Nauka  / News

Na Antarktydzie odkryto szczątki ptaka sprzed 50 mln lat. Pod jego skrzydłami schowałby się duży samochód osobowy

Aktualnie największym latającym ptakiem jest pelikan kędzierzawy. Rozpiętość jego skrzydeł przekracza niejednokrotnie nawet 300 cm. Jak się okazuje nie zawsze mógłby on się cieszyć palmą pierwszeństwa. 50 mln lat temu miałby wręcz kompleks mniejszości.

W latach osiemdziesiątych XX wieku podczas wyprawy badawczej na niewielką wyspę Seymour Island u wybrzeży Antarktydy badacze odkryli kość pochodzącą ze stopy ptaka. Potrzebowała ona jednak 30 kolejnych lat, aby ktoś zorientował się, że została ona błędnie zidentyfikowana jako kość pochodząca sprzed 40 mln lat. W rzeczywistości pochodzi sprzed 50 mln lat i jest dużo większa od innych kości pelargonitydów, które odkryto z tego okresu.

Fragment kości czaszki pelargonityda

Naukowcy szybko porównali tę kość z innymi kośćmi pelargonitydów pochodzącymi z tego samego okresu i z tej samej wyspy. Po przyrównaniu jej do innej kości czaszki osobnika tego samego gatunku okazało się, że czaszka, której część analizowali, musiała mieć 60 cm długości i należeć do jednego z największych ptaków tej ery. Jest to fragment kości największego pelargonityda spośród wszystkich dotychczas odkrytych.

Skąd się wzięły  te ptaszyska?

Można powiedzieć, że pelargonitydy skorzystały na zagładzie dinozaurów. 65 mln lat temu w Ziemię najprawdopodobniej uderzyła planetoida, która spowodowała masowe wymieranie i ostatecznie zakończyła erę ich panowania. Cóż, jeden duży zwierzak zniknął, to zaczęły pojawiać się inne. Opisywane szczątki ptaka pochodzą sprzed 50 mln lat, ale wiadomo już, że pelargonitydy istniały już 2-3 mln lat po uderzeniu planetoidy, czyli 60 mln lat temu.

Największe ptaki

Badania porównawcze wskazują, że ten konkretny  osobnik miał rozpiętość skrzydeł przekraczającą sześć metrów, dzięki czemu potencjalnie mógłby pozostawać w powietrzu nawet przez całe tygodnie przemierzając w tym czasie ogromne połacie oceanu.

Co ciekawe, te konkretne ptaki na krawędzi dziobów miały wypustki pokryte keratyną o wysokości nawet 3 cm, które dzięki temu, że przypominały zęby, wyglądały imponująco. To znaczy, wyglądałyby, gdyby miał kto to wtedy ocenić. Niestety człowiek pojawił się dopiero kilkadziesiąt milionów lat później. Pech.

Każda era ma swojego bohatera

Można stwierdzić, że największe ptaki ulegają na przestrzeni milionów lat miniaturyzacji niczym procesory komputerowe. Aktualnie największe ptaki mają skrzydła rozpiętości rzędu 3 metrów. 50 mln lat temu największe były pelargonitydy – 6 metrów, ale i one schowałyby się w kąciku gdyby poznały swojego dalekiego przodka: kecalkoatl (Quetzalcoatlus northropi) – największy pterozaur żyjący w późnej kredzie na terenach Ameryki Północnej miał rozpiętość skrzydeł rzędu nawet 16 metrów. Ciekawe czy ten trend kiedykolwiek się odwróci.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst