Sprzęt  / Recenzja

Samsung Galaxy Buds Live - słuchawki dobre, ale nie aż tak, jak chciałby Samsung

Picture of the author

Z Samsungów Galaxy Buds w pierwszej wersji korzystam prywatnie codziennie i po prostu je uwielbiam. Z wielką ciekawością sprawdziłem najnowsze fasolki Galaxy Buds Live i faktycznie są dobre, ale nie aż tak, jak chciałby Samsung.

Prawdziwie bezprzewodowe słuchawki to dla mnie jedna z największych rewolucji technologicznych ostatnich lat. Kiedy nie miałem takiego gadżetu, wydawało mi się, że to tylko kolejny na siłę udziwniony produkt o wątpliwej przydatności w życiu codziennym.

W praktyce takie słuchawki stały się moimi codziennymi kompanami, a ja przyzwyczaiłem się do nich tak bardzo, że w wielu sytuacjach te niepozorne maluszki zastąpiły mi dobrej klasy słuchawki nauszne z ANC. Dla mnie prawdziwie bezprzewodowe słuchawki to jeden z najciekawszych, najwięcej wnoszących gadżetów elektronicznych ostatnich lat.

Nie ma dnia bym nie korzystał z moich Galaxy Buds pierwszej generacji. Za co je lubię?

Po lewej Galaxy Buds, po prawej nowe Galaxy Buds Live

Korzystam z nich na rowerze, na spacerze, w pociągu (ostatnio rzadziej), a zdarzało mi się też w samolotach (ostatnio wcale). Słuchawki łączę ze smartfonem, tabletem i konsolą Nintendo Switch, choć w przypadku tej ostatniej wymagało to dokupienia adaptera Bluetooth.

Kocham rozmiar etui Galaxy Buds. W odróżnieniu od rywali, jest malutkie i zupełnie nie przeszkadza w kieszeni. Kocham bardzo długi czas pracy słuchawek. Uwielbiam też dźwięk, szczególnie w zestawieniu z malutkim rozmiarem słuchawek.

Galaxy Buds mają jednak jedną zasadnicza wadę. Źle się starzeją.

Kiedy jakiś rok temu zacząłem korzystać z Budsów, były one czymś świeżym i wyróżniającym się. Nie były bezczelną kopią Apple AirPods. Samsung miał swój styl.

Na przestrzeni miesięcy widzę jednak duże zmiany, bo nowych prawdziwie bezprzewodowych konstrukcji przybywa z każdym miesiącem, a Chińczycy nie widzą problemu w kopiowaniu wzornictwa rywali. W efekcie pod kątem wizualnym wszystkie słuchawki na rynku zaczęły się zlewać w jedną całość.

Tak naprawdę na rynku są dwa style słuchawek: główka od szczoteczki elektrycznej (kopie AirPods) i nieokreślony kształt pastylki. W obu przypadkach naprawdę nie wiadomo, czy ktoś korzysta z oryginalnego rozwiązania, kopii, czy kopii-kopii-kopii.

I ja wiem, że dla wielu osób wygląd słuchawek to rzecz trzeciorzędna, ale jeśli zajrzałeś do recenzji Galaxy Buds Live, jest spora szansa, że należysz do grupy osób, które jednak potrafią docenić dobre i nowatorskie wzornictwo.

To właśnie wygląd jest największym atutem nowych Galaxy Buds Live.

Jest futurystyczny, świeży i bardzo oryginalny. Nie ma na rynku drugiej konstrukcji która wyglądałaby choćby podobnie. Przy tym wszystkim Galaxy Buds nie są przesadnie udziwnione. Wręcz przeciwnie, mamy tu przykład bardzo dobrego, minimalistycznego i odrobinę futurystycznego wzornictwa.

W nowym miedzianym kolorze słuchawki są być może za bardzo krzykliwe. Osobiście wybrałbym wariant biały lub czarny, ale jeśli jesteś odważny, miedź z pewnością przykuwa wzrok.

Moją największą obawą było to, jak nowy - niemal całkowicie płaski - kształt sprawdza się w praktyce. A sprawdza się bardzo dobrze, co jest dużym zaskoczeniem. Słuchawki mają wyjmowane gumeczki, a do wyboru mamy dwa rozmiary, dzięki czemu możemy dobrać poziom tego, jak bardzo słuchawki mają rozpychać się w uchu.

W praktyce chodzi bardziej o wygodę niż bezpieczeństwo, bo Galaxy Buds Live nie mają żadnych tendencji do uciekania z ucha. Leżą jak przyklejone. Są leciutkie i wyprofilowane w taki sposób, że po poprawnym włożeniu (co początkowo nie jest intuicyjne) możemy o nich zapomnieć. Można z nimi jeździć na rowerze czy nawet biegać, a i tak powinny zostać w uszach.

W zestawie są dwa komplety miniaturowych gumek.

Komfort noszenia zależy w dużej mierze od budowy ucha. W moim przypadku nie mam żadnych problemów by korzystać ze słuchawek przez kilkadziesiąt minut, ale im bliżej dwóch godzin w uszach, tym bardziej zaczynam czuć pewien dyskomfort. Na dwugodzinnej trasie pociągiem staram się wyjąć słuchawki na kilka minut. Było tak w przypadku Galaxy Buds i jest tak również przy Galaxy Buds Live. Malutki przedmiot rozpychający się w uchu po jakimś czasie staje się dość uciążliwy. Po prostu ten typ słuchawek został stworzony do codziennej komunikacji, a nie do lotów transatlantycznych.

Jak grają słuchawki Samsung Galaxy Buds Live? Tutaj dochodzimy do sedna.

Na prezentacji produktu Samsung chwalił się wielkim (w swojej klasie) przetwornikiem o średnicy 12 mm, kanałem basowym i odpowietrznikami sprawiającymi, że konstrukcja jest częściowo otwarta, co miało poprawiać przestrzenność dźwięku.

Tyle teorii. W praktyce, kiedy pierwszy raz włożyłem słuchawki do uszu i włączyłem muzykę, byłem… rozczarowany. Słuchawki brzmiały płasko, a basu było dużo mniej niż w pierwszych Galaxy Buds, do których jestem przyzwyczajony i które znam na wylot.

Zacząłem zgłębiać temat i okazało się, że jakość dźwięku da się znacząco poprawić. Po pierwsze, bardzo dużo pomaga włączenie trybu dynamicznego w aplikacji. Po drugie, lepiej wyłączyć ANC (do niego przejdziemy później). Po trzecie, słuchawki trzeba dobrze włożyć do ucha. Jeżeli zrobimy to niedbale, dźwięk staje się gorszy. Słuchawki powinny być dobrze dociśnięte, więc warto przy wkładaniu wyrobić sobie nawyk lekkiego obrotu (dokręcenia), by jak najszczelniej zakrywały kanał ucha. Po kilku dniach ze słuchawkami robi się to automatycznie.

Kiedy zastosujemy się do tych punktów, Galaxy Buds Live brzmią dobrze. Nie rewelacyjnie ani przełomowo, ale po prostu dobrze. Poziom dźwięku jest bardzo podobny do pierwszych Galaxy Buds.

Pod kątem inżynieryjnym, patrząc na budowę słuchawek, jest to z pewnością duże osiągnięcie, ale pod kątem użytkowym… chciałoby się czegoś więcej. Wygląd nowej generacji to przeskok o dwie klasy wyżej, ale dźwięk pozostał na bardzo zbliżonym poziomie.

Samsung Galaxy Buds Live - jak wypada redukcja szumów?

Nowe Buds Live są wyposażone w system aktywnej redukcji szumu otoczenia ANC. A przynajmniej tak twierdzi Samsung. System jest i pewnie nawet działa, ale w praktyce efektów praktycznie nie słychać. To najgorsze ANC z jakim miałem do czynienia w słuchawkach. System nie jest w stanie wyeliminować żadnego typu dźwięków, a co najwyżej lekko osłabić jednolity szum. Siedząc w pociągu, na siodełku roweru, a nawet przy biurku z otwartym oknem, słyszę wszystko dookoła niezależnie od ustawienia ANC.

Powiem więcej. Moje Galaxy Buds pierwszej generacji wyciszają otoczenie dużo lepiej, choć nie mają ANC. Mają za to budowę dokanałową, dzięki czemu guma wypełniająca szczelnie kanał ucha zapewnia naprawdę dobrą izolację.

Obudowa nie jest wykonana z materiałów najlepszej jakości. Po jednym kontakcie z chodnikiem nabawiła się ryski.

Przykład? Kiedy piszę na klawiaturze, dźwięk klawiszy doskonale słyszę w najnowszych Galaxy Buds Live, a w przypadku pierwszych Galaxy Buds jest on niemal całkowicie wytłumiony.

Jeśli zamierzasz kupić słuchawki Samsung Galaxy Buds Live, po prostu załóż, że ANC tutaj nie ma.

Samsung zachował za to jedną z największych zalet, czyli czas pracy.

Nowe fasolki Galaxy Buds Live grają tak długo, że akumulator nie jest żadnym problemem. Wyniki są zbliżonego do Galaxy Buds, czyli mamy w praktyce ok. 6 godzin słuchania na jednym ładowaniu i łącznie 21 godzin przy doładowywaniu z etui wyposażonego we własny akumulator.

W typowym scenariuszu użycia, kiedy ze słuchawek korzystam kilka razy dziennie po 20–30 minut, etui podłączam do prądu może raz na tydzień. Akumulator nie jest tu żadnym problemem. Tym bardziej, że gdyby prądu jednak zabrakło, możemy szybko doładować się poprzez przewód USB-C. Pięć minut ładowania to dodatkowa godzina słuchania. Do tego mamy też bezprzewodowe ładowanie, więc w podbramkowej sytuacji można skorzystać z ładowania zwrotnego w smartfonie.

Samsung Galaxy Buds Live - aplikacja i dodatki

Do obsługi słuchawek możemy wykorzystać aplikację Galaxy Wearable/Galaxy Buds dostępną na Androida oraz iOS. Na obu platformach funkcje aplikacji są takie same. Możemy za pośrednictwem smartfona zaktualizować oprogramowanie słuchawek, aktywować lub dezaktywować ANC, czy zmieniać brzmienie poprzez sześć predefiniowanych ustawień korektora.

Możemy też zdefiniować (lub wyłączyć) funkcje dotykowe. Mamy tu odpowiedni reakcje na pojedyncze, podwójne i potrójne dotknięcie słuchawek, a także na przytrzymanie lewej i prawej. Przytrzymując jedną ze słuchawek można np. zwiększać lub zwiększać głośność. Jest tego dużo, ale w praktyce z wykrywanie dotknięć bywa różnie. Szczególnie, że jest obecny mały, lecz bardzo irytujący lag między dotknięciami a reakcją słuchawek.

Lag w przesyłaniu dźwięku można za to praktycznie wyeliminować korzystając z testowej funkcji trybu gry. Do tego mamy jeszcze funkcję znajdowania słuchawek, jeśli jedną zgubimy. Słuchawki emitują wtedy dźwięk na najwyższym poziomie głośności.

Słuchawki Samsung Galaxy Buds Live mają też funkcję łatwego łączenia, działającą mniej więcej tak, jak w przypadku słuchawek Apple. Galaxy Buds Live mogą być sparowane jednocześnie z kilkoma urządzeniami zalogowanymi na koncie Samsunga. W takim wypadku możemy szybko zmieniać źródło dźwięku bez odłączania słuchawek.

Przy korzystaniu z urządzeń różnych firm (MacBook, smartfon galaxy Note 20 Ultra, Nintendo Switch), przełączanie między urządzeniami też nie jest przesadnie uciążliwe. Musimy jednorazowo sparować słuchawki z danym sprzętem, a po otwarciu etui słuchawki połączą się z najbliższym aktualnie włączonym urządzeniem. Oczywiście jeśli chcemy przełączać dźwięk pomiędzy kilkoma włączonymi równolegle urządzeniami, wtedy musimy ręcznie odłączać i przełączać źródła.

Gorąco polecam, ale tylko jeśli nie miałeś poprzednich słuchawek Galaxy Buds.

Gdybym w tej chwili miał wybrać słuchawki do kupienia, wybrałbym Galaxy Buds Live. Obiektywnie dadzą one dużo radości użytkownikowi. Są miniaturowe i oryginalne, mają dobrą jakość dźwięku, akumulator wystarczający na praktycznie tydzień codziennego słuchania i do tego działają ze wszystkimi urządzeniami Bluetooth.

Ja na Galaxy Buds Live patrzę jednak z perspektywy posiadacza pierwszych Budsów i tutaj entuzjazm jest mniejszy. Testy zupełnie wyleczyły mnie z chęci przesiadki na nowy model, głównie z uwagi na fakt, że jakość dźwięku nie jest lepsza, a ANC działa tylko iluzorycznie.

Nowe Galaxy Buds Live mogą być świetną bazą do kolejnych generacji. Jeśli uda się wprowadzić lepszą redukcję i wyższą jakość dźwięku, wtedy warto będzie wymienić starszy model na nowszy.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst