Tech

Gdybym miał wydać 1300 zł, kupiłbym ten smartfon. realme 7 Pro - recenzja

145 interakcji
dołącz do dyskusji

Nie chcę owijać w bawełnę, dlatego już na początku tej recenzji napiszę, że realme 7 Pro to obecnie najlepszy smartfon kosztujący 1300 zł.

Skoro wiecie już najważniejsze, warto przejść do tego, dlaczego w ogóle tak jest. Otóż realme 7 Pro jest po prostu smartfonem przemyślanym, dobrze zrobionym. I to widać już na pierwszy rzut oka, po zerknięciu na obudowę. Ta wygląda na ładną, a to nie tylko opinia moja, ale też mojej narzeczonej i kilku znajomych. Ustaliliśmy zatem, że może się podobać, a nad jej jakością wykonania nie będę się rozpływał, bo jest wykonana z plastiku, co jest standardem w tej półce cenowej.

Na szczęście realme 7 Pro ma wiele innych plusów.

Przede wszystkim wyświetlacz Super AMOLED produkcji Samsunga, który zbyt często nie występuje w tanich smartfonach.. Ten 6,4-calowy ekran ma bardzo dobrą szczegółowość (rozdzielczość 2400x1080 pikseli) i dodatkowo cechuje się bardzo ładnym odwzorowaniem barw, dobrymi kątami widzenia, wysoką jasnością i świetnym kontrastem. Jego częstotliwość odświeżania wynosi standardowe i nudne 60 Hz, a pod nim znajduje się bardzo dobrze działający czytnik linii papilarnych. 

Ekran jest wspomagany przez bardzo dobre głośniki stereo, co też nie jest standardem w tanich smartfonach. Co więcej, choć głośniki są typowej, nie topowej jakości, to mamy tutaj do czynienia z prawdziwym efektem stereo. Nie ma tu typowej sztuczki producentów, którzy umieszczają dwa głośniki o zupełnie różnej głośności, z czego tylko jeden jest słyszalny i chwalą się “efektem stereo”. W tym przypadku efekt jest prawdziwy.

Doceniam też specyfikację i wynikającą z niej wydajność. 

Przez kilka tygodni testów realme 7 Pro bowiem ani razu nie złapał zadyszki ani się nie zawiesił. To w dużej mierze zasługa podzespołów, na które składają się procesor Qualcomm Snapdragon 720G wykonany w 8-nanometrowym procesie technologicznym, 8 GB RAM oraz 128 GB pamięci wewnętrznej, którą można rozszerzyć za pomocą karty microSD. 

Zaimponowała mi zwłaszcza duża ilość RAM-u, dzięki której telefon powinien wytrzymać długie lata. Smartfon radził sobie doskonale nawet z wymagającymi grami mobilnymi, takimi jak Genshin Impact, w które ostatnio zagrywam się godzinami. Podejrzewam jednak, że to wszystko jest nie tylko zasługą sprzętu, ale też oprogramowania, które bazuje na rozwiązaniach Oppo i to naprawdę czuć.

Smartfon ma też wszelkie niezbędne standardy łączności, takie jak WiFi 5, Bluetooth 5.1, a także Dual SIM i NFC do płatności zbliżeniowych. Choć nie ma tu WiFi 6 czy 5G, to mi ich nie brakuje, bo są to rozwiązania zarezerwowane dla droższych smartfonów. Cieszy, że producent nie poczynił tu głupich oszczędności i użył nowoczesnego portu ładowania w standardzie USB-C, a do tego umieścił gniazdo słuchawkowe. 

Jednak największą gwiazdą jest tu akumulator.

A tak naprawdę dwa akumulatory o łącznej pojemności 4500 mAh. Zastosowanie takiej konstrukcji pozwoliło na użycie technologii ładowania, która ładuje dwa ogniwa jednocześnie. Tym samym możliwe jest doładowanie smartfona od 0 do 18% w trzy minuty, od 0 do ponad 70% w 20 minut lub od 0 do 100% w 35 minut. 

Zastosowanie tego rozwiązanie cieszy tym bardziej, że do niedawna było ono zarezerwowane tylko dla najdroższych urządzeń na rynku. A tu możemy je spotkać w rynkowym średniaku. Jest to o tyle ważne, że tak szybkie ładowanie jest czymś, co rzeczywiście zmienia sposób korzystania ze smartfona. Doładowanie telefonu do pełna chwilę przed wyjściem w końcu jest czymś możliwym.

Mam mieszane uczucia co do aparatów.

Żeby nie było, główna matryca o rozdzielczości 64 megapikseli jest naprawdę dobra jak na tę półkę cenową, nie sposób tu na cokolwiek narzekać. Aparat szerokokątny o rozdzielczości 8 megapikseli jest gorszy, ale w pełni akceptowalny. Nie rozumiem jednak, po co realme poszło za głupią modą i zamiast w jakość aparatów, poszło w ich liczbę. Dwa dodatkowe obiektywy o rozdzielczości 2 megapiksele każdy, czyli detektor głębi oraz aparat makro, są po prostu bezużyteczne. Wykorzystany zestaw aparatów jest tym bardziej nieprzemyślany, że nie ma tu żadnego teleobiektywu do robienie portretów.

Z wyżej wymienionych powodów praktycznie cały czas używałem aparatu głównego, sporadycznie przełączając się na obiektyw szerokokątny. Uzyskane w ten sposób efekty okazały się naprawdę dobre. Co ciekawe, aparat radzi sobie nawet po zmroku. Oczywiście w absolutnej ciemności nie zrobi pięknych zdjęć na miarę najnowszego iPhone’a oraz Huaweia, jednak radzi sobie z lekko oświetlonymi obiektami. W tej półce cenowej to więcej niż wystarczająco. 

O dziwo realme 7 w miarę nadaje się do kręcenia wideo. Potrafi rejestrować materiał w rozdzielczości 4K i 30 kl./s. lub FullHD i 60 kl./s. i w tym drugim trybie można korzystać z dodatkowej stabilizacji obrazu oraz aparatu szerokokątnego. Wideo wykonane nim wyglądają na znośne, chociaż mają nieco dziwny efekt upłynnienia. Nie jest więc super, a po prostu bardzo znośnie. A w tej półce cenowej to już coś.

Powtórzę: realme 7 Pro to najlepszy smartfon do 1300 zł.

Gdybym miał w tym momencie do wydania na smartfon właśnie taką kwotę, nawet chwili bym się nie zastanawiał i zamówił testowany model. Piękny ekran, głośniki stereo, odpowiednio wysoka wydajność, bardzo szybkie ładowanie, naprawdę dobry aparat główny i trzy lata gwarancji zamiast dwóch. To są rzeczy niespotykane w tej półce cenowej, z powodu których realme 7 Pro zapewne będzie sprzedażowym hitem.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst