Tech  / Lokowanie produktu

Niesamowite doznania dźwiękowe w nieprzyzwoicie rozsądnej cenie. Sprawdziłem kartę Creative Sound Blaster X3

Są takie sprzęty, o których nie wiesz, że ich potrzebujesz, dopóki nie postawisz ich na biurku. Właśnie tak było z kartą dźwiękową Creative Sound Blaster X3.

Zwykle jestem zdania, że zewnętrzne karty dźwiękowe nieco straciły w ostatnich latach rację bytu. Wbudowane układy audio w komputerach i konsolach zapewniają jakość dźwięku, która usatysfakcjonuje znakomitą większość użytkowników. Słuchawki mają swoje cyfrowe technologie przetwarzania dźwięku przestrzennego i już nie potrzebują do tego dedykowanego akcesorium, nie mówiąc o tym, że coraz więcej osób (zwłaszcza graczy) porzuca rozwiązania przewodowe na rzecz słuchawek bezprzewodowych. I gdzie w tym krajobrazie jest miejsce dla dedykowanej karty dźwiękowej?

Creative Sound Blaster X3

Mniej więcej z takim nastawieniem podchodziłem do sprawdzania karty dźwiękowej Creative Sound Blaster X3. Postawiłem niewielką, plastikową przystawkę z wielkim pokrętłem na głośniku, podłączyłem przewód USB do stacji dokującej laptopa, podłączyłem głośniki i słuchawki do odpowiednich złącz i… wystarczył jeden dzień, żebym odszczekał wszystkie powyższe wątpliwości.

Co potrafi Creative Sound Blaster X3?

Przede wszystkim, w swojej najbardziej podstawowej formie, jest to zewnętrzny DAC USB z własnym wzmacniaczem. Wizualnie to również bardzo prosta konstrukcja, choć nie sposób odmówić jej dyskretnej elegancji.

Obudowa nie rzuca się w oczy i nie świeci milionem kolorów. Znajdziemy tu tylko duży, wygodny pierścień do regulacji głośności i przełączania sterowania dźwiękiem między SPDIF a źródłami liniowymi (wciśnięcie go zatrzymuje odtwarzanie) oraz trzy przyciski.

Pierwszy służy do regulacji mikrofonu.

Drugi do przełączania jednego z trzech trybów działania:

  • Muzyczny (podbija niskie tony i nadaje dźwiękowi bardziej muzykalnego charakteru)
  • Filmowy (podbija dialogi, by były wyraźniejsze)
  • Footsteps enhancer (podbija odgłosy kroków, co może być bezcenne w e-sportowych strzelaninach)

Trzeci zaś służy uruchamiania funkcji SXFI, o czym za chwilę. Z przodu znajdziemy wejście na mikrofon i słuchawki, a z tyłu wyjścia optyczne i gniazda do podłączenia głośników w układzie nawet 7.1.

Jeśli nie potrzebujemy żadnych dodatkowych bajerów, a chcemy po prostu podłączyć głośniki i słuchawki do czegoś, co gra głośniej, czyściej, po prostu lepiej od wbudowanej karty dźwiękowej komputera czy PlayStation 4 lub Nintendo Switcha - wystarczy wpiąć kabel i nie robić nic więcej.

Prawdziwa zabawa i pokaz siły karty Sound Blaster X3 zaczyna się po pobraniu dodatkowego oprogramowania.

Aplikację Sound Blaster Command możemy pobrać zarówno na komputery osobiste, jak i na smartfony. Karta dźwiękowa łączy się z naszym telefonem przez Bluetooth i możemy sterować wszystkimi jej parametrami z poziomu aplikacji mobilnej. Jest tu przełączanie trybów, korektor graficzny i regulacja wszystkich parametrów. Oczywiście możemy też bezprzewodowo odtwarzać muzykę ze smartfona, co czyni je świetnym dodatkiem nie tylko do stacji komputerowej, ale także do salonu; Sound Blaster X3 może stać np. podłączony do konsoli i jednocześnie służyć za odbiornik dźwięków ze smartfona do słuchania muzyki.

W aplikacji Sound Blaster Command znajdziemy również tajemniczo brzmiący tryb „Super X-Fi”. Uruchomienie go wymaga odrobiny wysiłku, ale warto poświęcić parę minut, bo uzyskiwane tym sposobem efekty są naprawdę spektakularne.

Super X-Fi - jak to działa?

Aby skonfigurować tryb Super X-Fi, potrzebna jest osobna aplikacja, w której musimy też założyć konto. Tym samym kontem musimy się potem zalogować w aplikacji Sound Blaster Command. Służy to temu, by wygodnie przenosić raz stworzony profil użytkownika między różnymi urządzeniami.

Po pobraniu aplikacji SXFI możemy utworzyć własny profil dźwięku. I tu dzieje się magia, którą nie do końca rozumiem, ale której skutki są naprawdę niesamowite.

Aplikacja poprosi nas o zrobienie trzech zdjęć: po jednym zdjęciu każdego ucha i zdjęcie twarzy. Warto poprosić kogoś o pomoc w wykonaniu tych zdjęć, bo próba samodzielnego trafienia uchem w okrąg w aplikacji może przyprawić o ból głowy.

Po zeskanowaniu uszu i twarzy aplikacja tworzy profil audio oparty o naszą indywidualną sygnaturę. Potem zostaje tylko założyć słuchawki, włączyć tryb Super X-Fi w oprogramowaniu i… zebrać szczękę z podłogi.

Super X-Fi przede wszystkim potrafi reprodukować naturalną holografię dźwięku, znakomicie symulując „trójwymiarowość” dźwięku, nawet na zwykłych słuchawkach stereo. Wszystko to dopasowane do naszego profilu słuchowego, który wcześniej stworzyliśmy skanując twarz i uszy.

Super X-Fi robi największe wrażenie w grach. Gdy zwykle podłączam studyjne słuchawki do komputera, grają one poprawnie, ale nie zapewniają żadnego wrażenia przestrzeni. Po włączeniu trybu Super X-Fi wszystko ożywa. Dźwięk zaczyna dobiegać nie tylko z lewej i prawej strony, ale także z przodu i z tyłu, dosłownie zewsząd. Co więcej, poprawia się też jego ogólna jakość i separacja odgłosów; w trybie Super X-Fi bez problemu można rozróżnić odgłosy walki od dźwięków otoczenia i muzyki.

Podobnie niesamowite wrażenie Super X-Fi robi w filmach i to - ponownie - nawet jeśli mamy zwykłe słuchawki stereo.

Nawet podczas codziennego odtwarzania muzyki Super X-Fi daje niesamowitą różnicę w odbiorze znajomych dźwięków. Przyznaję, pierwsze chwile z indywidualnym profilem dźwięku są dość specyficzne - niektóre częstotliwości są nienaturalnie podbite, inne nagle się wycofują. Ale gdy już nasz aparat słuchu do tego przywyknie, okazuje się, że właśnie w tej sposób słyszymy najlepiej. A po wyłączeniu trybu Super X-Fi dźwięk nagle sprawia wrażenie „zamulonego” i dobywającego się jakby zza ściany.

Oczywiście dużą rolę w tym grają same parametry DAC-a i wzmacniacza wbudowanego w kartę Creative Sound Blaster X3. DAC przetwarza dźwięki w jakości 32-bit/192 kHz, a wzmacniacz słuchawkowy 600 OHm poradzi sobie z każdymi słuchawkami, dostarczając im odpowiednią dawkę mocy. Nie ma tu porównania ze zintegrowanymi kartami dźwiękowymi w komputerach i konsolach - Sound Blaster X3 gra od nich po prostu lepiej, a po włączeniu trybu Super X-Fi to już zupełnie inna liga.

Co najważniejsze, te doznania nie kosztują fortuny.

Gdy Creative Sound Blaster X3 przyjechał do mnie na testy, nie znałem ceny urządzenia, ale po krótkiej zabawie obstawiałem, że nie może ona być niższa niż 800-1000 zł. Ten sprzęt gra wręcz nieprzyzwoicie dobrze, a za taką jakość trzeba płacić.

Tymczasem Creative Sound Blaster X3 kosztuje raptem 529 zł. Powtórzę: nieco ponad 500 zł za urządzenie, które kompletnie zmienia odbiór dźwięku nie tylko podczas słuchania muzyki, ale także podczas oglądania filmów i grania w gry. Nie tylko na komputerach Mac i PC, ale także na PlayStation 4 i Nintendo Switch. Nie tylko przez USB-C, ale także przez Bluetooth. Przy tak rozsądnej cenie i tak rozbudowanych możliwościach nie potrafię znaleźć powodu, dla którego mógłbym nie polecić zakupu tej karty dźwiękowej.

*Materiał powstał we współpracy z marką Creative.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst