Kosmos  / News

Ziemia skończy w atmosferze białego karła. Astronomowie odkryli szczątki innych planet skalistych

Picture of the author
296 interakcji
dołącz do dyskusji

To się może w głowie nie mieścić, ale wydaje się, że astronomowie odkryli właśnie w atmosferach czterech białych karłów szczątki planet skalistych, które kiedyś wokół nich krążyły. 

Granice możliwości astronomów przesuwają się dosłownie z dnia na dzień. Jak donoszą astronomowie z Uniwersytetu w Warwick w Wielkiej Brytanii w artykule opublikowanym w periodyku Nature Astronomy, analizując skład chemiczny atmosfer białych karłów, udało się znaleźć coś naprawdę niespotykanego. Do niedawna nie mieliśmy jeszcze możliwości prowadzenia takich badań. Ale po kolei.

Czym są białe karły?

Białe karły to pozostałości po gwiazdach takich jak Słońce, które wypaliły już całe dostępne paliwo w swoim jądrze, przeszły w fazę czerwonego olbrzyma, z czasem odrzuciły zewnętrzne warstwy gwiazdy tworząc tym samym mgławice planetarne i pozostawiły po sobie tylko obiekt, który kiedyś był jądrem gwiazdy. Ta właśnie pozostałość to biały karzeł. Rozmiarami przypomina Ziemię, choć masę zazwyczaj ma zbliżoną do połowy masy Słońca. 

Teoria ewolucji Układu Słonecznego mówi, że także nasze Słońce, które świeci od niemal 5 miliardów lat z czasem przejdzie w stadium czerwonego olbrzyma, wyczerpie całe dostępne mu paliwo i stanie się białym karłem, który będzie przez kolejne miliardy lat stopniowo stygł. Do tego jednak jeszcze nam daleko.  

Teraz udało nam się zajrzeć do odległej przyszłości Ziemi. Nie wygląda to dobrze 

Mówiąc najprościej, analizując dane zebrane przez teleskop Gaia, astronomowie odkryli w wodorowo-helowych atmosferach czterech białych karłów odległych od nas o mniej niż 130 lat świetlnych także inne pierwiastki. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że udało się zarejestrować śladowe ilości litu, sodu i potasu, czyli pierwiastków najobficiej występujących w skorupach planet skalistych. Co więcej, względna ilość tych pierwiastków odpowiadała stosunkowi, w jakim występują one na planetach skalistych. W przypadku jednego obiektu względna obfitość tych pierwiastków była identyczna z tą, jaka występuje w płytach kontynentalnych na Ziemi.  

Badacze zakładają zatem, że każdy z tych białych karłów stanowił kiedyś jako normalna gwiazda centrum jakiegoś układu planetarnego. Z czasem, rozszerzające się zewnętrzne warstwy gwiazdy mogły niszczyć najbliższe planety jeszcze na etapie czerwonego karła. Część planet mogła jednak znajdować się wystarczająco daleko, aby przetrwać tę fazę. To jednak nadal nie był koniec ich zmagań z losem. Pozostały po gwieździe biały karzeł ma zupełnie inną masę od pierwotnej gwiazdy, co z pewnością wpływa na orbity planet. Zmiana orbit może jednak spowodować, że niektóre planety się ze sobą zderzą, inne będą się za bardzo do siebie zbliżać. Jeżeli gazowy olbrzym przejdzie w pobliżu planety skalistej, jego grawitacja może ją całkowicie wyrzucić z układu planetarnego, ale też może zmienić jej orbitę tak, że zbliży się ona za bardzo do białego karła, który korzystając z okazji rozerwie ją na strzępy, których część może opaść na jego powierzchnię, kończąc jako pierwiastki w atmosferze gwiazdy. 

Biorąc pod uwagę to, że naukowcy przypuszczają, że Ziemia uniknie zniszczenia we wnętrzu czerwonego olbrzyma dzięki swojej odległości, to całkiem realny staje się „koniec” Ziemi w atmosferze białego karła, który pozostanie po naszym Słońcu. No cóż. 

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst