawie została włączona także wewnętrzna korespondencja firmy, z której wynika, iż pracownicy zdawali sobie sprawę z tego, że kolejne rewizje klawiatury nie przynoszą rezultatu.

Sprawa wylądowała w sądzie w Północnej Karolinie i wydawało się, że na tym zakończy się historia najgorszej klawiatury w historii klawiatur. Tak się jednak nie stało.

Apple’a czeka pozew zbiorowy za MacBooki z klawiaturą motylkową.

Po blisko trzech latach oczekiwania sąd rozpatrzył sprawę pozytywnie i nadał powództwu status klasyfikowanego pozwu zbiorowego. Pozew obejmie wszystkich nabywców produktów wyposażonych w klawiaturę z mechanizmem motylkowym w stanie Kalifornia, Nowy Jork, Floryda, Illinois, New Jersey, Washington i Michigan.

Apple próbował bronić się przed klasyfikacją pozwu, wykazując, że zbiorowe powództwo nie powinno odnosić się do kilku generacji klawiatury motylkowej. Powodowie odparowali jednak tę linię obrony, udowadniając, iż kolejne rewizje klawiatury nie naprawiły fundamentalnych kwestii powodujących problem – płytkiego skoku klawiszy i zbyt ciasnej przestrzeni między nimi.

Teraz Apple musi udowodnić, że to nie te cechy powodowały masowe usterki MacBooków. W innym przypadku firma zostanie oskarżona o świadomą produkcję defektywnych klawiatur na przestrzeni lat i zmuszona będzie wypłacić nabywcom komputerów odszkodowanie.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst