Tech  / Artykuł

Nadciąga efekt Amazona. Co zmieni start Amazon.pl, a czego zmienić mu się nie uda?

Picture of the author
125 interakcji
dołącz do dyskusji

Czekaliśmy długie lata i w końcu się doczekaliśmy. Niebawem ruszy Amazon.pl. A wraz z nim do Polski nadejdzie „efekt Amazona”, który wstrząsnął wszystkimi rynkami, na których dotąd pojawił się gigant.

W pamiętnej scenie z Gry o Tron na moście Żelaznych Wysp, Euron Greyjoy powiedział: „gdziekolwiek widzą moje żagle, zaczynają się modlić”. Podobnie jest z Amazonem - gdy gigant wchodzi na dany rynek, obecni na nim przedsiębiorcy mogą się tylko modlić o przetrwanie.

O tzw. „efekcie Amazona” pisane są prace naukowe. Powstają całe opracowania, pokazujące jak destruktywny wpływ na istniejący rynek handlu ma wejście sklepu Jeffa Bezosa. Szacuje się, że w Stanach Zjednoczonych Amazon osiągnął już tak monopolistyczną pozycję, iż na każdego dolara wydawanego w sieci 43 centy przypadają Amazonowi. Pandemia jeszcze bardziej przyspieszyła rozwój Amazonu - w trzecim kwartale 2020 r. Amazon wygenerował rekordowe 96 mld. dol. przychodu, jednocześnie osiągając o 200 proc. wyższy zysk niż przed rokiem.

Czym jest „efekt Amazona” i czy powinniśmy się go obawiać w Polsce?

Co zmieni Amazon.pl?

„Efekt Amazona”, w telegraficznym skrócie, oznacza zmiany w zachowaniu klientów wywołane pojawieniem się Amazonu na danym rynku i wpływ tych zmian na istniejące gałęzie handlu. Mówiąc wprost, tam gdzie pojawia się Amazon, tam jako pierwsze upadają biznesy stacjonarne i małe biznesy e-commerce, które nie mogą rywalizować z rozległą ofertą, dobrymi cenami i błyskawicznym łańcuchem logistycznym Amazonu.

Owszem, Polacy mogli już od kilku lat zamawiać towary z Amazon.de, ale dopiero teraz, gdy wystartuje Amazon.pl, platforma stanie się w pełni otwarta na polskich przedsiębiorców. Ci będą mogli teraz wystawiać swoje towary z równą łatwością, jak dziś robią to np. na Allegro. Polscy klienci zaś będą mogli teraz kupować towary i płacić za nie w złotówkach, bez niekorzystnego przelicznika walutowego. Klienci znad Wisły mogą też liczyć na błyskawiczne dostawy, gdyż w naszym kraju znajduje się aż 9 (a wkrótce powstanie 10.) centrów logistycznych Amazonu, z których towary są wysyłane.

Biorąc to pod uwagę, prawdopodobnie wraz ze startem Amazon.pl w Polsce udostępniona zostanie także usługa Amazon Prime, która pozwala na zamawianie towarów z dostawą tego samego dnia.

Amazon słynie również ze skrajnie pro-konsumenckiej polityki zwrotów i napraw gwarancyjnych. Jeśli klient kupi towar na Amazonie, może być niemal pewny, że w razie jakichkolwiek problemów towar zostanie wymieniony na nowy bez dodatkowych pytań.

Ponadto start Amazon.pl w Polsce najprawdopodobniej oznacza też dostępność marek własnych Amazona, zwłaszcza tych sprzedawanych pod szyldem Amazon Basics. W ich ofercie znajdziemy dosłownie wszystko: od akcesoriów do gospodarstwa domowego po elektronikę. Wszystko bardzo dobrej jakości i w bardzo niskich cenach. Oferta Amazon Basics może stanowić poważne zagrożenie dla sprzedawców tanich produktów sprowadzanych z Chin, czy nawet rodzimych b-brandów, sprzedających produkty z Chin pod własnymi nazwami. Mając do wyboru „firmę krzak” i renomowany Amazon, klient zawsze wybiera Amazon.

Biorąc to wszystko pod uwagę trudno się dziwić, że Amazon bierze szturmem wszystkie rynki, na których się pojawia. Ze względu na swoją ogromną skalę może oferować jakość usług i dostępność towarów, jakiej nie jest w stanie zaoferować żaden inny sklep na świecie.

Czy jednak „efekt Amazona” odczujemy także w Polsce? Biorąc pod uwagę znakomitą kondycję polskiego e-commerce’u, wcale nie byłbym taki pewien.

Czego nie zmieni Amazon.pl?

Mówiąc o rzeczach, na które Amazon na razie nie wpłynie, trzeba wspomnieć o bardzo istotnej gałęzi giganta - księgarni i ekosystemie Kindle. Na rynkach, na których Amazon prowadzi sprzedaż książek (zarówno cyfrowych, jak i fizycznych), rynek wydawniczy zostaje dosłownie rozsadzony od środka. Wg raportu serwisu wydawniczego Publish Drive, już w 2019 r. Amazon odpowiadał za sprzedaż 47 proc. książek drukowanych, a jeśli chodzi o e-booki, na rynkach takich jak Stany Zjednoczone czy Wielka Brytania ich sprzedaż na Amazonie stanowi nawet 87 proc. rynku. To absolutna hegemonia, w dużej mierze powiązana z faktem, iż Amazon oferuje najlepsze czytniki e-booków na rynku i niezwykłą łatwość kupowania książek.

Póki co jednak polski rynek wydawniczy nie musi się tym martwić, gdyż Amazon.pl - o ile nam wiadomo - nie oznacza startu księgarni Amazona ani usług Kindle na polskim rynku. Rzecz o tyle kuriozalna, iż książki sprzedawane przez Amazon w Europie drukowane są m.in… we Wrocławiu.

Nie spodziewamy się jednak startu takich usług jak abonament Kindle Unlimited czy serwisu z audiobookami Audible, podobnie jak nie zanosi się na start usług Kindle Direct Publishing, przeznaczonych dla wydawców i autorów książek.

Nic też nie wskazuje, by wraz ze startem Amazon.pl asystentka głosowa Alexa w końcu przemówiła w języku polskim. Sądzę jednak, że niebawem może do tego dojść, gdyż Amazon oferuje już co najmniej kilkanaście urządzeń z serii Echo ze zintegrowaną Alexą, a przykład Asystenta Google pokazał, że Polacy są otwarci na asystentów głosowych. Byłoby co najmniej dziwne, gdyby Amazon nie zamierzał wykorzystać tego potencjału. Pierwsze kroki w tym kierunku są już zresztą stawiane - pod koniec grudnia pisaliśmy o tym, że Amazon szuka testerów asystentki w języku polskim. To może budzić nadzieję na rychły start asystentki w Polsce.

Inną historią jest zaś, czy start sklepu Amazon.pl faktycznie zatrząśnie polskim rynkiem w takim stopniu, jak zrobił to z innymi rynkami. Otóż można podejrzewać, że nie.

Polski rynek e-commerce jest rynkiem niesłychanie rozwiniętym. Według raportu Gemius „E-Commerce 2020”, aż 73 proc. internautów kupuje w Sieci, z czego 72 proc. w polskich e-sklepach. Co więcej, zakupy w Sieci najchętniej robią ludzie w wieku 35-49 lat, a głównie osoby po 50 roku życia patrzą niechętnie na zakupy w internecie, preferując obejrzenie towaru osobiście przed zakupem.

Absolutnym hegemonem rynku e-commerce jest u nas oczywiście Allegro, ale niezależnie od branży każdy liczący się sklep stawia u nas przede wszystkim na sprzedaż online.

Gdyby też przyjrzeć się „wygodzie” oferowanej przez Amazon, to tak naprawdę… nie znajdziemy tam nic, czego polski klient już by nie znał.

  • Bogata oferta? Polacy od lat przyzwyczajeni są do Allegro, na którym mogą kupić niemal wszystko.
  • Szybka dostawa? Ze świecą szukać u nas sklepu, który nie oferowałby wysyłki w 24 godziny.
  • Dostawa tego samego dnia? Tego typu usługę od dawna oferuje Allegro, znajdziemy ją też np. w sklepach MediaMarkt, Komputronik, a od 2019 r. taką ofertę wdrożył u siebie InPost, oferując ją każdemu chętnemu przedsiębiorcy prowadzącemu sklep.

Nie ulega wątpliwości, że start Amazon.pl zatrząśnie rynkiem i polskie sklepy już teraz zapewne gorączkowo opracowują strategię, jak walczyć z gigantem Jeffa Bezosa. Z pewnością jednak podbicie polskiego rynku nie pójdzie Amazonowi tak łatwo, jak podbicie innych rynków, bo potrzeba będzie naprawdę rozległych kampanii marketingowych i doskonałej oferty, by przekonać Polaków do zakupów na Amazon.pl, zamiast w doskonale znanych im sklepach, które oferują im z grubsza te same udogodnienia.

Na Facebooku działa już grupa Amazon.pl Najlepsze Okazje. Dołącz teraz. Nie przegap dobrych ofert.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst