Foto  / Artykuł

Canon rozbił filmowy bank. Nowa kamera EOS C70 wygląda wybornie

Wyobraźcie sobie połączenie DNA kamery filmowej i filozofii małych korpusów współczesnych bezlusterkowców. Na taki mariaż porwał się Canon w swojej nowej kamerze EOS C70.

Na ogół kiedy na Spider’s Web poruszamy temat filmowania, mamy na myśli filmujące aparaty. Ten segment przeszedł nieprawdopodobną transformację w ciągu kilku ostatnich lat. Mamy 4K, 6K, a nawet 8K, nieprawdopodobny zakres tonalny, płaskie profile obrazu, świetne slow-mo, zapis w 10 bitach, czy w końcu zapis RAW. Dekadę temu nikomu się nie śniło, że takie funkcje znajdą się w aparacie.

Równolegle rozwija się jednak segment profesjonalnych kamer, w którym pojawia się nie mniej rewolucji. Ostatnie premiery BlackMagic (obraz nawet do 12K), wszystkomajęce Sony FX9, czy szokująco mały RED Komodo przecierają zupełnie nowe szlaki.

W segmencie kamer właśnie pojawił się nowy zawodnik, który na pierwszy rzut oka ma wszystko, czego tylko może potrzebować profesjonalne (ale jeszcze nie potężne) studio zajmujące się filmami. To nowy Canon EOS C70.

Canon EOS C70 to pierwsza kamera z mocowaniem obiektywów RF.

Kamery Canona serii EOS C100, C200, czy C300 to bardzo popularne rozwiązania, które znajdują zastosowanie zarówno przy większych produkcjach, jak w filmach bardziej majętnych youtuberów. Nowy członek filmowej rodziny Canona to EOS C70. Jest wyjątkowy, bo jest pierwszą kamerą z natywnym mocowaniem obiektywów RF, znanym dotychczas z pełnoklatokowych bezlusterkowców Canona.

Na pokładzie znalazła się matryca formatu Super 35 (filmowy odpowiednik APS-C), znana już dobrze z kamery EOS C300 Mk III. Dzięki temu nowy EOS C70 nagrywa obraz 4K w 120 kl./s, przy 10 bitach i podpróbkowaniu 4:2:2 bez żadnego cropa. Taki obraz jest zapisywany równolegle na dwóch kartach SD w kodeku XF-AVC (All-I lub Long-GOP), bądź MP4, gdzie do wyboru mamy H.265 lub H.264. Oczywiście nie mamy tu limitu czasu nagrywania.

Jeśli zależy nam na większym klatkażu, mamy też do dyspozycji tryb 2K w 180 kl./s. Nie mamy natomiast możliwości zapisu RAW, ale pozostały płaskie profile Canon Log2 i 3, jak i HLG. Obraz jest stabilizowany dzięki połączeniu stabilizacji optycznej obiektywów RF i technologii elektronicznej stabilizacji (IS) w korpusie aparatu. Nie zabrakło też filtra ND o mocy do 10 EV.

Jak widać, Canon tym razem nie porywa się na 8K. Zamiast tego daje to, co najlepsze w obrazie 4K.

Kamera ma również autofocus, i to nie byle jaki. Mamy tu układ Dual Pixel CMOS AF i system EOS iTR AF X (Intelligent Tracking and Recognition) znany z bezlusterkowca EOS R5. Tym samym kamera wykrywa twarz i oko. Ciekawostką jest fakt, że EOS C70 jest pierwszą kamerą linii Cinema EOS, w której można zastosować Auto ISO.

Kamera ma dość niewielki rozmiar i przypomina rozbudowanego EOS-a R z innym systemem obsługi. Narośl w tylnej części kryje głównie system chłodzenia matrycy, a na zewnątrz znajduje się odchylany ekran umieszczony na przegubie. W kamerze zabrakło wizjera. Na obudowie znalazło się 13 konfigurowalnych przycisków. Jest też wyjście HDMI i dwa złącza mini XLR audio.

Obiecująco zapowiada się również nowy adapter na obiektywy EF.

Adapter EF-EOS R działa niczym speedbooster, czyli po podłączeniu obiektywów EF zachować kąt widzenia odpowiedni dla pełnoklatkowych szkieł. Do tego adapter „poprawia jasność” obiektywów. Światło skupiona na mniejszej powierzchni zapewnia ekspozycję jaśniejszą o 1 stopień EV. Adapter przenosi autofocus i całą elektronikę.

Ceny? Całkiem przystępne, oczywiście w swojej klasie.

Kamera Canon EOS C70 została wyceniona na 5500 dol. W polskiej dystrybucji ruszyła już przedsprzedaż w cenie 24 499 zł. Adapter typu speedbooster na obiektywy EF wyceniono na 599 dol.

Czy nowa kamera będzie hitem? Z jednej strony sprzęt zapowiada się świetnie, lecz z drugiej mocowanie obiektywów RF nadal nie oferuje takiego bogactwa obiektywów jak klasyczny system EF. Jest to natomiast rozwiązanie z wielkim potencjałem. Można się spodziewać, że za kilka lat EOS C70 będzie bardzo popularnym wyborem.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst